Piłkarz Wisły
Kraków Patryk Małecki został przez swój klub zawieszony do końca sezonu, ale niewykluczone, że jeszcze w tym okienku transferowym zdecyduje się go sprzedać. Jako pierwsza zgłosiła się Lechia Gdańsk, jeden z dwóch polskich klubów, w których - według słów Małeckiego - mógłby zagrać (drugim jest
Śląsk Wrocław, kibice tych trzech klubów od wielu lat żyją w przyjaźni). Co na temat ewentualnego transferu Małeckiego do Lechii sądzi były piłkarz i trener Lechii Bogusław "Bobo" Kaczmarek?
- Myślę, że możemy o tym porozmawiać czysto hipotetycznie bo nie sądzę, żeby Małecki chciał grać w tej chwili w Lechii - podkreśla Kaczmarek. - Przecież ta cała sytuacja wzięła się stąd, że piłkarz chce zarabiać dużo więcej pieniędzy [w Wiśle Małecki zarabia ok. 30 tys. zł miesięcznie], a to możliwe jest tylko zagranicą. Nie ma wątpliwości, że byłby on dużym wzmocnieniem Lechii i mógłby bez problemu wejść do drużyny z marszu. To mimo młodego wieku piłkarz już doświadczony, grał w reprezentacji Polski, europejskich pucharach. Trener Janas na pewno nie miałby problemów z wkomponowaniem go do zespołu - nie ma wątpliwości Kaczmarek.
Czy w zespole biało-zielonych w tej chwili brakuje takiego piłkarza, potrafiącego indywidualną akcją przechylić losy spotkania?
- Według mnie po przepracowaniu całego okresu przygotowawczego w pełnym zdrowiu, takim piłkarzem może być Piotr Wiśniewski. Na pewno ten zawodnik ma możliwości, żeby w decydujących momentach pociągnąć zespół. Jeśli tylko, odpukać, znów nie przyplącze mu się jakaś kontuzja, może być tym piłkarzem, który będzie w meczach Lechii robił różnicę - zaznacza Kaczmarek.