Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Michał Probierz znów w Zabrzu: Jagiellonia chce się zrewanżować

Lider na Roosevelta! W dodatku z trenerem Michałem Probierzem. Pojedynek Górnika z Jagiellonią może być najciekawszym wydarzeniem tego weekendu.
Probierz był kiedyś ulubionym piłkarzem kibiców Górnika. Słynął z waleczności, zadziorności, nie było dla niego straconych piłek. W ciągu siedmiu sezonów w barwach Górnika rozegrał ponad 180 meczów, zdobył siedem goli. W sobotę znów będzie na Roosevelta, tym razem w roli trenera Jagiellonii Białystok.

Piotr Płatek: Jagiellonia jest liderem. Czy to wynik zbiegów okoliczności i efekt słabego startu rywali?

Michał Probierz: Trudno mówić o przypadku. W ubiegłym sezonie zdobyliśmy Puchar Polski, nikt przecież nie podarował nam tego trofeum. Nieprzypadkowo też 11 zawodników Jagiellonii gra w różnych reprezentacjach narodowych. Gramy i trenujemy spokojnie, robimy swoje. Szkoda, że w pucharach odpadliśmy w dwumeczu z Arisem. Moim zdaniem niezasłużenie. Warto pamiętać, że ten sam Aris ostatnio pokonał Atletico Madryt, które przecież w poprzednim sezonie wygrało Ligę Europejską. O czymś to świadczy.

Utrzymacie fotel lidera dłużej?

- Taki mamy cel. Chcemy grać ciekawą, dobrą piłkę, zdobywać punkty. Arogancji w nas nie ma, ale nikomu też punktów oddawać nie zamierzamy. Jestem profesjonalistą, chcę odnosić jak najlepsze wyniki.

Teraz na kolejne mecze przyjeżdżacie w roli faworyta. Trudniej się tak gra?

- Na pewno trudniej, ale jeśli nie poradzimy sobie z taką presją, to nie mamy czego szukać. Bo zresztą jaką my tu mamy presję? Gramy o fajne, przyjemne cele, by być jak najwyżej w tabeli. Presja to była w poprzednim sezonie, gdy trzeba było walczyć i bronić się przed degradacją.

Niewiele brakowało, by zimą został Pan trenerem Górnika. Część mediów już taką zmianę obwieściła...

- Względy rodzinne odegrały wtedy rolę. Nie chciałem jednak zostawiać Jagiellonii w połowie drogi. Byłoby to odebrane, że uciekam. Tymczasem udało się utrzymać zespół w ekstraklasie, zdobyliśmy Puchar Polski.

Teraz wraca Pan do Zabrza. Jakieś emocje związane z przyjazdem na Roosevelta?

- Na pewno tak. To nie jest dla mnie zwyczajny mecz, bo Górnik zajmuje w moim sercu bardzo ważne miejsce. Przyjeżdżam do swojego byłego klubu, cieszę się przede wszystkim z tego, że Górnik gra w ekstraklasie, że po rocznej banicji znów wrócił do piłkarskiej elity. W dodatku teraz grają bardzo ciekawą piłkę.

Tymczasem ostatnio Górnik dostał tęgie lanie w Gdańsku...

- Jeden wynik nie może zniweczyć tego, co zabrzanie pokazywali w dotychczasowych meczach. A grają naprawdę niezły futbol. U siebie do tej pory tylko raz przegrali, z dobrej strony prezentowali się na wyjazdach zarówno w Lubinie, jak i w Gdyni.

Jest w Zabrzu jeszcze ktoś z czasów, gdy Pan grał w Górniku?

- Nawet jeden dobry kolega nadal jest w składzie. Mówię o Piotrku Gierczaku, który spisywał się dotąd bardzo dobrze. Szkoda, że ma kontuzję i z nami nie zagra. Cieszę się, że Piotr wciąż gra. To pokazuje, że ja nie jestem jeszcze taki stary (śmiech ). W klubie jest też Marek Piotrowicz, a także Stanisław Oślizło, który miał duży udział w sprowadzeniu mnie do Zabrza, gdy kończyłem grę w Niemczech. Są też wspaniali kibice, którzy są z klubem na dobre i na złe. Przecież nawet w pierwszej lidze frekwencja na trybunach na Roosevelta była zawsze imponująca.

Pamięta Pan swój ostatni przyjazd do Zabrza?

- Pamiętam, i to dobrze. To było późną jesienią 2008 roku. Przyjechaliśmy z Jagiellonią i przegraliśmy wtedy 1:0. Teraz będziemy chcieli się zrewanżować.

Smuda na Roosevelta

W Górniku przed meczem z Jagiellonią wciąż spora grupa kontuzjowanych. Na pewno nie zagrają Michał Pazdan, Michał Jonczyk, Maciej Bębenek i Maciej Mańka. Nie będzie też Rafała Pietrzaka, który jest w reprezentacji U-19. Adam Banaś jest mocno poobijany po meczu w Gdańsku, miał osiem szwów na łuku brwiowym.

Na meczu w Zabrzu ma pojawić się trener reprezentacji Franciszek Smuda. W kadrze na mecze z USA i Ekwadorem znajdują się Grzegorz Bonin oraz dwaj gracze "Jagi": Grzegorz Sandomierski i Kamil Grosicki.

Początek sobotniego meczu w Zabrzu o godz. 18.15.