PS: Według naszych informacji Leo Beenahakker nie chce pana zabrać na mistrzostwa Europy.
Nie wierzę, by selekcjoner podjął taką decyzje, a tym bardziej by podzielił się z kimś taką refleksją. To dla mnie zupełnie niezrozumiała sytuacja.
PS: Ale Beenhakker musi zacząć skreślać piłkarzy. Pod koniec maja trzeba ogłosić kadrę na mistrzostwa, a ostatni mecz Polaków z USA pokazał, że nie wszyscy zawodnicy zasługują na powołanie.
I ja miałbym się już teraz znaleźć w tym gronie? Bardzo ciekawe bo przecież w mecz przeciwko Amerykanom w ogóle nie zagrałem, zatem trudno mówić, że miałem jakikolwiek sprawdzian. W pierwszym dniu zgrupowania biegaliśmy tylko wokół boiska, było trochę zabawy z piłką. Następnego dnia mięliśmy tylko rozruch. Jeszcze nigdy w swoim życiu nie spotkałem się z sytuacją, żeby piłkarz był skreślony jedynie po treningu.
PS: Dlaczego Pan nie zagrał?
Byłem na ławce rezerwowych i być może zagrałbym, gdyby mecz układał się dla nas korzystniej. Na boisku w drugiej połowie pojawiali się piłkarze o predyspozycjach ofensywnych, musieliśmy przecież odrabiać straty.
PS: Jako prawy obrońca mógłby się pan jednak przydać ba boisku. Gra skrzydłami nie wyglądała przecież najlepiej.
Liczyłem, że zagram w tym spotkaniu. Piłkarz przyjeżdża na kadrę po to, by pokazać, że jest w formie. Szanuję jednak decyzję selekcjonera i liczę, że dostanę powołanie na majowe zgrupowanie.