Paciencię zastąpi były reprezentant Portugalii Ricardo Sa Pinto, który ostatnio pracował z juniorami Sportingu. Powodem dymisji jest fatalna sytuacja drużyny. W sobotę przegrała z Maritimo 0:2, z dziesięciu ostatnich meczów drużyna wygrała dwa. Do minionej środy, przez trzy miesiące, nie potrafiła zwyciężyć na wyjeździe. Po 18 kolejkach ma 16 punktów straty do prowadzącej Benfiki i osiem punktów do dającego prawo do
gry w kwalifikacjach Ligi Mistrzów trzeciego miejsca.
- Sporting zawodził, więc przed sezonem został zmieniony zarząd, sprowadzono kilkunastu piłkarzy, a ze Sportingu Braga przyszedł trener Paciencia. Jesienią drużyna wygrała dziesięć meczów z rzędu, ale ostatnio wszystko się posypało. Powodem były kontuzje, a podstawowi piłkarze nie wytrzymali presji - opowiada "Gazecie" Portugalczyk Goncalo Feio, który pracuje w akademii Legii i pomagał trenerowi Maciejowi Skorży w rozpracowaniu rywala.
Latem na nowych zawodników Sporting wydał 30 mln euro. Kupiono m.in. skrzydłowych Diego Capela z Sevilli (nie wiadomo, czy zagra w czwartek) i reprezentanta Brazylii Eliasa. Sprowadzono Holendrów: środkowego pomocnika Stijna Schaarsa i napastnika Ricky van Wolfswinkela. W składzie są też obrońca reprezentacji Argentyny Emiliano Insua oraz występujący w portugalskiej kadrze bramkarz Rui Patricio i obrońca Joao Pareira.
Gdy w połowie grudnia rozlosowano pary 1/16 finału
LE, rywal Legii był trzeci w tabeli i miał tylko cztery punkty straty do Benfiki i
Porto oraz sporą przewagę nad resztą zespołów. Był jedyną portugalską drużyną, która miała szanse na cztery różne trofea (mistrzostwo, Puchar Portugalii, Puchar Ligi i Ligę Europejską). W styczniu kontuzji doznali Schaars oraz van Wolfswinkel i kryzys, który rozpoczął się chwilę wcześniej, się pogłębił. Wtedy też doszło do ważnego incydentu. W meczu Pucharu Ligi z II-ligowym Moreirense, przy stanie 1:1 bułgarski napastnik Walery Bożinow zabrał piłkę wyznaczonemu do strzelania rzutu karnego Matiasowi Fernandezowi i odepchnął Chilijczyka. Na trybunach rozległy się gwizdy. Wzmogły się, gdy po chwili strzał sprowadzonego latem z Parmy za 2,5 mln euro Bożinowa obronił bramkarz. W innym meczu Bułgar wbrew trenerowi wykonał rzut wolny. Dziś nie ma go już w klubie - został wypożyczony do Lecce.
Zimą Sporting wypożyczył jedynie brazylijskiego obrońcę Xandao oraz urugwajskiego napastnika Ribasa. Ten pierwszy zadebiutował w sobotnim meczu z Maritimo, drugi jest zmiennikiem van Wolfswinkela. Legia nie zgłosiła do pucharów żadnego nowego zawodnika, bo żadnego nie sprowadziła. Za 2 mln euro do Kaiserslautern odszedł defensywny pomocnik Ariel Borysiuk. Najpóźniej po rewanżu ze Sportingiem odejdzie też Maciej Rybus - 23-letni skrzydłowy podpisał kontrakt z Terekiem Grozny - 11. drużyną ligi rosyjskiej. Kosztował 2,7 mln euro. Jeśli Legia będzie miała szanse na wyeliminowanie Sportingu, Rybus zagra także w rewanżu i dopiero po nim wyjedzie do Rosji. Jeśli nie, odejdzie w tym tygodniu.
Trener Skorża już raz grał w pucharach z drużyną pogrążoną w kryzysie. W 2008 roku jego Wisła odpadła o awans do fazy grupowej LE z zajmującym ostatnie miejsce w tabeli
Premier League Tottenhamem. Skorża do dziś żałuje tej niewykorzystanej szansy. Do meczu ze Sportingiem Legia przystąpi po trwającej 61 dni zimowej przerwie. Portugalczycy odpoczywali 10 dni.