Sport.pl

Puchar Polski. Legia pokonała Rozwój

Kuba Dybalski
21.09.2011 , aktualizacja: 21.09.2011 20:24
A A A Drukuj
Rozwój II - Legia 1:4 Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta Rozwój II - Legia 1:4
W 1/16 finału Pucharu Polski Legia pokonała Rozwój II Katowice 4:1, choć przez minutę piątoligowiec remisował z obrońcą tytułu 1:1. Pierwszego gola w oficjalnym meczu strzelił dla Legii wychowanek istniejącej od 11 lat Akademii Piłkarskiej.
Rozwój II - Legia 1:4
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Rozwój II - Legia 1:4
Rozwój II - Legia 1:4
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Rozwój II - Legia 1:4
Legia Warszawa
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Legia Warszawa
W 77. minucie Rafał Wolski w piękny sposób minął dwóch obrońców i przerzucił piłkę nad wychodzącym z bramki Robertem Widawskim. 19-latek z Kozienic trafił do Warszawy trzy sezony temu. Pod koniec ubiegłego trener Maciej Skorża zaczął wpuszczać na boisko pomocnika wyróżniającego się w Młodej Ekstraklasie. Wolskiemu zdarzało się asystować, ale do siatki nie trafiał, choć np. w ćwierćfinałowym meczu z Ruchem w PP okazję miał wyśmienitą. W Katowicach wszedł na boisko w drugiej połowie i strzelił swojego pierwszego gola dla Legii.

Wydawało się, że z rezerwową drużyną Rozwoju (większość składu stanowili jednak piłkarze pierwszej, trzecioligowej drużyny) Skorża pozwoli zagrać od pierwszej minuty wszystkim juniorom, których zabrał na Górny Śląsk. Wolski i Maciej Górski zaczęli jednak na ławce, a wyjściowym składzie znaleźli się tylko Jakub Kosecki na prawej pomocy i Michał Żyro w ataku. Na ich pozycjach trener Legii nie miał wyboru, bo podstawowi piłkarze dostali wolne. Poza tym zagrali rezerwowi, ale doświadczeni piłkarze. W obronie, po raz pierwszy w sezonie, duet stoperów stanowili Inaki Astiz i Dickson Choto.

Goście z Warszawy objęli prowadzenie już w 16. minucie. Mosze Ohayon przypomniał sobie jak w Izraelu strzelał z dystansu gola za golem i po zbyt krótkim wybiciu obrońców pokonał bramkarza. Podobnie jak Wolski trafił dla Legii po raz pierwszy. Ale na boisku długo nie było widać różnicy kilku lig dzielącej oba zespoły. Zamiast zdominować dużo niżej notowanych rywali legioniści pozwalali im na ataki skrzydłami. Wojciech Skaba musiał w pierwszej połowie kilka razy interweniować. Tuż przed przerwą był bezradny, gdy nikt w polu karnym nie upilnował skaczącego do dośrodkowania Przemysława Gałeckiego, ale tuż po wznowieniu gry w ogromnym zamieszaniu w polu karnym piłkę do siatki Rozwoju skierował Maciej Rybus.

W niedzielnych derbach Warszawy po niezłej pierwszej połowie legioniści w drugiej zupełnie oddali inicjatywę rywalom i przegrali 1:2. W Katowicach mogło być podobnie, bo po przerwie Ivica Vrdoljak najpierw zmarnował rzut karny (wcześniej Widawski sfaulował Żyrę), a przez następne minuty w dużych opałach był Skaba. Bramkarz Legii bronił w sytuacji sam na sam, naprawiał błędy swoich obrońców i miał sporo szczęścia gdy piłka trącona przez jednego z legionistów minimalnie minęła słupek jego bramki.

Kolejny słaby mecz zagrał Vrdoljak. Chorwat został zmieniony w 56. minucie, choć jak przyznał po meczu Skorża ta zmiana, podobnie jak zejście Rybusa i Ariela Borysiuka były zaplanowane wcześniej. Kapitan od kilku meczów popełnia błędy i niewiele daje drużynie. To kłopot Legii, bo w ubiegłym sezonie napędzał zespół strzelał zwycięskie gole w lidze i Pucharze Polski. Strzelając jedenastkę przy stanie 2:1, huknął wysoko nad poprzeczką. Legia miała w drugiej połowie jeszcze jeden rzut karny, który ze spokojem wykorzystał Marcin Komorowski.

Po meczu Maciej Skorża mógł odetchnąć. Po serii trzech porażek wreszcie wygrał, choć niepewnej sytuacji trenera w klubie z Łazienkowskiej zbytnio to nie zmienia. Nikt w Legii nie zakładał porażki z Rozwojem II Katowice. Dużo trudniejsze zadanie czeka go w sobotę, bo Legia w lidze zagra z GKS Bełchatów, któremu w poprzednim sezonie dwa razy uległa 0:2. Potem Legia zmierzy się w Lidze Europejskiej z Hapoelem Tel Awiw i w lidze z Wisłą. Wpadka w którymś z tych meczów może zakończyć jego pracę w Warszawie.

Maciej Skorża: Młodzi pokazali potencjał

- Przyjechaliśmy tutaj po awans. Zakładaliśmy kontrolę wydarzeń na boisku, ale mieliśmy także słabe momenty i straciliśmy bramkę. Pogubiliśmy się również po niewykorzystanym rzucie karnym. Być może brakowało nam płynności, bo mogliśmy dłużej rozgrywać piłkę. Cieszę się, że w końcu wygraliśmy.

Młodzi zawodnicy zagrali w większym wymiarze czasu i pokazali, że mają potencjał. Muszę powiedzieć, że przeciwnik ich skutecznie ograniczał. Niektórych stać na lepszą grę. Warto podkreślić indywidualną akcję i bramkę Rafała Wolskiego, który ostatnio wyglądał nieco słabiej. Mam nadzieję, że zacznie się rozwijać zgodnie z oczekiwaniami.

źródło: legia.com

Zobacz więcej na temat:

Podziel się