Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa w Sport.pl. Dlaczego Pogoń Szczecin zmienia garnitur?

- Wszystkim cieszącym się z mistrzostwa Legii chciałbym pogratulować, a my bierzemy się do pracy - mówił trener Pogoni Czesław Michniewicz po niedzielnym meczu w Warszawie (0:3). We wtorek władze klubu zdecydowały, że nie przedłużą kontraktu z 46-letnim szkoleniowcem.
Ostatnio plotki o odejściu Michniewicza nie były już wypowiadane szeptem, a stały się jednym z wiodących tematów dyskutowanych w środowisku. - Dopóki nie usłyszę takiej informacji od ludzi, którzy mnie zatrudniali, to nie uwierzę. Inna sprawa, że mnie nie trzeba zwalniać, po sezonie kończy mi się kontrakt. Spotykamy się w tym tygodniu, zobaczymy, co przyniosą rozmowy - mówił Michniewicz Sport.pl na poniedziałkowej gali ekstraklasy.

Na podsumowującej sezon imprezie Michniewicz był niemalże prywatnie - nie w klubowym garniturze jak niektórzy koledzy po fachu (np. Stanisław Czerczesow). Pogoń nawet nie zaproponowała, że ubierze trenera w galowy strój z emblematem klubu, choć to niemal norma. Jego asystenci mieli z kolei za klubowe garnitury zapłacić.

To dowód rozdźwięku, panującego od dawna między sztabem szkoleniowym a zarządem. Komunikacja była dobra tylko w pierwszych miesiącach pracy Michniewicza. Ubiegłego lata władze po konsultacjach ze sztabem wzmocniły drużynę i jesień piłkarze skończyli na czwartym miejscu. - Szkoleniowiec wiedział, co go czeka, jaki jest nasz plan. Teraz działamy razem. To, gdzie jesteśmy to jego zasługa - mówił zimą dyrektor sportowy Pogoni Maciej Stolarczyk.

Wtedy przedstawiana w wywiadach wizja nie była już spójna. Zakupiony zimą i zaprezentowany z pompą Adam Gyurcso (Pogoń chwaliła się przebiciem w negocjacjach mocniejszych finansowo rywali z Polski i zagranicy) został sprowadzony bez konsultacji z trenerami. Sztab uważał, że węgierski skrzydłowy musi od podstaw uczyć się gry w obronie, działacze widzieli w Gyurcso lidera ofensywy. W klubie Michniewicz słyszał, że przesadnie koncentruje się na defensywie i przez to ogranicza atuty piłkarzy z ataku.

W lutym Pogoń zatrudniła - znów bez porozumienia z Michniewiczem - nowego szefa skautingu Łukasza Becellę. Teoretycznie obaj powinni współpracować, ale w praktyce przez pół roku działali obok siebie. W klubie uważają, że urażony Michniewicz manifestował niezadowolenie z zimowych decyzji władz. Zdaniem trenera, działacze zredukowali jego rolę tylko do prowadzenia drużyny. Dlatego wiosną skupił się wyłącznie na zespole. Słowem: brakowało nawet nie tyle spójności, ile woli obu stron do budowy klubu na miarę europejskich pucharów.

Kontrakt Michniewicza zostałby automatycznie przedłużony, gdyby Pogoń skończyła ligę na podium. Jego zespół rundę finałową zaczął na trzecim miejscu, ale trener uważał wówczas, że to bardziej splot dobrych wyników na innych boiskach niż równej formy. Po sezonie Michniewicz tłumaczył, że nie miał wystarczająco mocnej kadry, by obronić trzecie miejsce.

Ostatecznie Pogoń skończyła na szóstej pozycji - dwie wyżej niż rok temu. Zespół Michniewicza zdobył więcej punktów, wygrał więcej spotkań i przegrał mniej, ale celu nie zrealizował. Trener i jego asystenci uważają, że w trudnym sezonie wyciągnęli z Pogoni maksimum, zarząd uważa, że 17 remisów w 37 meczach jest dowodem na minimalizm szkoleniowca. Pretensje Michniewicza dotyczą głównie tego, że działacze nie spojrzeli szerzej - na poprawienie defensywy, rozwój zawodników (m.in. Mateusza Matrasa, Jakuba Czerwińskiego, Adama Frączczaka) i sprawienie, że 34-letni Rafał Murawski znów stał się najlepszym pomocnikiem ekstraklasy. Wygrywając dwa mecze w grupie mistrzowskiej, Pogoń przerwała fatalną serię kilkunastu spotkań bez zwycięstwa w fazach finałowych poprzednich dwóch sezonów.

W Szczecinie oczekiwano więcej i, patrząc na rewelacyjny sezon drugiego Piasta Gliwice czy trzeciego Zagłębia Lubin - klubów o zbliżonym potencjale finansowym - władze klubu uważają, że Pogoń mogła zająć ich miejsce. Nie zaakceptowały wyniku "godnego" (tak określił szóste miejsce Michniewicz), wymagały bardzo dobrego. Problem w tym, że w Lubinie, Gliwicach czy w czwartej Cracovii wszyscy działali razem. W Pogoni nie, więc może zakończenie współpracy z Michniewiczem - chociaż jawi się jako błąd z perspektywy wyniku i potencjału drużyny - będzie dla obu stron najlepszym rozwiązaniem. 46-letni szkoleniowiec przy zapowiadanych zmianach trenerskich w lidze szybko powinien dostać pracę, a szefowie Pogoni znajdą kogoś, z kim będzie im łatwiej się porozumieć.

"11" najefektywniejszych piłkarzy ekstraklasy rundy wiosennej




Więcej o:
Komentarze (5)
Ekstraklasa w Sport.pl. Dlaczego Pogoń Szczecin zmienia garnitur?
Zaloguj się
  • marwin102

    0

    Przecież zarząd siebie nie wymieni, żeby Czesio miał z kim współpracować.

  • kandelabre

    0

    To co teraz panie trenerze, LA Galaxy? :-)

  • h30

    0

    Widzę, że autor należy do grona poklepywaczy Pana Czesia. Obiektywizm tekstu na poziomie Sport.pl.

  • wal_chrobry

    Oceniono 2 razy 0

    Czesiu gwiazdorzył, a nie trenował. W rundzie mistrzowskiej było więcej wygranych niż wcześniej, ale nie zapominajmy, że poprzedni sezon w mistrzowskiej również zespół prowadził Czesiu gdzie nie wygrał nic. Generalnie oczekiwania były większe, ale że trener jest showmanem, to teraz nakręca znajomych pismaków by go bronili.

  • 100-lec

    Oceniono 2 razy 0

    słuszna decyzja, z Czesiem wyżej już nie podskoczą, to słabiutki trener

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX