Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Po starciu Van Gaal kontra Robben katastrofy nie będzie

Katastrofy nie będzie. Trener Bayernu Louis van Gaal i jego największa gwiazda Arjen Robben kilkanaście sekund wrzeszczeli na siebie podczas meczu z Lyonem, ale spór już zażegnany
Zobacz półfinałowe bramki z Ligi Mistrzów »

Holenderski spór był krótko po wygranym 1:0 pierwszym półfinale Ligi Mistrzów ważniejszy od wyniku. Kiedy w końcówce środowego spotkania trener ściągnął z boiska kreowanego na bawarskiego Messiego Arjena Robbena, ten - wyraźnie wściekły - najpierw odtrącił jego rękę, a później rzucił kilka cierpkich słów. Van Gaal z miną ojca zirytowanego na własnego syna złapał Robbena i nie pozwolił mu odejść. Również krzyczał. Przez kilkanaście sekund na holenderskim metrze kwadratowym Allianz Arena było goręcej niż na trybunach i boisku. Wieczorem niemieckie portale wietrzyły konflikt, który dla piłkarskiego Monachium byłby katastrofą.

Ale katastrofy nie będzie, bo wielkie jest dążenie Bayernu do sukcesu. Van Gaal - zarozumialec o przerośniętym ego i nie akceptujący jakichkolwiek odejść od żołnierskiego drylu - zachowanie Robbena od razu i w nie swoim stylu zbagatelizował. Kiedy podobnie zachowywał się kilka miesięcy temu Luca Toni, szybko został odsunięty od zespołu, a później bez żalu pożegnany. Robben, charakterologicznie bardzo podobny do van Gaala - szczególnie po tym, jak Manchester United nazwał "zespołem zaledwie jednego gracza" - nie przywykł do tego, by przepraszać. Ale zrobił to od razu. Swoje zachowanie nazwał niemądrym i nieprofesjonalnym.

Van Gaal i Robben spór, który mógłby urosnąć do rangi problemu, odłożyli na bok, bo Bayern gra tak, że półfinał może przegrać raczej tylko przez własne konflikty. Jednobramkowe zwycięstwo nad Olympique przyjęto z niedosytem.

- Można było rozstrzygnąć dwumecz już u nas - mówił Robben.

- To dla nas dobry wynik - skromnie ocenia van Gaal, znacznie chętniej podkreślający, że Bayern miał inicjatywę nawet wtedy, gdy Olympique grał w przewadze.

I Bayern, i Olympique mają problem z czerwonymi kartkami. Czyja absencja będzie dotkliwsza? W Lyonie brak Jeremy'ego Toulalana wprowadzi chaos do linii pomocy. Reprezentant Francji, jeden z najlepszych graczy ligi, to specjalista od łatania dziur, takich graczy w drużynie jest niewielu. - Ma dla nas większe znaczenie, niż się wydaje - mówi trener Claude Puel.

W Bayernie w związku z czerwoną kartką dla Francka Ribery'ego nie rozpaczają. Teraz to nie Bayern potrzebuje jego, ale on Bayernu - Francuz jest wyraźnie zdekoncentrowany seksaferą w kadrze francuskiej i własnymi deklaracjami. Na początku kwietnia zapowiadał, że do końca miesiąca ogłosi, gdzie rozpocznie kolejny sezon. Bayern, Real Madryt, Chelsea Londyn? Sprawa jego odejścia cichnie. Kilka tygodni temu Ribery był dla Bayernu najważniejszym z filarów. Dziś już nie. Problemy Ribery'ego, jego przyszłość - wszystko w Monachium jest w cieniu Robbena.



Więcej o: