Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Liteks szykuje się na Wisłę

Mistrzowie Bułgarii odpuścili Superpuchar, by w środę w pełni sił walczyć w Krakowie o awans do decydującej fazy eliminacji Ligi Mistrzów. - Ja prawdopodobnie zrobiłby to samo - przyznaje Robert Maaskant, trener Wisły.
Po porażce w pierwszym spotkaniu (1:2) Bułgarzy byli załamani. Jeszcze kilka dni wcześniej właściciel klubu rozpościerał przed nimi wizję budowy wielkiego zespołu za pieniądze koncernów samochodowych, ale już kilka minut po spotkaniu zaczęło się szukanie winnych.

Najwięcej pretensji Bułgarzy mieli do sędziego - według nich bramka dla Wisły padła ze spalonego, a nieuznany gol dla Liteksu padł prawidłowo. Nie oszczędzono także zawodników. - Nie sądzę, że Nikołaj Bodurow i Plamen Nikołow [stoperzy mistrza Bułgarii] to źli zawodnicy, ale w Europie oczekuje się znacznie więcej. Zresztą Liteksowi brakowało doświadczenia. Polacy są silniejsi, choć rzadko atakowali. Przed rewanżem Wisła ma 95 proc. szans na awans. Te wszystkie opowieści, że istnieje przecież drugi mecz... Zapomnijcie - mówił bułgarskim dziennikarzom Nasko Sirakow, była gwiazda reprezentacji Bułgarii.

Po meczu z Wisłą Liteks sprzedał podstawowego obrońcę Dżemala Berberovicia (za ok. 200 tys. euro do MSV Duisburg). Co prawda, Bośniak w rewanżu z Wisłą nie mógłby zagrać z powodu żółtych kartek, ale cześć kibiców zaczęła zastanawiać się, czy to nie początek wyprzedaży mistrza Bułgarii.

W Łoweczu jednak ciągle wierzą w awans. W sobotnim spotkaniu o Superpuchar Bułgarii przeciwko CSKA Sofia oszczędzali podstawowych zawodników i przegrali 1:3. - Widziałem to spotkanie, w pierwszym składzie zagrało tylko trzech graczy, którzy wystąpili przeciwko nam. Poświęcili Superpuchar dla europejskich pucharów, ja prawdopodobnie zrobiłby to samo - przyznaje Robert Maaskant, trener mistrzów Polski.

W poniedziałek szkoleniowiec drugi raz - odkąd przyszedł do Wisły - zamknął trening przed dziennikarzami. Miał powód, bo testował ustawienia bez Cezarego Wilka. 25-letni pomocnik w sobotnim meczu z Widzewem nabawił się kontuzji kolana i jeśli dziś nie wyjdzie na zajęcia, w meczu z Liteksem Radosław Sobolewski będzie miał nowego partnera w środku pola. - Mam kilka wariantów zastąpienia Czarka. Jakie? To zależy, czy zagramy ofensywnie czy defensywnie, a tego już nie zamierzam zdradzać - mówi Maaskant.

W wariancie obronnym pierwszym kandydatem do zastąpienia Wilka byłby Gervasio Nunez, ale Argentyńczyk przeciwko Widzewowi miał w sobotę bardzo dużo strat. Przy ustawieniu ofensywnym szansę może dostać Łukasz Garguła - Maaskant mówi, że jest w fantastycznej formie.

Dylemat krakowianie mają też w ataku. Do mistrzostwa Polski poprowadził ich Cwetan Genkow, ale na razie jest bez formy. Tyle że w poprzedniej rundzie Bułgar również długo się rozkręcał, ale jak już zaczął strzelać, to średnio ponad bramkę na mecz. Genkowowi po piętach zaczyna jednak deptać pozyskany latem David Biton, którego gol w Łodzi uratował krakowianom remis. - Jeszcze nie wiem, na kogo postawić. We dwóch na pewno nie zagrają, przynajmniej nie od pierwszej minuty - przyznaje Maaskant.

W Wiśle za kartki będzie pauzował Ivica Iliew i prawdopodobnie zastąpi go wracający po kontuzji Patryk Małecki. Do gry gotowy ma być również bramkarz Sergiej Pareiko, który z powodu bólu pleców opuścił ostatnie dwa spotkania.

Jeśli Wisła przejdzie Liteks, będzie pewna gry w fazie grupowej Ligi Europejskiej, a od Ligi Mistrzów będzie ją dzielił jeden przeciwnik.

Więcej o: