Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Szykujcie się na kolejne miesiące wkurzenia, Atletico wróciło

1 : 0
Informacje
Liga Mistrzów 2014/15 - Grupa A
Środa 01.10.2014 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Atletico Madryt
0
1
1
Juventus
0
0
0
Składy i szczegóły
Atletico Madryt
Bramki: Turan (74.) Kartki: Garcia, Ansaldi - żółta Skład: Moya - Juanfran, Godin, Miranda, Ansaldi - Turan (90. Siqueira), Koke, Tiago, Niguez (53. Griezmann) - Mandżukić (84. Suarez), Garcia
Juventus
Kartki: Bonucci, Chiellini, Lichtsteiner, Morata, Pogba, Giovinco - żółta Skład: Buffon - Caceres (78. Pereyra), Bonucci, Chiellini - Marchisio - Lichtsteiner (89. Giovinco), Vidal (83. Morata), Pogba, Evra - Tevez, Llorente
49 fauli, osiem żółtych kartek i jeszcze więcej wślizgów, kopnięć i frustracji. O ile zwycięskiemu Atletico taki scenariusz nie przeszkadzał, o tyle Juventus wyglądał, jakby do tego madryckiego kotła wskoczył nieprzygotowany.
Rozdajemy bilety na mecze Polska - Niemcy i Polska - Szkocja. Weź udział w prostym konkursie!

Przed meczem wszystko - forma defensorów "Starej Damy" i strzelecka Mandżukicia - wskazywało na to, że seria Buffona będzie trwała w najlepsze. Włoch w oficjalnym meczu swojej drużyny nie pozwolił rywalom strzelić gola od końcówki kwietnia. Zresztą "pozwolił" jest idealnym określeniem, bo ostatnim, który na taką przyjemność zasłużył, był napastnik Sassuolo, Zaza, którego lekki strzał przeleciał pod pachą włoskiego golkipera. Dobrze wiemy, że akurat Buffonowi takie błędy zdarzają się rzadko, a swoimi paradami na starcie sezonu tylko potwierdził wysoką formę.

Dziś w zasadzie gol go zaskoczył, niemal tak bardzo jak Ardę Turana, który na dośrodkowanie Juanfrana po prostu nadbiegł z drugiej linii, niewiele wiedząc o momencie, w którym piłka go trafiła i wpadła do siatki. Jednak w meczu, w którym były w sumie tylko trzy celne strzały, nie chodziło o ataki, ale o realizację planu. Niech to będzie przypomnienie tych wszystkich meczów z Barceloną czy Milanem z zeszłego sezonu, gdy bezsilność rywali rosła z każdym podnoszącym emocje gestem Diego Simeone. Dziś jeszcze przed przerwą Argentyńczyk ze złości wykopał daleko piłkę, spowalniając wznowienie przez... własny zespół. Zapętlił się w swoim szaleństwie, zdziwionego sędziego musiał przekonać tak rzadkim w czasie meczu uśmiechem.

Plan był jak zwykle banalny - ograniczyć rywalowi przestrzeń przed polem karnym. To przecież tam świetnie radził sobie w ostatnich tygodniach Carlos Tevez, to przez tę strefę atakowali z drugiej linii Pogba czy Vidal. O ile do tej pory chwalono "Starą Damę" pod rządami Allegriego, że właśnie w ataku gra porządniej i bardziej bezwzględnie, tak dziś mistrzowie Włoch byli nie tyle rozkojarzeni, co bez jakiegokolwiek pomysłu. Z ich dośrodkowań ledwie jedna z ośmiu prób była celna, nie udało im się oddać ani jednego strzału z pola karnego, każde z trzech kluczowych podań było zagraniem do tyłu, z 12 dryblingów na połowie rywala skuteczne były trzy.

Łatwo byłoby zrzucić winę za ten brak kreatywności i efektywności w ataku na walkę systemów - to, że ścierające się 3-5-2 z 4-4-2 daje widowisko polegające głównie na używaniu siły, łokci i wślizgów, widzieliśmy choćby na mundialu. Wtedy jeszcze w fazie grupowej Włosi przegrali z agresywnym Urugwajem. Wtedy było 38 fauli, wtedy też zadecydowało jedno dośrodkowanie z końcówki spotkania, wtedy też widowisko było brzydkie, wtedy też strzałów celnych było niewiele. Wreszcie wtedy też 4-4-2 zwyciężyło, z defensywą kierowaną przez dwóch piłkarzy Atletico.

Rywale zostali zduszeni, zatrzymani, ograniczeni i ostatecznie bezsilnie kopiący wszystko i wszystkich, ale bez pamięci o walce o wynik. To także część defensywnego planu. W zgodnej opinii większości szkoleniowców na całym świecie piłkarze ustawieni w 4-4-2 pokrywają największą przestrzeń na boisku, zostawiając jej rywalowi jak najmniej.

- Nie chcemy pozwolić im myśleć na boisku - mówił na przedmeczowej konferencji Simeone. Udało się to świetnie, nie tylko organizacją w obronie, ale też tymi wszystkimi sztuczkami, które wytrącają przeciwnika z równowagi. Rezerwowi Juventusu raz po raz wstawali oburzeni na wślizgi czy "oszczędzanie" czasu gospodarzy, a Morata, który pojawił się w końcówce meczu, z wściekłości trzy razy sfaulował i obejrzał żółtą kartkę.

Schemat również w ofensywie był zawsze podobny, z Mandżukiciem rywalizującym o każdą górną piłkę, ale co ważniejsze, z Ardą Turanem wspomagającym każdy rozpoczęty atak i Koke przenoszącym akcję do przodu. Krótkie odegranie Turka, przyspieszenie lub zmiana strony przez Hiszpana - dodając jeszcze Juanfrana, tylko ta trójka dzisiejszych bohaterów Atletico podawała z dokładnością wyższą niż "magiczna" granica przyzwoitości 80 proc.

To wszystko Atletico wychodzi idealnie i pomimo wielu letnich zmian oraz kilku problemów na starcie nowego sezonu przeciwnicy przy każdym przyjęciu piłki znów czują na karku oddech piłkarzy Simeone. Dziś 18-krotnie faulowali zawodników Juventusu na ich połowie, 13 razy odbierając im piłkę. Rywale próbowali tego samego wysokiego pressingu, ale faulowali jeszcze częściej, tych skutecznych interwencji było niemal trzykrotnie mniej. Juventus - jedna z najbardziej atletycznych drużyn w Europie - od obrony po atak po prostu nie wytrzymała starcia z bandą Simeone.

Więc już zacznijcie narzekanie - że bitwy, a nie widowiska; że barowa szarpanina, a nie piłkarski balet; że cwaniactwo i defensywa, a nie wirtuozeria i atak. Jednak podobnie jak w sobotnim meczu z Sevillą - co sam zauważył także Diego Simeone - dziś Vicente Calderon wreszcie ponownie żyło tym wszystkim tak jak w poprzednim sezonie, a energia z okrzyków, gwizdów i pieśni przenosiła się na 11 walczących zawodników. Jeśli wkurzało was to rok temu, jeśli wkurzało was to dzisiaj, to przygotujcie się na jeszcze więcej tego w kolejnych mistrzostwach. Bijąc Juventus, Atletico naprawdę, i to w pełnej krasie, wróciło na europejską scenę.

Więcej o:
Komentarze (6)
Liga Mistrzów. Szykujcie się na kolejne miesiące wkurzenia, Atletico wróciło
Zaloguj się
  • kibic_krzysztof

    Oceniono 39 razy 21

    I o to chodzi - twarde, męskie granie. Taki powiew Premier League w lidze hiszpańskiej się przyda. Za dużo w niej mięczaków, padających od podmuchu wiatru.

  • kaercm

    Oceniono 21 razy 13

    Dlaczego zaraz narzekanie? Ja tam mocno kibicuję Barcelonie, ale Atletico też lubię obejrzeć. Właśnie za to "inne" podejście do futbolu. To pokazuje, że dróg do celu jest kilka i niekoniecznie muszą to być setki milionów na stole. Może też być trener - przywódca (w sumie "Cholo", zaszczepił wszystko to, czym charakteryzował się jako piłkarz) i banda zbirów :)

  • Łukasz Baran

    Oceniono 34 razy 6

    Bijąc Juventus??? Śmieszne. 1:0 wielkie pobicie... Parodia z tym gloryfikowaniem Atletico. Mecz walki i nic poza tym. Jeden błąd i jeden gol po nim. Ot wszystko...

  • pilot.tv

    Oceniono 13 razy 5

    Dobry artykuł. Dlatego w lidze hiszpanskiej Barca i Real to sobie moga...

  • simpson85

    Oceniono 9 razy 1

    Beka z tych co przepowiadali upadek i beka z tych co są "wkurzeni", bo jest 120% pressingu i 1 gol. Lepsze to niż farcenie za grubą kasę i Karnialdo.

  • esteef

    Oceniono 8 razy 0

    Najslabsze Juve w tym sezonie, jedna przypadkowa akcja zdecydowala o wyniku, slabe Atletico takze nie wychwalajmy ich pod niebiosa, bo I tak z tej grupy nie wyjda. Juve w Europie musi zmienic system, wczoraj ten mecz przegrali Wlosi na wlasne zyczenie, przyjechali po 0-0 i to sie zemscilo, w dodatku upaty Allegri czekal z oczywistymi zmianami (beznadziejny Llorente i nic nie wnoszacy Vidal) do ostaniego momentu. Zobaczymy jak Atletico poradzi sobie w Turynie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX