Puchar Polski: Race poparzyły nastolatka, lekarze nie chcieli pomóc
18.03.2010
, aktualizacja: 18.03.2010 00:05
Organizatorzy piłkarskiego meczu o Puchar Polski w Sosnowcu nie zgodzili się, by obecny na stadionie lekarz udzielił pomocy poparzonemu racami 12-latkowi. - Uznali, że służby medyczne są dla zawodników, a nie kibiców - twierdzi policja.
ZOBACZ TAKŻE
- Ekstraklasa. Czy Legia się podniesie? (17-03-10, 18:23)
- PZPN. Jak Grzegorz Lato uczcił swoje urodziny (09-04-10, 08:00)
- Reprezentacja. Sponsorzy ciągną do PZPN (08-04-10, 07:21)
- Podważą wybór prezesa PZPN? (01-04-10, 20:00)
- PZPN pyta się: Za co Smolarek bierze pieniądze? (01-04-10, 12:50)
- Trener Legii marzy o dwóch napastnikach (17-03-10, 23:09)
- PP: Nowy atak Korony załatwił Jagę (17-03-10, 20:28)
- Legia pierwszy raz od trzech lat przegrała trzy mecze z rzędu (16-03-10, 20:20)
- Puchar Polski. Trener Białas nie pomógł. Legia przegrała z Ruchem (16-03-10, 17:41)
- Puchar Polski. Ruch osłabiony przed meczem z Legią (15-03-10, 16:44)
SERWISY
Na Stadionie Ludowym w Sosnowcu grali we wtorek piłkarze Zagłębia i Pogoni Szczecin. Stawką był awans do półfinału Pucharu Polski. Wiwatujący na trybunach kibice jak na komendę odpalili kilkadziesiąt rac, choć pirotechnika na stadionach jest zabroniona. W ogromnym tumulcie nikt nie usłyszał krzyku 12-letniego chłopca. Gorące kawałki jednej z rac trafiły go w oko. Chłopak przestał na nie widzieć.
- Zapytałem jednego z ochroniarzy, czy na stadionie jest lekarz. Ten kazał mi o to spytać stojących za bramą policjantów, więc wyszliśmy ze stadionu - mówi Łukasz Solarski, ojciec rannego chłopaka.
Policjanci drogą radiową połączyli się z centrum bezpieczeństwa na stadionie i poprosili o natychmiastowe przysłanie pod bramę obecnej na płycie stadionu załogi karetki pogotowia. Organizatorzy jednak odmówili.
- Jeden z ich przedstawicieli stwierdził, że medycy na stadionie są do dyspozycji sportowców - mówi komisarz Janusz Jończyk z Komendy Wojewódzkiej w Katowicach. Policjanci w radiowozie opatrzyli głowę 12-latka i wezwali kolejną karetkę. Ta przyjechała dopiero po ponad 20 minutach.
- Przez ten czas robiłem synowi okłady śniegiem i słuchałem przez policyjne radio rozmów o tym, że lekarz ze stadionu nie przyjdzie. Nie mogłem w to uwierzyć - mówi wzburzony Łukasz Solarski. Jego syn wprost ze Stadionu Ludowego trafił do kliniki okulistycznej w Katowicach, gdzie po oczyszczeniu oka został zwolniony do domu.
"Gazeta" ustaliła, że doktor Jacek Czechowski ze stadionowej załogi medycznej na własną rękę próbował pomóc rannemu 12-latkowi. Jednak kiedy doszedł do bramy, za którą chłopak siedział w radiowozie, okazało się, że została zamknięta przez ochronę. - Poprosiłem dyspozytora o przysłanie karetki transportowej, a organizator uznał, że moja pomoc nie jest już potrzebna. Wróciłem więc na płytę - mówił w środę doktor Czechowski.
Doktor Marek Jeremicz, dyrektor rejonowego pogotowia ratunkowego przyznaje, że z taką postawą organizatorów imprezy masowej spotyka się po raz pierwszy. - Jednak nasze załogi muszą bezwzględnie wykonywać ich polecenia - stwierdził dyrektor Jeremicz.
Władze Zagłębia Sosnowiec twierdzą, że brama stadionu musiała zostać zamknięta ze względów bezpieczeństwa, bo kibice obu drużyn za sobą nie przepadają. I odrzucają zarzut, by odmówiły udzielenia pomocy rannemu 12-latkowi. - Chłopak z ojcem opuścili miejsce organizowanej przez nas imprezy, więc załoga stadionowej karetki nie mogła im pomóc, bo sama musiałaby opuścić nasz obiekt - wyjaśniał Jerzy Lula, dyrektor Zagłębia Sosnowiec.
- Lekarza od rannego dziecka oddzielała tylko zamknięta brama. Nie wydaje się panu, że zdrowy rozsądek nakazywałby, żeby przynajmniej zobaczył, jakie są jego obrażenia - zapytaliśmy.
- Przepisy nie zezwalają, aby załoga karetki zabezpieczającej imprezę sportową opuszczała jej miejsce - przekonywał dyrektor Lula.
Policję nie przekonuje takie tłumaczenie. W środę wszczęto śledztwo w sprawie błędów popełnionych podczas organizacji meczu. - Wyjaśnimy, jakim cudem kibice wnieśli na stadion petardy, kto je odpalał oraz czy zabezpieczenie medyczne imprezy było prawidłowe - wylicza komisarz Jończyk. Policja analizuje też zapisy z monitoringu, bo po meczu doszło do bijatyk z udziałem pseudokibiców i sześciu z nich zostało zatrzymanych.
- Zapytałem jednego z ochroniarzy, czy na stadionie jest lekarz. Ten kazał mi o to spytać stojących za bramą policjantów, więc wyszliśmy ze stadionu - mówi Łukasz Solarski, ojciec rannego chłopaka.
Policjanci drogą radiową połączyli się z centrum bezpieczeństwa na stadionie i poprosili o natychmiastowe przysłanie pod bramę obecnej na płycie stadionu załogi karetki pogotowia. Organizatorzy jednak odmówili.
- Jeden z ich przedstawicieli stwierdził, że medycy na stadionie są do dyspozycji sportowców - mówi komisarz Janusz Jończyk z Komendy Wojewódzkiej w Katowicach. Policjanci w radiowozie opatrzyli głowę 12-latka i wezwali kolejną karetkę. Ta przyjechała dopiero po ponad 20 minutach.
- Przez ten czas robiłem synowi okłady śniegiem i słuchałem przez policyjne radio rozmów o tym, że lekarz ze stadionu nie przyjdzie. Nie mogłem w to uwierzyć - mówi wzburzony Łukasz Solarski. Jego syn wprost ze Stadionu Ludowego trafił do kliniki okulistycznej w Katowicach, gdzie po oczyszczeniu oka został zwolniony do domu.
"Gazeta" ustaliła, że doktor Jacek Czechowski ze stadionowej załogi medycznej na własną rękę próbował pomóc rannemu 12-latkowi. Jednak kiedy doszedł do bramy, za którą chłopak siedział w radiowozie, okazało się, że została zamknięta przez ochronę. - Poprosiłem dyspozytora o przysłanie karetki transportowej, a organizator uznał, że moja pomoc nie jest już potrzebna. Wróciłem więc na płytę - mówił w środę doktor Czechowski.
Doktor Marek Jeremicz, dyrektor rejonowego pogotowia ratunkowego przyznaje, że z taką postawą organizatorów imprezy masowej spotyka się po raz pierwszy. - Jednak nasze załogi muszą bezwzględnie wykonywać ich polecenia - stwierdził dyrektor Jeremicz.
Władze Zagłębia Sosnowiec twierdzą, że brama stadionu musiała zostać zamknięta ze względów bezpieczeństwa, bo kibice obu drużyn za sobą nie przepadają. I odrzucają zarzut, by odmówiły udzielenia pomocy rannemu 12-latkowi. - Chłopak z ojcem opuścili miejsce organizowanej przez nas imprezy, więc załoga stadionowej karetki nie mogła im pomóc, bo sama musiałaby opuścić nasz obiekt - wyjaśniał Jerzy Lula, dyrektor Zagłębia Sosnowiec.
- Lekarza od rannego dziecka oddzielała tylko zamknięta brama. Nie wydaje się panu, że zdrowy rozsądek nakazywałby, żeby przynajmniej zobaczył, jakie są jego obrażenia - zapytaliśmy.
- Przepisy nie zezwalają, aby załoga karetki zabezpieczającej imprezę sportową opuszczała jej miejsce - przekonywał dyrektor Lula.
Policję nie przekonuje takie tłumaczenie. W środę wszczęto śledztwo w sprawie błędów popełnionych podczas organizacji meczu. - Wyjaśnimy, jakim cudem kibice wnieśli na stadion petardy, kto je odpalał oraz czy zabezpieczenie medyczne imprezy było prawidłowe - wylicza komisarz Jończyk. Policja analizuje też zapisy z monitoringu, bo po meczu doszło do bijatyk z udziałem pseudokibiców i sześciu z nich zostało zatrzymanych.
A Wisła dalej nie trafia, nawet z Kasperczakiem - na ławce »
-
16-02-2012 19:15
Polonii ciągle mało. Kolejne transfery tuż-tuż!
-
16-02-2012 18:23
Charytatywny turniej w Mysłowicach. Zagra GieKSa!
-
16-02-2012 18:04
Ilość jest. Co z jakością Arki Gdynia?
-
16-02-2012 17:00
Warta będzie miała znaczek, kartkę pocztową i monetę
-
16-02-2012 15:00
W Warcie będzie tak, jak kiedyś w Lechu
-
16-02-2012 13:11
Chciał być piłkarzem Lechii Gdańsk, będzie grał dla Arki Gdynia? Dariusz...
-
16-02-2012 11:51
Zmarł mistrz Polski z Polonią Bytom
-
Puchar Polski: Race poparzyły nastolatka, lekar...
spidersb
18.03.10, 09:18
1 - odpowiedzialny ojciec,2 - odpowiedzialna organizacja - ponieważ wpuścili ludzi z racami,3 - odpowiedzialni kibice - ponieważ złamali prawo na stadionie,4 - co byłoby gdyby coś sie w tym »
-
To chcieli czy NIE? Takie "dziennikarstwo" wola o
zawsze_doc
18.03.10, 09:34
do nieba. Jestes zwyklym shiteaterem a nie dziennikarzem. Piszesz w tytule, zelekarze nie chcieli pomoc a potem bezczelnie w tresci artykulu piszesz, zelekarz probowal pomoc na wlasna reke. »
-
Puchar Polski: Race poparzyły nastolatka, lekar...
antropoid
18.03.10, 17:52
Niech sobie to przeczytają kretyni, stający w obronie odpalania rac, "bo toprzecież całkiem bezpieczne i ładnie wygląda"...»
Najczęściej czytane
- 1.Izabella Łukomska-Pyżalska błyszczy na Twitterze
- 2.Sandecja szykuje kadrę na wiosnę. Trzech nowych piłkarzy
- 3.Cięta riposta prezes Warty pod adresem Marka Citki
- 4.Remis i zwycięstwo Termaliki Bruk-Bet Nieciecza z Koroną Kielce
- 5.Kibice Arki Gdynia nie chcą Krzysztofa Żukowskiego. "Bo jest kibicem Lechii Gdańsk"
- 6.Bandycki napad kiboli Arki Gdynia na... siedmioletnich piłkarzy Lechii Gdańsk
I liga - tabela
| lp | drużyna | m | pkt. | br |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Pogoń Szczecin | 20 | 41 | 38-16 |
| 2 | Nieciecza | 20 | 37 | 28-15 |
| 3 | Zawisza Bydgoszcz | 20 | 37 | 26-18 |
| 4 | Piast Gliwice | 20 | 35 | 33-28 |
| 5 | Kolejarz Stróże | 20 | 33 | 22-18 |
| 6 | Flota Świnoujście | 20 | 31 | 25-20 |
| 7 | Bogdanka Łęczna | 20 | 30 | 24-22 |
| 8 | Arka Gdynia | 20 | 29 | 32-25 |
| 9 | Ruch Radzionków | 20 | 26 | 25-30 |
| 10 | Warta Poznań | 20 | 25 | 25-22 |
| 11 | Sandecja Nowy Sącz | 20 | 24 | 24-27 |
| 12 | GKS Katowice | 20 | 23 | 23-23 |
| 13 | Olimpia Grudziądz | 20 | 23 | 21-21 |
| 14 | Dolcan Ząbki | 20 | 21 | 26-30 |
| 15 | Wisła Płock | 20 | 21 | 21-27 |
| 16 | Górnik Polkowice | 20 | 20 | 22-36 |
| 17 | Polonia Bytom | 20 | 16 | 20-34 |
| 18 | Olimpia Elbląg | 20 | 13 | 15-38 |
- awans do Ekstraklasy
- spadek






