Piłkarzom wicemistrza Holandii przed spotkaniem z mistrzem Polski humory dopisywały. Po środowym porannym treningu wsiedli do luksusowych samochodów (np. Denny Landzaat do
porsche panamera turbo, które kosztuje niespełna 700 tys. zł), zaczęli na siebie trąbić i śmiać się, a za chwilę ruszyli spod ośrodka treningowego z piskiem opon. Także trener Co Adriaanse nie wyglądał na zmartwionego, choć nie będzie mógł skorzystać z Rasmusa Bengtssona i Nacera Chadliego.
Szkoleniowiec
Twente doskonale wie, że to Robert Maaskant, trener Wisły, ma dużo większe problemy kadrowe. Na dodatek doskonale zna Kewa Jaliensa (prowadził go w AZ Alkmaar i Willem II Tilburg) i Michaela Lameya, a mimo osłabień w ataku, to właśnie obronę uważa za słabszy punkt krakowian. - Będziemy naciskać skrzydłami, a przez wysokie tempo wywrzemy presję na obrońcach. Na pewno nie możemy Wisły nie doceniać. To w końcu mistrz Polski - zauważył Adriaanse.
Brak Cwetana Genkowa, Maora Meliksona i Patryka Małeckiego niemal całkowicie rozbił ofensywę mistrzów Polski. Trener krakowian musi wierzyć, że David Biton podtrzyma passę strzelecką (pięć goli w trzech ostatnich meczach), choć w europejskich pucharach do siatki jeszcze nie trafił. Na jego zastępstwo Maaskant nie ma właściwie nikogo, chyba że z konieczności przesunie Ivicę Iliewa. Wtedy jednak powstałaby dziura na skrzydle.
Meliksona zastąpić się nie da, ale choć w części wypełnić lukę spróbuje najpewniej Tomas Jirsak. W odwodzie jest jeszcze Łukasz Garguła, ale w meczu ligowym z Ruchem nie zmieścił się nawet na ławce rezerwowych.
Obie drużyny liczą na wyjście z grupy. Po pierwszej kolejce w zdecydowanie trudniejszej sytuacji jest Wisła, która przegrała u siebie z Odense BK 1:3. Z kolei Twente przywiozło z Londynu punkt.
Mistrzowie Polski w przypadku kolejnej porażki bardzo zmniejszyliby szanse na zrealizowanie celu. Ale o choćby punkt łatwo nie będzie, bo Holendrzy w ubiegłym sezonie dotarli do ćwierćfinału
LE. - Trudno już teraz określić nasz cel, bo to zależy od losowania. W ubiegłym sezonie mieliśmy bardzo trudnych rywali - Rubin Kazań i Zenit Sankt
Petersburg, ale udało nam się ich wyeliminować. Dzięki temu w Europie wiedzą, że jesteśmy silni - uważa Adriaanse.
Maaskant nie może pochwalić się takimi sukcesami. Jego Wisła na razie zrobiła tylko tyle, co do niej należało - pokonała niżej notowane Skonto
Ryga i Litex Łowecz, a zęby połamała sobie na Apoelu Nikozja. Teraz, by pokazać, że zespół zrobił postęp, powinna pokusić się o coś więcej. - Wisła ciągle się rozwija, tak jak cała polska piłka nożna. Powstają nowe stadiony, a zainteresowanie rośnie. To mocna drużyna i nie będzie łatwo - uważa trener Adriaanse.
Mecz Twente - Wisła powinien obejrzeć komplet publiczności. Do wczoraj sprzedano 18 z 21 tys. biletów.