Sport.pl

Ekstraklasa. Cracovia - Wisła. Kryzys po krakowsku

Piotr Jawor, jak, Kraków
06.11.2011 , aktualizacja: 05.11.2011 12:55
A A A Drukuj

06.11.2011, godzina 17:00

Cracovia Kraków

Bramki:
Kartki:
karne
1 0
  • 2P
  • 1P
  • na żywo

Wisła Kraków

Bramki:
Kartki:
Robert Maaskant Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta Robert Maaskant
- Nie traktujemy derbów jak meczu o głowę naszego trenera - przekonuje Cezary Wilk, kapitan mistrzów Polski. W niedzielę 184. spotkanie Cracovii z Wisłą (godz. 17, transmisja w Canal+ Sport).
Więcej o derbach Krakowa na krakow.sport.pl

Trener Robert Maaskant po piątkowym treningu krakowian nie przypominał siebie. Na ogół zagaduje dziennikarzy, żartuje i wita się z wszystkimi pracownikami klubu, ale wczoraj wolnym krokiem przeszedł przez korytarz, bez uśmiechu rzucając krótkie "hello". Trochę lepiej wyglądał na konferencji prasowej, ale w dobrych humorze utrzymuje go tylko wrodzony optymizm.

Pozycja Holendra w klubie jest bardzo słaba: nie awansował do Ligi Mistrzów, żegna się z Ligą Europy, w ekstraklasie zajmuje czwarte miejsce, a jego zespół gra kiepsko. - Czy muszę wygrać derby, by utrzymać posadę? Zawsze muszę zwyciężać. Taka moja praca - przyznał po czwartkowej porażce z Fulham w Londynie.

Wilk: - Temat dotyczący zmiany trenera w ogóle nie chodzi nam po głowie, jest poza nami. Znamy rangę derbów i musimy je wygrać. Innego wyjścia nie widzę.

Brak zaproszeń, noże i świńskie łby

5 listopada 2010 r. Wisła ma za sobą fatalną serię (jedna wygrana w siedmiu meczach) i kolejne spotkanie gra po drugiej stronie krakowskich Błoń. Maaskant pierwszy raz od czasu przyjazdu do Polski musi odpowiadać na pytania dotyczące ewentualnego zwolnienia, a wszyscy w klubie zastanawiają się, czy inwestycja w Holendrów nie była strzałem w stopę. Wisła znowu gra słabo, ale w ostatniej minucie ratuje ją Nourdin Boukhari, który tą bramką uchronił się przed zesłaniem do panteonu najsłabszych transferów Wisły w ostatnich latach. Bogusław Cupiał triumfuje i daje Maaskantowi dalej pracować. - Tamto spotkania było przełomowe - mówi kilka dni po zdobyciu mistrzostwa trener Wisły.

Dokładnie rok i dzień później Maaskant liczy na identyczne rozwiązanie, bo dla właściciela klubu derby to rzecz święta. Cupiał podchodzi do nich bardziej jak kibic, a nie szef klubu. - Ten mecz ma dla niego ogromne znaczenie - przyznaje jeden z byłych pracowników Wisły. Dlatego po przegranej z Cracovią Cupiał może przekreślić trenera, ale w razie zwycięstwa dać mu kolejny kredyt zaufania.

Z rywalką zza Błoń od lat nie jest mu po drodze i m.in. z tego powodu nigdy nie zaprosił do swojej loży Janusza Filipiaka, tylko sadzał go niżej między fanami opatulonymi w szaliki Wisły. Innym razem prezes Cracovii poprosił Wisłę o więcej zaproszeń dla gości z Niemiec, ale ich nie otrzymał (choć loża świeciła pustkami). W efekcie Filipiak na derby w ogóle nie przyjechał.

Ale Cupiał także nie bywa na stadionie Cracovii i nie można mu się dziwić. Jeszcze kilka lat temu piłkarze mistrza Polski przy Kałuży byli witani nożami i świńskim łbem, płonęły setki ich szalików, a spiker gimnastykował język, byle tylko nie wypowiedzieć nazwy "Wisła". Dlatego też po ostatniej wygranej część wiślaków nie świętowała na murawie, tylko szybko schowała się w szatni. - Ale tam feta była wielka. Gdy wygrywasz na stadionie Cracovii, i to po golu w ostatniej minucie, to nie możesz być smutny. Przydałoby się ten moment powtórzyć w niedzielę - przyznaje Wilk.

Wiele wskazuje, że wariant z porażką jeszcze przy Reymonta nie jest rozkładany na części pierwsze, co nie oznacza, że Maaskant może spać spokojnie. Pierwsze podsumowanie jego pracy miało nastąpić po zakończeniu rundy, ale ewentualna rozmowa z prezesem Bogdanem Basałajem i dyrektorem sportowym Stanem Valcksem miała dotyczyć przedłużenie wygasającej z końcem sezonu umowy, a nie wcześniejszego rozwiązania kontraktu. Według wstępnych założeń Holender miał być bowiem chroniony do czasu, kiedy jego zespół będzie się trzymał w czołówce, a jak na razie do pierwszego Śląska Wrocław traci cztery punkty.

Inna sprawa, że Maaskant ma na swoją obronę mocny argument, czyli kontuzje Radosława Sobolewskiego, Maora Meliksona i Patryka Małeckiego, a do niedawna także Cwetana Genkowa. Oprócz nich leczą się także Gordan Bunoza, Rafał Boguski i Tomas Jirsak (być może na Cracovię będzie gotowy). Bez nich Wisła kuleje równie mocno jak np. Legia bez Miroslava Radovicia i Danila Ljubolji czy Lech Poznań bez Atrjoma Rudniewa i Semira Sztilicia. - Pod względem kadrowym nie jest łatwo, ale muszę pracować z tymi zawodnikami, których mam. Może i są zmęczeni, ale takie jest życie piłkarza - podkreśla Maaskant.

Jest wszystko i ostatnie miejsce

Jeśli jednak Wisła jest w dołku, to Cracovia w kryzys wpadła po same uszy. Klub ma stabilnego właściciela, budżet pozwalający grać o górną część tabeli i zawodników, których nazwiska coś w polskiej lidze znaczą lub znaczyły (np. Andrzej Niedzielan, Arkadiusz Radomski, Saidi Ntibazonkiza). Mimo tego ostatnie trzy sezony zespół rozbijał się po dole tabeli i niemal do ostatniej kolejki walczył o utrzymanie lub zostawał w lidze dzięki problemom rywali (nie przyznanie licencji ŁKS-owi). - Mają ma niezłą drużynę, znam ich kilku zawodników z Holandii. Dziwię się, że są tak nisko w tabeli. O zwycięstwo na pewno łatwo nie będzie - przyznaje Maaskant.

Dariusz Pasieka, trenera Cracovii: - Z dnia na dzień derbowa gorączka jest coraz większa. Zrobimy wszystko, by wygrać. To dałoby nam pozytywnego kopa Ale nie chcę nadmuchiwać balonika, by nie wywierać na zawodnikach niepotrzebnej presji.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się