Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Sandecja chciała zawiesić piłkarza, który nie miał z nią... umowy

Mateusz Wilk od kwietnia nie pojawia się na treningach Sandecji. W klubie zarzucają mu działanie na szkodę zespołu. - Umowa Mateusza skończyła się 31 marca - odpowiada Agnieszka Koziarska, menedżer gracza.
18-letni obrońca jest wychowankiem Sandecji. W pierwszej drużynie wystąpił raz, ale uchodzi za talent. Jest powoływany do reprezentacji Polski juniorów. W zeszłym roku interesował się nim Fulham. Zagwarantował sobie prawo pierwokupu, ale nie skorzystał w terminie.

Piłkarz 29 marca stał się pełnoletni i powinien podpisać profesjonalną umowę. "Nie zdecydował się na to, a od kwietnia przestał pojawiać się na treningach. W tej sytuacji zarząd zastanawia się nad zawieszeniem młodego piłkarza" - napisał klub na oficjalnej stronie. W Sandecji twierdzą, że Wilka wiąże pięcioletnia umowa. - Nie mógł jej podpisać, bo nie miał 18 lat, a nawet gdyby to zrobił, to byłaby nieważna - podkreśla Koziarska.

Przedstawiciele agencji Nash International Football Management w marcu byli w Nowym Sączu i rozmawiali z działaczami o przedłużeniu kontraktu. - Przedstawili warunki, my swoje, i kontakt się urwał - opowiada prezes Andrzej Danek.

Koziarska: - Mateusz był zdeterminowany, by pozostać w Sandecji. Długo nie mogliśmy jednak skontaktować się z prezesem, który był za granicą. Wysłałam mu SMS, w którym prosiłam, by upoważnił kogoś, by w jego imieniu mógł prowadzić rozmowy i podpisywać dokumenty.

Przez opieszałość klub stracił także część pieniędzy, jakie należały mu się z tytułu wyszkolenia Wilka. Według przepisów PZPN-u 60 dni przed końcem umowy działacze powinni zaproponować młodemu zawodnikowi przedłużenie. Nie zrobili tego i teraz dostaną ekwiwalent jak za amatora. - Gdzie będzie grał Mateusz? Okno transferowe jest zamknięte i do lipca nie podpisze umowy, ale może zacząć trenować z nowym zespołem. Nie narzekamy na brak propozycji. Zgłosiły się do nas kluby z kraju i zagranicy.

Więcej o: