Pół roku temu starcie Wisły z Legią oprócz tradycyjnego miana "meczu sezonu" reklamowano również jako starcie dwóch najskuteczniejszych snajperów ligi. Paweł Brożek i Takesure Chinyama w Krakowie jednak zupełnie rozczarowali. Reprezentant Zimbabwe nie dość, że bramki nie zdobył, to jeszcze w najlepszej dla Legii sytuacji wyręczył Mariusza Pawełka, wybijając piłkę z pustej bramki.
Wczoraj sytuacja teoretycznie różniła się niewiele. Liderująca Wisła kontra goniąca Legia, strzelający i asystujący Brożek kontra testujący zoperowane kolano Chinyama. A w tle niewyrównany rachunek z ubiegłego sezonu, w którym obaj zawodnicy sprawiedliwie podzielili się koroną króla strzelców. Napastnik Legii gonił wiślaka przez cały sezon, dwie bramki zdobył w doliczonym czasie gry ostatniego meczu z
Ruchem Chorzów.
Pierwsze minuty potwierdziły, że Paweł Brożek w tym sezonie bardziej niż dla siebie pracuje dla drużyny, a Chinyama swoje podeście do myśli taktycznej dalej ma luźne. Z jego przebieżek między obrońcami, zapasów z Marcelo i czterech spalonych niewiele wynikało, ale aby odmienić losy meczu, wystarczyło mu jedno odpowiednio wymierzone podanie (pierwsze do przodu!).
Legionista do piłkarskiej lekcji z mistrzem Polski może nie przygotował się specjalnie, ale zadanie domowe odrobił na medal. Trener Jan Urban nie mógł nie pokazywać na odprawie bramek, jakie Wisła traciła w spotkaniach z Lechem i Piastem Gliwice. Chinyama zrobił dokładnie to, co zobaczył na filmie - przerzucił piłkę nad obrońcami, a wprowadzony chwilę wcześniej Miroslav Radović nie miał problemów z pokonaniem Pawełka.
Po drugiej stronie boiska Brożek wracał po piłkę, rozgrywał, rozbijał się między obrońcami, ale punkty za wrażenia artystyczne dostał co najwyżej od kibiców. W tabeli Wiśle punktów nie przybyło. Brożek niespecjalnie wyróżniał się na tle słabo grającej całej drużyny. 26-letni napastnik przed przerwą powinien strzelić gola, ale po podaniu Andraża Kirma zachował się nonszalancko - chciał kopnąć piłkę piętą, ale ta odbiła się tylko od nogi, potoczyła w stronę bramki, ale odbiła od słupka.
Zresztą obaj napastnicy zagrali poniżej oczekiwań. Patryk Małecki sprawiał wczoraj wrażenie, jakby z kolegami spotkał się po raz pierwszy w życiu. Po zmianie stron Brożek z minuty na minutę robił się coraz bardziej niewidoczny. Trener Skorża przesunął go najbliżej bramki legionistów, jak tylko się dało, bo liczył na podania od pomocników. Przeliczył się, bo napastnik Wisły nie dostał ani jednej dobrej piłki. Za to Chinyama mógł Wisłę dobić - po szkolnym błędzie Mariusza Jopa kopnął jednak tuż obok bramki.
Pojedynek snajperów w meczu na szczycie ponownie zakończył się bez jednego wystrzału. Bijąca głową w mur Wisła przegrała z bezbarwną Legią, która właściwie pół akcji przekuła w komplet punktów. Krakowianie, zamiast wybiec na ostatnią prostą w wyścigu o mistrzostwo Polski, dopiero teraz poczują na plecach oddech przeciwników.
| Paweł Brożek | kontra | Takesure Chinyama |
| 9 | Podania do przodu | 3 |
| 8 | Celne | 2 |
| 3 | Podania do tyłu | 3 |
| 2 | Celne | 3 |
| 1 | Spalone | 4 |
| 2 | Strzały | 1 |
| 1 | Celne | 0 |
| 0 | Faule | 4 |
| 3 | Faulowany | 0 |