Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa w Sport.pl. Filip Starzyński ma wprowadzić Zagłębie Lubin do pierwszej ósemki

- Lokeren nie chciało się go pozbyć, sprzedawać. Nic dla nas się nie paliło. Po prostu szukaliśmy mu miejsca, żeby rozegrał jak najwięcej minut - powiedział Kamil Burzec, agent Filipa Starzyńskiego. W środę powoływany w eliminacjach do Euro 2016 zawodnik został wypożyczony na pół roku z belgijskiego Lokeren do Zagłębia Lubin.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Ma nam pomóc podnieść poziom gry zespołu, żeby zrealizował cel, a więc awansował na koniec sezonu do grupy mistrzowskiej - mówi w rozmowie z Sport.pl Piotr Burlikowski, dyrektor sportowy dolnośląskiego klubu. Zagłębie zajmuje obecnie siódme miejsce, ale niekoniecznie musi czuć się bezpieczne wśród najlepszych drużyn ekstraklasy - od początku sezonu balansuje między pierwszą a drugą ósemką, choć w górnej części tabeli było dłużej - przez 13 z 21 kolejek.

Doraźny wybór

Udało się to mimo dwóch przeszkód. Po pierwsze, lubinianie są beniaminkiem ekstraklasy, a po drugie, jak mówi trener Piotr Stokowiec Zagłębie obrało drogę "trudną, wybrukowaną porażkami", bowiem priorytetem jest wprowadzanie do seniorskiej piłki wychowanków, takich jak Paweł Żyra czy Filip Jagiełło.

Starzyński, podobnie jak pół roku temu Jan Vlasko, jest jednak urozmaiceniem tej polityki - doraźnym wyborem, który grę zespołu ma poprawić natychmiast. Słowak nie będzie grał jednak przez trzy miesiące, bo ma kontuzjowane biodro, które musiał operować. Dlatego Zagłębie w zimowym okienku transferowym szukało rozgrywającego.

Lubinianie w Starzyńskim znaleźli zupełnie inny typ ofensywnego pomocnika jest bardziej niż Vlasko oszczędny w środkach. Mniej drybluje - Słowak wykonuje 5 zwodów na mecz, Polak dwa razy mniej (w ostatnim sezonie w Ruchu Chorzów). Rzadziej też podaje w pole karne (10 do 7), ale to właśnie Starzyński lepiej radzi sobie jako rozgrywający - w ostatnim sezonie w ekstraklasie miał aż dziewięć asyst. Teraz Vlasko tylko raz podawał do zdobywcy bramki.

Nic się nie paliło

- Filip ma kreować grę Zagłębia, w Lubinie są dobre skrzydła, duża rywalizacja w składzie, do tego solidna obrona. Ten zespół ma potencjał, więc z optymizmem patrzymy w przyszłość - mówi Kamil Burzec, menedżer Starzyńskiego.

25-letni pomocnik do Zagłębia przychodzi jednak tylko na pół roku. - Lokeren nie chciało się go pozbyć, sprzedawać. Nic dla nas się nie paliło. Po prostu szukaliśmy mu miejsca, żeby rozegrał jak najwięcej minut. W Zagłębiu ma na to największe szanse, a do tego lubinianie byli najbardziej konkretni - dodaje agent.

Starzyński do Lokeren trafił za darmo w lipcu tego roku. Do końca października grał w niemal każdym meczu, ale gdy zespół objął nowy trener - Georges Leekens zastąpił Boba Peetersa - Starzyński praktycznie nie podnosił się z ławki rezerwowych. Zarzucano mu problemy z przygotowaniem fizycznym i nauką języka, ale Burzec utrzymuje, że jego klient nie tylko się wzmocnił, ale też potrafi się dogadać z kolegami z zespołu. - Filip nie grał, bo Lokeren zaczęło grać inaczej, nowy szkoleniowiec preferował zabezpieczenie środka pola w obronie, grę bokami. Ale to nie znaczy, że klub go przekreślił, chcą go w przyszłym sezonie - twierdzi.

Zagłębie grało dotychczas najczęściej w ustawieniu 4-4-2, bardzo często grało skrzydłami (w rundzie jesiennej miało najwięcej dośrodkowań w ekstraklasie, aż 19 na mecz przy ligowej średniej 14). Starzyński mógłby wskoczyć w miejsce Jarosława Kubickiego w środku pola, ale prędzej Stokowiec zrezygnuje z któregoś napastnika - Michała Papadopulosa bądź Krzysztofa Piątka i Zagłębie będzie grało w ustawieniu 4-2-3-1. To wówczas może znacząco zmienić grę zespołu, większy nacisk będzie w środku pola, gdzie to Starzyński zostanie głównym reżyserem.





To oni w przyszłości będą uwielbiani jak Messi i Ronaldo. Jedenastka najzdolniejszych piłkarzy


Więcej o: