Do Vancouver 2010 pozostało:

2010-02-13 3:00:00

http://www.sport.pl//i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-blank.gifhttp://www.sport.pl//i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-blank.gifhttp://www.sport.pl/i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-google.gif

Wszystkie serwisy

Sport.pl > Piłka nożna >  Reprezentacja >  Ekstra

A A A Dodaj: Dodaj do Śledzika

Radosław Matusiak: Zaszedłem za wysoko, spadłem w dół

Rozmawiał Przemysław Iwańczyk
2009-01-18, ostatnia aktualizacja 2009-01-18 23:42
Radosław Matusiak
Radosław Matusiak
Fot. Rados3aw JóYwiak / AG

Wysłałem Leo Beenhakkerowi SMS-a z pytaniem, czy jeśli zdecyduję się na drugą ligę, będę miał szansę powrotu do reprezentacji. Odpowiedział: "Tak" - mówi w wywiadzie dla "Gazety Sport" były reprezentant Polski Radosław Matusiak, który wraca do futbolu w Widzewie.

Koźmiński nie rozumie powołań Beenhakkera »

Przemysław Iwańczyk: "Wszyscy mnie kochają. Dostaję ciekawe oferty transferowe, odbieram 20 telefonów dziennie od dziennikarzy, także niezwiązanych z piłką" - tak pan zaczął rozmowę, kiedy spotkaliśmy się ponad dwa lata temu.

Radosław Matusiak: Teraz tak nie powiem. Wtedy wszystko było cudowne, miałem wokół mnóstwo przyjaciół. Kiedy przestało mi iść, zaczęli się wykruszać, było ich coraz mniej... Zresztą co ja się będę rozwodził, w Polsce to chyba normalne. Darujmy sobie ten temat.

Ale sam też jestem winien. Zaczęło się od wyboru ligi włoskiej. Transfer do Palermo, w dodatku w przerwie zimowej, był wielkim błędem.

Leo Beenhakker odradzał transfer zimą do Palermo. Co pana podkusiło z tymi Włochami?

- To było czyste wariactwo. Nieustannie przychodziły faksy, dzwoniły telefony. Codziennie miałem propozycję z jakiegoś klubu. Dwie były naprawdę konkretne - z Aston Villi, która zaproponowała dwa razy korzystniejsze warunki niż Palermo. Nie chcę mówić, przez kogo transfer nie doszedł do skutku. Innym rozwiązaniem był Real Sociedad San Sebastian, który bronił się przed spadkiem i na gwałt potrzebował napastnika. Wszystko było dograne, ale połamał się im środkowy pomocnik, a na dwa transfery nie mieli kasy. Zostało więc Palermo. Nie dawali mi żyć, dzwonili codziennie, menedżer obiecywał złote góry. To mnie przekonało, perspektywy były naprawdę świetne, bo Palermo zajmowało czwarte miejsce i myślało o Lidze Mistrzów.

Chyba po raz pierwszy przyznał się pan do błędu w wyborze ligi.

- Nic nie mówiłem, bo od maja nie rozmawiałem z dziennikarzami. Powtórzę: błędem nie był sam wyjazd, ale wybór Włoch. Miałem 25 lat, nie byłem już młodzieniaszkiem i marzyło mi się spróbować piłkarskiego Zachodu. Tak myślałem ostatnio, co wydarzyłoby się, gdybym wytrwał w Palermo do dziś, bo przecież miałem 4,5-letni kontrakt. Może poznałbym włoski styl gry na tyle, że w końcu trener dałby mi szansę. Pamiętam transfer młodego Boško Jankovicia. Po przyjściu do Palermo rozegrał dwa mecze, a później nawet na rezerwę nie mógł się załapać. Ale jego czas nadszedł, zaczął grać i strzelać gole.

Wyjechałem z Włoch zbyt wcześnie. Wtedy jednak nie chciałem siedzieć ani na ławce, ani na trybunach. Miałem ambicje zostać liderem reprezentacji, a rolę tę pełnić może tylko piłkarz, który gra.

W holenderskim Heerenveen znów był niewypał...

- Na chwilę wróćmy jeszcze do Włoch. To ciężki kawałek chleba, zwłaszcza dla napastników. Gra oparta jest na schematach, wszystko podporządkowuje się taktyce. W dodatku moi konkurenci o miejsce w składzie byli w pełni sezonu, a ja wracałem z urlopu i w takich warunkach musiałem podjąć rywalizację. Ktoś, kto strzela tam 14 goli w sezonie, uchodzi za superpiłkarza. Dlatego rozumiem, dlaczego nie grałem.

W Holandii jest zupełnie inaczej, ale naprawdę nie moja wina, że nie wychodziłem na boisko. Mam nagrane dwa mecze w Heerenveen. W obu wchodziłem w drugiej połowie, a trener mówił, że dawno nie widział piłkarza, który daje tak dobrą zmianę. Z niewiadomych przyczyn nie dostałem jednak kolejnych szans. Nie stawiali na mnie, później przyszła kontuzja i tak skończyła się holenderska przygoda.

Dlaczego polscy piłkarze, poza bramkarzami, nie mogą przebić się do porządnego zachodniego klubu?

- W Polsce nie ma gdzie uczyć się grać w piłkę. Teraz to się zmienia, ale jeszcze kilka lat temu przychodziła zima, w listopadzie kończyliśmy rozgrywki, które ruszały w marcu. W tym czasie biegaliśmy po śniegu i dźwigaliśmy ciężary w siłowni. Hiszpan, Francuz czy Włoch 12 miesięcy gra w piłkę, my osiem. Przez dziesięć lat różnica między nami wynosi więc około czterech lat. O tyle są od nas lepsi, to kolosalna różnica. Musimy gonić Zachód pod względem techniki, bo motorycznie sobie poradzimy.

Łukasz Garguła, pana przyjaciel, nie chciał wyjechać. Wybrał Wisłę pomny pana doświadczeń?

- Ja lubię ryzyko, nowe wyzwania, a Łukasz to domator, który przywiązuje się do miejsc i ludzi. Jemu prościej będzie zostać w kraju, zwłaszcza że dostał jak na Polskę bardzo dobre warunki finansowe. To rozsądna decyzja z jego strony.

A młodemu Tomaszowi Jodłowcowi odradziłby pan wyjazd do Napoli?

- Obrońca to jest inna bajka. Nic nie ujmując piłkarzom z tej pozycji, gra na niej jest o niebo łatwiejsza. Im dalej w przód, tym trudniej. Łatwiej się spiąć i przerwać akcję, niż ją skonstruować. Jodłowiec ma dobre warunki fizycznie, jest niezły piłkarsko, poradziłby sobie.

Miał pan wrócić do Bełchatowa, ale wyszła z tego farsa, z nagrywaniem przez pana szefów klubu włącznie.

- Mam żal o to zamieszanie do wielu osób. Jeden z ekspertów powiedział nawet, że nie będzie ze mną rozmawiał w obawie przed nagraniem. Tylko co by było, gdybym tego nie zrobił? Byłyby artykuły, że Matusiak nie gra w Holandii, wraca do Polski i żąda krocie. Działacze GKS opowiadali, że chcę 100 tys. zł miesięcznie, a to zwykłe kłamstwo. Dogadaliśmy się na zupełnie innych warunkach, spakowałem się, zamówiłem ciężarówkę i wróciłem do Polski. Kluby także doszły do porozumienia w sprawie wypożyczenia, ale kiedy zjawiłem się w Bełchatowie, GKS zmienił warunki. Mimo to zaakceptowałem je, ale wtedy działacze przedstawili jeszcze mniej korzystną ofertę. Kiedy doszli do 10 tys. zł brutto za miesiąc, uznałem, że to nie ma sensu i mogę grać za darmo, byle wszyscy o tym wiedzieli. Na to GKS też nie przystał i jasne stało się, że po prostu mnie nie chcą. Z jakiego powodu, można się domyślać.

Zobacz więcej na temat:

O piłce jeszcze więcej
Piłkarskie WIDEO

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Podsumowanie dnia w sporcie

Zamów codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami. Zobacz przykład