Dla wychowanka Wierzycy Starogard Gdański początek sezonu jest obiecujący. "Wiśnia" po kontuzji odzyskał miejsce w wyjściowej jedenastce drużyny, a w ostatnim spotkaniu z krakowską Wisłą zdobył bramkę na wagę pierwszej wygranej Lechii w lidze. - Nie czuję się bohaterem. Ja strzeliłem, bo miałem najwięcej szczęścia - przyznaje Wiśniewski na łamach Przeglądu Sportowego.
Dobra forma piłkarza i zdobyta bramka zwiększają szansę Wiśniewskiego na pozostanie w Lechii. Jego umowa z klubem wygasa z końcem tego sezonu. Teraz obie strony czekają negocjacje w sprawie ewentualnego przedłużenia kontraktu. "Wiśnia" wiąże swoją przyszłość z Lechią. - Staram się daleko nie wybiegać w przyszłość, ale nie ukrywam, że gra w Lechii spełnia moje aspiracje sportowe. O innym klubie nie myślę. Robię wszystko, aby pokazać, że zasługuję na nową umowę w Gdańsku - mówi PS Wiśniewski. Za pozostawieniem zawodnika w Lechii przemawia jego wszechstronność. Choć były piłkarz Kaszubii Kościerzyna jest nominalnym skrzydłowym, z powodu kontuzji kolegów z drużyny występować musi na pozycji środkowego napastnika. Trzeba przyznać, że swojej roli, jak do tej pory wywiązuje się znakomicie. - Nie wykluczam, że gdy do zdrowia wrócą wszyscy nasi podstawowi piłkarze, to zmieni się moja rola w drużynie i znów będę grać jako skrzydłowy. Ale w żadnym wypadku marudzić nie zamierzam - podkreśla strzelec zwycięskiej bramki z Wisłą.