Sport.pl

Ekstraklasa. Czołówka nie wygrywa. Dlaczego?

Jacek Staszak
14.04.2015 07:30
A A A
Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 1:0

Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 1:0 (ŁUKASZ GŁOWALA)

Piłkarze grający w drużynach pierwszej ósemki nie różnią się od tych występujących w dolnej połowie tabeli. Nie potwierdzają klasy w meczach ze słabszymi rywalami, bo brakuje im techniki, taktyki. - Oni muszą, my możemy - mówią piłkarze, a psychologowie odpowiadają: - Nie macie mentalności zwycięzców. Kiedy będzie poprawa?
W ten weekend meczu ekstraklasy nie wygrała żadna drużyna z pierwszej ósemki tabeli poza Lechią Gdańsk, która pokonała lidera Legię Warszawa. Przegrały Jagiellonia Białystok (trzecia) i Śląsk Wrocław (czwarty). Zremisowały Wisła Kraków (piąta), Podbeskidzie Bielsko-Biała (szóste) i Górnik Zabrze (ósmy). Wypadek przy pracy? Nie, te zespoły wygrały w tym roku ledwie 19 meczów. Drużyny z dolnej ósemki o trzy więcej.

Jak grać dobrze w pucharach?

Najbardziej na słabości drużyn z grupy mistrzowskiej zyskuje najsłabsza z nich - Śląsk Wrocław, który w tym roku jeszcze nie wygrał, a wciąż jest na czwartym miejscu w lidze. Do lidera traci dziewięć punktów, a jednym zwycięstwem może wskoczyć na podium. - Przewaga wypracowana w pierwszej rundzie daje nam ten komfort. Nie myślę o tym, czy to fenomen naszej ligi, myślę raczej o tym, jak obudzić zespół, żeby zaczął punktować - tłumaczy Tadeusz Pawłowski, trener wrocławian. - Taką mamy ligę, dół mocno punktuje i każdy z każdym może wygrać. Wszystko się spłaszcza i wyrównuje - dodaje.

Podobnie mogą myśleć w Krakowie, Białymstoku, ale także w Warszawie, bo Legia tylko równie ospałemu Lechowi zawdzięcza jeszcze liderowanie w ekstraklasie, bo w tym sezonie przegrała już osiem razy. Tymczasem w Czechach prowadząca Viktoria Pilzno w 23 meczach straciła ledwie 10 punktów, a druga Sparta Praga 15.

Potem z takimi rywalami Polacy mogą zmierzyć się w europejskich pucharach. - Żeby grać w nich dobrze, trzeba umieć utrzymywać się przy piłce przy pressingu rywala, bo bez tego nie wejdzie się na wyższy poziom. Teraz mamy z tym problem, w lecie trzeba pomyśleć w Śląsku o wzmocnieniach jakościowych - twierdzi Pawłowski. Mowa o zawodnikach dobrych technicznie, inteligentnych taktycznie i silnych psychicznie.

Gdy faworyt mierzy się z outsiderem, najczęściej napotka twardy mur złożony z dziesięciu zawodników, którzy nawet nie będą musieli wyjątkowo się starać, by uprzykrzyć rywalowi życie. Taką przeszkodę można sforsować dryblingiem, także podaniami i strzałami. Gdy drużyna robi to już dłużej, przeprowadza atak pozycyjny.

Ten najczęściej składa się z trzech zagrań: przyjęcia, podania i wyjścia na pozycję. Z każdym w Polsce jest problem. - Bez dokładności nie można prowadzić gry i być zespołem dominującym - powtarza Michał Probierz, trener Jagiellonii. Zaniedbanie jakiegoś elementu rozsypie misterną układankę podań, rywal przejmie piłkę, przeprowadzi kontratak i strzeli bramkę.

Pełno Jasiów w ekstraklasie

Pierwszy trening Pawłowskiego we Wrocławiu był niemal żywcem wyciągnięty z zajęć juniorów. Potem trener wyjaśnił, że - żeby w ogóle mógł pomyśleć o wprowadzeniu w Śląsku stylu opartego na posiadaniu piłki - musiał poprawić przyjęcie piłki.

- Pierwszy kontakt z piłką jest bardzo ważny. Ona musi być cały czas pod kontrolą, na ziemi. Gdy piłkarz ją przyjmie tak, że ona podskakuje, to nic nie może z nią zrobić przez około sekundę. Do tego powinno być przyjęcie w stronę bramki przeciwnika. To decyduje o tym, czy dalej można prowadzić akcję - tłumaczy.

Gdzie więc szwankuje szkolenie młodzieży? Najprościej byłoby wskazać ten moment, w którym trener zakazuje każdemu dziesięcioletniemu Jasiowi "kiwania się", bo "możesz stracić piłkę". W efekcie brzdąc nie popełnia już błędu, ale w ogóle przestaje się uczyć. Gdy tylko będzie chciał zobaczyć, czy uda mu się wykonać zwód podpatrzony u Cristiano Ronaldo, szkoleniowiec na pewno mu przypomni u świętej zasadzie, aż w końcu ta wwierci się w głowę tak bardzo, że chęć ryzyka, indywidualnej akcji zaniknie kompletnie. Stąd też weźmie się uciekanie od odpowiedzialności.

Kolejnym kłopotem jest ruch bez piłki. W dowolnym meczu Bundesligi na pozycje pokazywać się będzie będzie więcej piłkarzy niż w spotkaniu ekstraklasy. - Brakuje komunikacji. Piłkarze boją się krzyczeć, że są wolni, że można im podać - dodaje trener Jagiellonii.

- Tacy zawodnicy boją się popełnić błąd, mają tzw. motywację ucieczkową. Piłkarz chce mieć jak najmniej do czynienia z grą, najbezpieczniej dla niego to przejść obok meczu, brakuje mu charakteru wojownika - tłumaczy zachowanie Jasiów w tym elemencie gry Tomasz Kaczmarski, psycholog sportowy.

Polskie drużyny się nie różnią

Gdy zabraknie piłkarza, który nie boi się wziąć na siebie odpowiedzialności za zespół, gra zaczyna się sypać. Wie o tym Legia, w której nie gra już Miroslav Radović, przekonał się o tym także Śląsk, gdy sprzedał do Lechii Sebastiana Milę. Ruch bez piłki zaczął zamierać, aż zastygł zupełnie w dwóch ostatnich spotkaniach, a wrocławianie w ogóle nie trafili do siatki. - Do tego kłopoty zdrowotne ma Lukas Droppa, a niełatwo zakleić dziurę po wypadnięciu dwóch środkowych pomocników - mówi Pawłowski.

To potem przekłada się na statystyki. W Niemczech najlepszy zespół ma o 16 więcej podań w pole karne przeciwnika od najgorszego. W Polsce - dziewięć, a w Belgii - 12. Im większa ta liczba, tym łatwiej jest faworytowi pokonać outsidera. - Średnio liczby podań odbiorów czy przechwytów w różnych ligach są do siebie zbliżone, są niewielkie wahnięcia, ale nic, co by było wielką różnicą - mówi Andrzej Gomołysek, analityk InStat Football.

- Są jednak ogromne różnice między najlepszymi a najgorszymi drużynami w poszczególnych ligach. W Polsce takich nie ma - dodaje.

To oznacza, że polskie drużyny między sobą za bardzo się nie różnią. Gdyby z tabelek ze statystykami wyciąć nazwy zespołów, nikt by nie zgadł, kto jest kim. - Można podejrzewać, że polska liga jest przypadkowa i nie ma drużyn, które są w stanie wykształcić jakiś styl. Legia powinna być najsilniejsza w kilku statystykach, ale nie jest - diagnozuje Gomołysek.

W Polsce więc faworyt jest paradoksalnie na straconej pozycji - musi się bardziej wysilić, by wygrać. Od rywala grającego w słabszej drużynie nie dzieli go zbyt wiele.

Dlatego na liderowanie nie jest też przygotowany psychicznie. - Mamy problem z mentalnością zwycięzców nie tylko w piłce nożnej. Nastawiamy się na wynik końcowy, nieważne w jakim stylu. Piłkarze na mecz wychodzą z lękiem, myślą nie o meczu, ale o tym, żeby nie popełnić błędu i w efekcie je popełniają - tłumaczy Kaczmarski.

Dlaczego w ekstraklasie się cofają?

Widać to też po tym, jak układają się spotkania faworytów. Wisła po obejmowaniu prowadzenia w każdym meczu pod wodzą Kazimierza Moskala cofała się, choć trener wpaja piłkarzom filozofię nieustannego posiadania piłki. - Zmieniamy koncepcję pod wpływem wyniku, niestety - mówił po meczu z Górnikiem Alan Uryga.

Gdy Lech strzelił na 1:0 w Bełchatowie, to cofnął się, oddał inicjatywę i stracił bramkę. Gdy tydzień później Korona Kielce przyjechała do Poznania, sytuacja się powtórzyła.

Kaczmarski: - Racjonalnie patrząc, jeśli realizuje się konsekwentnie zadania, strzelić można też drugą bramkę. Na tym polega mentalność zwycięzców.

Nie ma też jej nawet Legia. - Lech musi, my możemy - mówił w przerwie spotkania liderów tabeli Michał Kucharczyk, skrzydłowy warszawskiego zespołu. Tę wypowiedź wypomina się zawodnikowi niemal przy każdej okazji jako dowód słabości piłkarza. Mistrzowi Polski coś takiego po prostu nie przystoi. - On gra pod presją i to on musi wygrywać. To sztuczna próba zdejmowania z siebie oczekiwań przez piłkarzy. Albo robią to sami, albo jest to stymulowane z zewnątrz - diagnozuje psycholog.

Do racjonalizacji uciekają się też lechici. Zapytany o stracone dwa punkty w meczu z Koroną Dawid Kownacki stwierdził, że Lechowi udało się przecież odrobić jeden do Legii. - To mówi o niskim poczuciu wartości zawodnika. Stawał przed szansą wejścia na fotel lidera. Może jest w zespole problem mentalny, bo takie wypowiedzi to mechanizm obronny - twierdzi Kaczmarski.

Piłkarze ekstraklasy nie są więc w większości gotowi na regularne zwyciężanie ani psychicznie, ani sportowo. W meczach przedstawianych jako "hity kolejki" tempo akcji nadają raczej straty niż podania i przyjęcia. Sytuacja rozluźnia się dopiero pod koniec meczu, gdy do gry wchodzą inni piłkarze i to oni napędzają zespoły. Często też sytuację odmienia czerwona kartka.

Zmiana tego stanu rzeczy nie nastąpi na pstryknięcie palcem. Wyplenienie tylko złego przyjęcia piłki, zdaniem Pawłowskiego, zajmuje dużo czasu, a do tego dochodzą kłopoty z mentalnością, które trwać mogą jeszcze dłużej.

Na razie jednak ligowcy wyglądają bez większych różnic. Niektórzy z nich mają po prostu przywilej grania w pierwszej ósemce. Lewandowski czaruje w Monachium. Świetny mecz i piękna bramka Polaka [ZDJĘCIA]


Zdjęcie Lanki Nike Mercurial Veloce II Fg Cr7 Christiano Ronaldo 684863 014 Zdjęcie RLEG06j: Legia Warszawa - koszulka junior Adidas Zdjęcie RLGD08: Lechia Gdańsk - koszulka Adidas
Lanki Nike Mercurial Veloce... RLEG06j: Legia Warszawa - k... RLGD08: Lechia Gdańsk - kos...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info


Zobacz także
Komentarze (40)
Zaloguj się
  • sympat2

    Oceniono 72 razy 72

    Zmieniony system rozgrywek mocno zmobilizował grupę drużyn od 9-16 miejsca.Walczą o utrzymanie a kluby z pozycji 1-8 wyraźnie nie sygnalizują walki o MP.Czasami wręcz odżegnują się od tego.Głowa i motywacja piłkarzy to klucz do zwycięstwa

  • natural23

    Oceniono 53 razy 49

    Za dużo kasy, alkoholu i dziewczynek a za mało treningów. Tak wygląda nasza "ekstra"klasa

  • karasek432

    Oceniono 44 razy 42

    Dziwią się nad poziomem gry bo drużyny zamiast się wzmacniać kombinują kogo by tu sprzedać a to co pozostaje daje wiele do życzenia.

  • komentatornews

    Oceniono 31 razy 27

    Bardzo słuszna diagnoza. Szczególnie trzeba się zgodzić z tym: "Gdzie więc szwankuje szkolenie młodzieży? Najprościej byłoby wskazać ten moment, w którym trener zakazuje każdemu dziesięcioletniemu Jasiowi "kiwania się", bo "możesz stracić piłkę". W efekcie brzdąc nie popełnia już błędu, ale w ogóle przestaje się uczyć.".
    Tak się składa, że moi synowie bardzo często grają sparingi z żakami i orlikami Śląska Wrocław. Trzeba przyznać, że organizacja gry Śląska wygląda wzorowo, ale dryblingu praktycznie nie ma. Teren zdobywają podaniami, bronią strefą. Taktycznie super, ale ... jak przychodzi co do czego, to Śląsk zamiast opierać się na własnych wychowankach, ściąga się armię zaciężną z ościennych klubów, gdzie wyróżniający się kiwacz kiwa, ale nie podaje.
    Dlatego szkoda mi, że mimo takiego naboru, takiej selekcji, takiej pracy włożonej w szkolenie własnych chłopaków, nie przekłada się to na ich obecność w pierwszym składzie Śląska, czy w ogóle jakiejkolwiek ekstraklasowej drużynie. Z wychowanków Śląska znamy tylko wiekowego już Tomasza Kuszczaka, którego jednak trudno nazwać wychowankiem skoro już od 17-ego roku życia uczył się fachu w FC Uerdingen. a w pierwszej drużynie Śląska nie wystąpił. Pasjonaci być może jeszcze znają Radosława Janukiewicza, Mateusza Żytko, Macieja Wilusza (którego też trudno nazwać wychowankiem skoro rzemiosła uczył się w SC Heerenveen), czy Tadeusza Sochę (jedynego grającego w Śląsku wychowanka).
    Czemu Śląsk nie potrafi sobie wychować piłkarza? Barcelona w 11.2012 r. grając przeciwko Levante grała tylko swoimi wychowankami. Czy my doczekamy się czegoś podobnego w Polsce?
    PS. Nadziei upatruję w drużynach prowadzonych w ramach Olympic Wrocław. Tam chłopaki naprawdę potrafią grać wszystko. I oby tego nie schrzanić...

  • synapson

    Oceniono 29 razy 25

    Polską piłkę ligową budują nie kto inni jak prezesowie klubów. Nastawienie na wynik, zdobycie punktów, ucieczka przed spadkiem, to są czynniki, które deprymują obraz gry. W rezultacie wczoraj w Łęcznej widzieliśmy maksymalnie 3 kontakty z piłką jednego zawodnika: przyjęcie piłki, podholowanie 1m i na koniec dzida do przodu, ewentualnie balon. Jaki będzie skutek tego zagrania? Ooooo to mnie już nie obchodzi pomyśli pan piłkarz. Ja ją już kopnąłem, niech się martwi napastnik. I taka jest kwintesencja polskiej taktyki ligowej. Do tego dochodzą naprawdę bezmóżdży piłkarze, którzy mimo tego, że mają w danej chwili dobrą pozycję do przeprowadzenia akcji, np. podania lub oddania strzału, wolą paść na murawę jak kłoda, licząc że nabiorą sędziego. Polactwo i nic więcej. Nie po to kibic płaci niemałe pieniądze by zobaczyć wśród piłkarzy chamów i krętaczy lub po prostu złodziei wyników (wczoraj Cernych, tydzień temu debilny Kalkowski z Łęcznej). STOP FRAJERSTWU PIŁKARZY. Nie chcemy więcej padających panienek od podmuchu wiatru.

  • pawel.ccc

    Oceniono 21 razy 17

    Cały futbolowy świat gra piłkę na jeden kontakt bo tak jest najszybciej i najskuteczniej. Problem polega na tym, że w Polsce nie ma szybkich zawodników, który są w stanie celnie podać piłkę jednym klepnięciem. Poza tym, co druga kolejka ligowa jest kolejka cudów - przegrywają faworyci ale zapewne są tacy, co o tym wiedzą wcześniej i na tym zarabiają. To jest zwyczajna bukmacherka. I kolejny problem - proste pytanie - po co mają się polscy piłkarze uczyć dobrego grania ? Kluby nie są zainteresowane grą w pucharach europejskich, tylko Legia deklaruje zainteresowanie tymi rozgrywkami, reszta kombinuje jak by się znaleźć na najwyższym miejscu w lidze, które nie jest "premiowane awansem do LE" . Piłkarzom "nie opłaca się" walczyć o Mistrzostwo Polski i o Puchary Europejskie bo to wymaga dziesięć razy większego treningu przy dwa razy wyższych zarobkach. W TM-E premiowana jest miernota i szarzyzna.

  • bukaj22

    Oceniono 10 razy 10

    Po prostu nasza liga jest bardzo słaba i z roku na rok niestety poziom się obniża. Ligowi kopacze nie potrafią wygrać pojedynku 1 na 1 a także utrzymać się przy piłce przy pressingu przeciwnika. Potrafić gry też nie potrafią a akcja zawiązana z więcej niż 3-4 podań zdarza się może raz w meczu. Po prostu w meczach naszej Ekstraklasy rządzi przypadek. Skoro piłkarz najwyższej klasy rozgrywkowej ma problem z prostym przyjęciem piłki, to znaczy ze do tej gry się nie nadaje. I teraz pytanie po co właściciele klubów tyle im płacą ? Nie szkoda pieniędzy ? Wg mnie to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Za taki poziom ligi powinni płacić dużo, dużo mniej. I to o czym pisałem wcześniej ma odzwierciedlenie w Europejskich Pucharach i, to nie przypadek że leja nas zespoły z Litwy czy Islandii. Po prostu nasza liga jest słaba i skończmy wreszcie się oszukiwać. Awans do LM ? Dobre sobie tam z takim Bayernem czy Barceloną wyniki były, by w okolicach 7-0 Najgorsze jest, to ze młodej zdolnej młodzieży nie widać.....

  • strunka_zg

    Oceniono 11 razy 9

    można podnieść poziom ekstraklapy zapisując polskie kluby do 4 ligi niemieckiej. wyjazdy nie byłyby dalekie ,a nauczyliby się troszkę kopania futbolówki

  • bukaj22

    Oceniono 11 razy 9

    To o czym pisze komentatornews, ze dzieciakom zakazuje się dryblingu jest zdecydowanie prawdą. Trzeba tu jeszcze nadmienić, ze zabraniają tego trenerzy, ale i prezesi, którzy chcą wygrać Mistrzostwo Powiatu U 12..... Na podstawie meczu Lech vs Błękitni było gołym okiem widać, że Poznaniacy nie potrafili ograć 1 na 1 zawodowego strażaka czy też księgowego. Po prostu żaden piłkarz Lecha nie potrafił kiwnąć gościa, który gra w piłkę po pracy. Mi się to w głowie nie mieści, ze taki gracz gra w drużynie ViceMistrza Polski i bierze za, to ogromne pieniądze. Jedynym pomysłem były wrzutki w pole karne z bocznych sektorów boiska. Nie wspominam już o prostopadłym podaniu, bo do tego trzeba ruchu bez piłki a w naszej lidze w ruchu jest zawodnik, który ma piłkę a reszta się przygląda co wymyśli. Jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat nasze kluby w Europejskich Pucharach będą grać w preeliminacjach z Wyspami Owczymi i Gibraltarem....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Prymusem 20. kolejki był:
Ananasem 20. kolejki był:

LOTTO Ekstraklasa 2017/18

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Legia Warszawa 16 31 20-14 10 1 5
2 Górnik Zabrze 16 29 33-23 8 5 3
3 Wisła Kraków 16 27 20-16 8 3 5
4 Jagiellonia Białystok 16 27 21-19 7 6 3
5 Korona Kielce 15 25 25-15 7 4 4
6 Lech Poznań 16 25 24-14 6 7 3
7 Zagłębie Lubin 15 23 22-17 6 5 4
8 Arka Gdynia 16 22 17-17 5 7 4
9 Lechia Gdańsk 16 20 22-24 5 5 6
10 Śląsk Wrocław 16 20 20-24 5 5 6
11 Wisła Płock 16 20 18-23 6 2 8
12 Sandecja 16 18 14-18 4 6 6
13 Bruk-Bet Termalica 16 17 15-19 4 5 7
14 Piast Gliwice 16 16 17-25 4 4 8
15 Cracovia Kraków 16 15 19-24 3 6 7
16 Pogoń Szczecin 16 9 12-27 2 3 11

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa