Więcej o Wiśle na krakow.sport.pl » W tym sezonie tylko mecze z Liteksem Łowecz i APOEL-em Nikozja cieszyły się sporym zainteresowaniem. Na pierwsze spotkanie fazy grupowej Ligi Europy z Odense BK na obiekt przy ul. Reymonta przyszło zaledwie 13 tys. fanów. - Byłem zszokowany tak małą liczbą widzów. Po kilku latach Wisła awansowała do europejskich pucharów, ale okazało się, że Duńczycy byli mało atrakcyjnym rywalem -
mówi Iwan.- Nie da się ukryć, że czynnikiem zniechęcającym kibiców jest postawa Wisły. Fatalna obrona, mało widowiskowa i zachowawcza
gra, wyczekująca postawa. Uważam też, że mistrzowie Polski są źle ustawiani.
Zdaniem byłego napastnika krakowskiej drużyny sympatyków na trybuny mogliby przyciągnąć piłkarze wyszkoleni w
Krakowie. - Nawet wielkie kluby mają zawodników, którzy utożsamiają się z zespołem, regionem. Teraz w składzie gra dwóch Polaków albo jeden, a Wisła zawsze słynęła z tego, że miała w składzie wychowanków. Jeśli nie gra pięknie, to trzeba zadać sobie pytanie: dla kogo przychodzić? Czy zamiast Michaela Lamey'a nie mógłby grać, przykładowo, Łukasz Burliga? Byłoby to dużo tańsze dla klubu - przekonuje Iwan.
23-letni obrońca jest wypożyczony do
Ruchu Chorzów, gdzie również nie może przebić się do pierwszego składu. - Na pewno nie byłby gorszy od Lamey'a - ocenia Iwan. - Analizując
transfery z ostatnich 10 lat, to zamiast niektórych zawodników mogliby grać wychowankowie. Prezentowaliby się podobnie, a za zaoszczędzone pieniądze mogłaby powstać akademia piłkarska albo można byłoby kupić dwóch, trzech znakomitych piłkarzy.