Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Jagiellonia wygrywa hit kolejki. Zmiana piłkarskiej topografii?

Jagiellonia kontra Górnik Zabrze. Jeszcze kilka tygodni nikt przy zdrowych zmysłach nie stawiałby, że to będzie mecz na szczycie tabeli. Białostocczanie wygrali w doliczonym czasie gry i umocnili się na sensacyjnym prowadzeniu.
Mecz nie zaczął się od piłkarskich szachów, jak to bywa w naszej ekstraklasie. Oba zespoły od razu rozpoczęły wymianę ognia: po kwadransie goście mieli na koncie dwa celne strzały i pięć wykonywanych rzutów rożnych, a gospodarze serię groźnych akcji pod bramką lidera. Wydawało się, że na stadionie im. Ernesta Pohla (speca od zdobywania goli) padnie cała masa bramek.

Tymczasem potem tempo widowiska mocno osłabło. Przy bocznej linii szaleli za to szkoleniowcy. Impulsywny Michał Probierz co chwila krzyczał coś do swoich piłkarzy, raz za razem miał też slowne utarczki z sędzią technicznym. Nie ustępował mu Adam Nawałka. Spokojny na co dzień trener zabrzan zdzierał gardło, gestykulował w stronę arbitrów, a w ostatnich minutach zagrzewał kibiców do głośniejszego kibicowania. Trenerski pojedynek był imponujący. A po meczu obaj wojownicy znów ustatkowani i spokojni nie szczędzili sobie komplementów: - O Górnika się nie martwię, bo gra bardzo dobrze - mówił Probierz. - Gratuluję Michałowi zwycięstwa w tym spotkaniu - odpowiadał Nawałka.

W doliczonym czasie gry gola na wagę trzech punktów strzelił głową Andrius Skerla. Miejscowi mogli jeszcze wyrównać, ale Grzegorz Bonin huknął nad poprzeczką. - Nie ważne, kto strzela bramki, ważne, że trzy punkty jadą do Białegostoku! Dzisiejszy mecz był ciężki, Górnik ma wspaniałych kibiców, którzy cały czas wspierali swój zespół. Cieszymy się, że jedyna bramka w tym spotkaniu padła dla nas - mówił Skerla. - Równie dobrze to my mogliśmy wygrać. Nie udało się. Szkoda. Szczęście sprzyjało rywalom - mówił Adam Stachowiak, bramkarz gospodarzy.

Do Zabrza na mecz dwóch drużyn czołówki ekstraklasy przyjechał Franciszek Smuda. Trener reprezentacji na Roosevelta zjawił się po raz pierwszy odkąd objął swoją funkcję. Spiker obwieścił, że Smuda przybył, by obejrzeć w akcji trio powołanych przez siebie kadrowiczów, a także porozmawiać z trenerami obu drużyn. - Jak wypadli powołani? - zapytałem selekcjonera. Smuda pytania nie zauważył, z dziennikarzami w sobotę rozmawiać nie chciał ani w przerwie ani po meczu.

Pytanie o kadrowiczów padło na pomeczowej konferencji. Z przymusu adresatami zostali obaj szkoleniowcy ligowi. - Grzesiek Bonin bardzo się starał, był aktywny, nadaje ton grze. Bardzo pozytywna ocena - powiedział o swoim pilkarzu Nawałka. - Grzegorz Sandomierski przy kilku sytuacjach pokazał się z bardzo dobrej strony. Ważne, że teraz będzie miał możliwość wspólnej pracy z Arturem Borucem. Jeśli chodzi o Kamila Grosickiego to był dla niego trudny mecz, bo Górnik grał bardzo agresywnie, utrudniał zadanie w środku pola - przyznał Probierz.

- Z pierwszej połowy w swoim wykonaniu jestem zadowolony. Po przerwie było trudniej, bo nie było już tyle piłek i podań - komentował sam Grosicki.

Górnik przegrał drugi kolejny mecz, a przed nim seria wyjątkowo ciężkich gier - zabrzanie grają z Wisłą Kraków, Lechem Poznań i Legią Warszawa. - Poprzeczka idzie w górę - przyznał pomocnik Aleksander Kwiek.

Górnik Zabrze - Jagiellonia Białystok 0:1 (0:0)

Bramka: 0:1 Skerla (90+1.)

Górnik: Stachowiak - Bemben Ż, Banaś, Jop, Magiera - Bonin Ż, Marciniak Ż, Przybylski, Wodecki Ż(82' Świątek) - Kwiek Ż (87' Sobczak) - Zahorski.

Jagiellonia: Sandomierski Ż - Kascelan, Skerla, Cionek (34' Kijanskas), Alexis Ż - Makuszewski (54' Trytko), Grzyb, Hermes, Burkhardt - Kupisz (83' Essomba) - Grosicki.

Sędziował: Dawid Piasecki (Słupsk). Widzów: 6500.

Największym prymusem 17. kolejki był: