Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Europy. Liverpool - Borussia Dortmund. Futbol przyszłości w czerwono-żółtych barwach

Różne są wyobrażenia futbolu przyszłości. Jedni starają się opisać zmiany poprzez większe pieniądze, zamknięcie się grupy super klubów przed nawet trochę mniej bogatymi, poszerzającą się przepaść na wielu poziomach. Inni zwracają uwagę na przepisy, wprowadzenie powtórek wideo, dodatkowych systemów, które mogłyby zminimalizować ryzyko błędów. A wystarczyłoby po prostu obejrzeć mecz Liverpoolu z Borussią Dortmund w Lidze Europy (4:3).
4 : 3
Informacje
Liga Europy 2015/16 - 1/4 finału
Czwartek 14.04.2016 godzina 21:05
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Liverpool
0
4
4
Borussia Dortmund
2
1
3
Składy i szczegóły
Liverpool
Bramki: Origi (48.), Coutinho (66.), Sakho (78.), Lovren (90.) Kartki: Skład: Mignolet, Clyne, Lovren, Sakho, Moreno, Milner, Firmino (Sturridge, 62.), Lallana (Allen, 62.), Can (Lucas, 80.), Coutinho, Origi
Borussia Dortmund
Bramki: Mychitarian (5.), Aubameyang (9.), Reus (57.) Kartki: Hummels, Piszczek, Schmelzer - żółta Skład: Weidenfeller, Hummels, Papastathopoulos, Piszczek, Schmelzer, Weigl, Mychitarian, Reus (Ramos, 83.), Kagawa (Ginter, 77.), Castro (Gundogan, 83.), Aubameyang
Kilka tygodni temu w podcaście #HattrickPL rozmawialiśmy z Marcinem Dorną, selekcjonerem reprezentacji Polski do lat 21 oraz mózgiem za opublikowanym niedawno "Narodowym Modelu Gry" PZPN-u. W naszej audycji, gdy zapytaliśmy go o futbol przyszłości mówił tak: - Musimy śledzić trendy, podglądać, co się dzieje teraz i wiedzieć, jak rozwijać. Jesteśmy w stanie przewidzieć, jak za tyle lat będą wyglądały pewne elementy. (...) Jestem przekonany, że piłka nożna nie dotarła do ściany. Przy takich, wciąż rosnących możliwościach np. technologicznych jakie mamy będzie się rozwijała. Może nie objętościowo, bo nie wyobrażam sobie, że piłkarze nagle będą biegali po 15 kilometrów w meczu, ale zwiększy się intensywność na krótkim dystansie. W zakresie taktyki będzie to kierunek piłki nożnej efektownej, zmieniającej się, pełnej ciekawostek - tłumaczył Dorna.

Dodawał, że piłka nożna dawno przestała być grą schematów, dyscypliną w której trenerzy byli w stanie czy powinni planować akcję podanie po podaniu. Można zawodnikowi sugerować, jak zakłada NMG, by pierwsze rozwiązanie w akcji było ofensywne, do przodu. A potem liczyć, że w bitwie na efektywność myślenia okaże się od rywala nie tylko mądrzejszy, ale i szybszy. Do tego jeszcze wrócimy.

Wytłumaczenie meczu Liverpoolu z Borussią wymaga kontekstu, ale nie w postaci pierwszego spotkania (1:1 w Dortmundzie). Chodzi o trenerów, połączonych kiedyś w Mainz, podążających swoimi ścieżkami o podobnych przystankach i w jednym kierunku - w stronę przyszłości.

Obserwując kryzys Borussii w ostatnim sezonie Kloppa w Dortmundzie pojawiały się teorie, że jego taktyka się skończyła, że "gegenpressing" zdezaktualizował się i potrzebny był rozwój. Mylnie tłumaczono, że wizja futbolu przyszłości jest inna, wynoszona do łączenia osławionego "heavy metalu" z... powiedzmy, że bardziej hiszpańskimi rytmami. Gdy Borussii Kloppa w ostatnim jego sezonie rywale oddawali piłkę, ci nie widzieli co robić. Nie czuli się dobrze w porządku, woleli tworzyć coś z chaosu. - Nie mogę tego wytłumaczyć. Mogę coś logicznego, ale ten mecz taki nie był - mówił później zszokowany Tuchel.

A przecież on z chaosu zostawionego mu przez Kloppa coś stworzył. Coś... To mało powiedziane. Nowa Borussia sięgnęła wyżej, grała bardziej porywająco, najpierw opanowała atak pozycyjny, na wiosnę uczyła się defensywy, a na kilka najważniejszych spotkań Tuchel wynalazł inny system (5-2-3), by ograniczyć groźniejszych rywali. Rozwinął poszczególnych piłkarzy i jeszcze daleko Borussia zajdzie, ale na Anfield dostała ważną lecję - że oprócz sytuacji bezsilności (1:5 z Bayernem jesienią), frustracji (weekendowy remis z Schalke) musi nauczyć ich jeszcze przetrwania w panice. To pod nią ugięła się Borussia i padła przy Liverpoolu.

Nie mniej istotna okazała się to lekcja dla Kloppa. To nie jego system zawiódł, on faktycznie w Dortmundzie dotarł do pewnej granicy. Jednak w Europie jest jeszcze wiele drużyn, które kształtowane na filozofię Niemca mogą osiągnąć sukces i sprawić wiele problemów drużynom na miarę Borussii Tuchela. Jego pierwsze kilka miesięcy w Liverpoolu jest niezwykle skomplikowanych, zresztą w czwartek widzieliśmy, że ta drużyna ma momenty, w których sabotuje się sama (Sakho), by ci na wstępie krytykowani (Lovren, Milner) okazywali się bohaterami. Jest w nich nieustępliwość, charakter (tak inni niż ten z ujęcia Brendana Rodgersa) i chęć nauki, podążania drogą Juergena Kloppa. Zwycięstwo tylko to wszystko przyspieszy.

Bo przyspiesza także futbol. Czwartkowe starcie na Anfield było tego najlepszym przykładem. Toczone jakby nie na pełnowymiarowym boisku, ale orliku. Koszmar dziennikarza, bo zanim zaczniesz składać do kupy jedną myśl, jesteś do tyłu o dwie kolejne, które zdarzyły się na boisku. A potem i tak wszystko musisz wyrzucić do kosza, bo gol w ostatnich sekundach całkowicie odwrócił spisywaną przez trzy czwarte spotkania narrację. Wyobraźcie jeszcze sobie, że do bramki wpada piłka po strzale Gundogana z doliczonego czasu gry...

Mieliśmy szczęście, bo meczem na Anfield zajrzeliśmy w przyszłość. Tempem, pressingiem, zmiennością systemów (ale że Klopp przechytrzył Tuchela?) i koniecznością szybkiego podejmowania decyzji. Myśl goniła myśl... Dorna wskazywał nie tylko na intensywność biegania, ale też inteligencję, która pozwala odróżnić słabych od przeciętnych, średniaków od dobrych, dobrych od najlepszych. Nie łudźmy się, że polskim drużynom blisko do tego, co oglądaliśmy na Anfield - po prostu skupmy się na nadrabianiu tego dystansu.

I podziwianiu raz jeszcze tego spotkania. Bo szaleństwo starcia Liverpoolu z Borussią odstaje od tego, które obejrzeliśmy w weekend pomiędzy West Hamem i Arsenalem (3:3), gdzie faktycznie rządził chaos oraz podstawowe błędy. Na Anfield działo się dużo, bo działo się pięknie - podania Reusa, Hummelsa, Mchitarjana, akcje Emre Cana, a potem Coutinho (mądrość w tworzeniu sobie przestrzeni!), czy wreszcie skuteczność oraz prostota stałych fragmentów gry (one w przyszłości będą nawet bardziej istotne!).



Przyszłości przyjrzeliśmy się przez lupę, bo dostaliśmy dwie równie intensywne, inteligentne i jakościowe wersje futbolu z roku, powiedzmy, 2026. To jednak nie oznacza, że inne drogi należy skreślić i przestać obserwować. Nie darujmy sobie patrzenia na Atletico (myślicie, że pomysł Simeone odpadnie? Bzdury!) i inne kluby, nie ograniczajmy się do dwóch rozwiązań, ale bądźmy szczęśliwi, że poza superligami, technologią i kasą przynajmniej na boisku przyszłość futbolu rysuje się w radosnych barwach. Barwach czerwono-żółtej wymiany myśli.

Jak wytłumaczyć sukces Atletico Madryt?




Więcej o:
Komentarze (14)
Liga Europy. Liverpool - Borussia Dortmund. Futbol przyszłości w czerwono-żółtych barwach
Zaloguj się
  • jiddu

    Oceniono 2 razy 2

    Wczoraj widziałem przede wszystkim piłkarsko lepszą Borussię i zdeterminowany, ogromnie waleczny zespół, który walczył do samego końca z ogromną pasją. Dla mnie to klasyk i kwintesencja futbolu, z jednej strony niemal pewna już awansu drużyna, z drugiej taka, dla której pomimo złego wyniku każda bramka wydaje się na wagę złota. Ten futbol przyszłości pochodzi z głębokiej przeszłości, w ten sposób Wisła dawno temu odpadała i awansowała w pucharach, Widzew zdobywał tytuły lub awansował w pucharach. Jeśli jest w tym jakaś filozofia to ta, że walko do końca niczemu nie zaszkodzi, a 3 bramki można zdobyć w 15 minut czy w jeszcze krótszym czasie.

    Nie uważam, że w piłce jest mniej schematów niż dawniej, przeciwnie, jest wiele więcej, wałkowane w kółko i kółko warianty rozegrań, dlatego takie drużyny jak Bayern mogą zdominować przeciwnika i pomimo potknięć w dłuższym okresie czasu pozostawać w czołówce. Jeśli narodowy plan rozwoju polskiej piłki opiera się na filozofii większej swobody i niezależności na boisku, to dobrze mu nie wróżę. Według mnie futbol przyszłości, to różnorodność wyćwiczonych schematów gry i jeśli już, to improwizowanie pomiędzy nimi, niż jakaś samodzielność zawodnika na boisku. Piłkarze ręczni, siatkarze, hokeiści ćwiczą w kółko schematy, trener piłkarzy ręcznych mówił, że na razie był w stanie wypracować tylko trzy, ale w przyszłości będzie już znacznie, znacznie więcej. To samo dzieje się w piłce nożnej. Proponuję więc wywalić ten narodowy plan do kosza, pochodzi z innej epoki.

  • marekqat91

    Oceniono 4 razy 2

    To dalej dział sport czy już dział filozoficzny? Obejrzyjcie sobie dzisiaj mecz Legii z Lechią to wam przejdzie to wróżenie na podstawie jednego meczu.

  • marcinboro

    Oceniono 2 razy 2

    A może po prostu grupka piłkarzy generalnie średnich (Liverpool z wyjątkami typu Coutinho) pokonała starą, dobrą bronią - czyli walecznością do ostatniej sekundy meczu - grupkę piłkarzy lepszych (Borussia), ale jednak zbyt mocno kombinujących i bawiących się w trenerskie schematy...

  • 0

    Myślę ze w przyszłosci oglądanie meczu będzie bardziej skomputeryzowane, że decyzję o spalonym itp , będą podejmowane automatycznie po powtórce, Myślę, że fajnie byłoby też np słyszeć co mówią do siebie zawodnicy, .że to będzie słyszalne na stadionie przez głosniki i podczas transmisji w telewizji.

  • lefebvre

    0

    Zachodny i jego wizje futbolu za 100 lat po obejrzeniu meczu... Zabrakło jakiegoś kolorowego diagramu. Byłoby bardziej naukowo.

  • 0

    A po co nam te nerwy?! Nie lepiej zrelaksować się na meczu ekstra(ha, ha, ha)klasy gdzie nie ważny wynik bo końcowy rezultat ustala się na spokojnie pod stołem?

  • boras1691

    0

    A my już wydaliśmy książkę "Narodowy Model gry" gdzie napisano że podawać trzeba do przodu. U nas rewolucja, jak na Polskę. Teraz czekamy ja przy wódce trenerzy i działacze dojdą do wniosku że to banialuki, bo w naszej tradycji leży po pierwsze nie stracić a więc szkolić będziemy "wykopywaczy" i jak im dopisze szczęście to może któryś zrobi karierę w tej wąskiej specjalizacji w MFL

  • rownowaznik

    0

    to znaczy że polską ligę można sobie w ogóle odpuścić, bo i tak nie ma sensu ? bzdury...
    do tego, fajnie, jakby ktoś zauważył, że Klopp był trenerem Dortmundu, więc siłą rzeczy wie o wiele więcej o tej drużynie, niż ktokolwiek inny, więc miał handicap

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX