Trenerski nos Leszka Ojrzyńskiego znów dał o sobie znać. 39-letni szkoleniowiec kolejny raz udowodnił, że nie boi się zaskakiwać, odważnie sięgać po młodzież. Na otwarcie jesieni niespodziewanie postawił na Krzysztofa Kiercza, wiosny na Łukasza Jamroza. Obaj to klubowi wychowankowie, obaj przed debiutem w ekstraklasie występowali na wypożyczeniach w trzeciej lidze.
Młody napastnik swoje marzenia spełniał przy ogromnej pomocy kolegów. W Koronie na inaugurację nie zawiódł nikt. Na skrzydłach szaleli Jacek Kiełb i Paweł Sobolewski, tradycyjnie mnóstwo zdrowia w pojedynkach z defensorami Jagiellonii zostawił Maciej Korzym, jak nowonarodzony na lewej flance obrony biegał Paweł Golański, w bramce ostoją był Zbigniew Małkowski, a wszystkim dyrygowali Aleksandar Vuković i Pavol Stano.
Spoglądając na grę kielczan momentami ręce same składały się do oklasków. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego atakując wysokim pressingiem od początku dyktowali warunki na boisku, zepchnęli gości do defensywy. Już w 6. min. mieli pierwszą szansę - po podaniu za plecy obrońców Sobolewskiego mocno z narożnika pola karnego przymierzył Korzym. Chwilę później szansę miał Kiełb, ale po efektownym dryblingu zbyt długo zwlekał ze strzałem. Podopieczni debiutującego jako szkoleniowiec Tomasza Hajty Koronę postraszyli dwukrotnie. Najpierw w 20. min., gdy po dośrodkowaniu Tomasza Frankowskiego z bliska główkował Grzegorz Rasiak (pewna interwencja Zbigniewa Małkowskiego) i 30 sekund później, kiedy wyborną okazję miał sam "Franek", gdy efektownym zwodem mijając Hernaniego, wpadł w pole karne i jego strzał w ostatniej chwili zablokował Pavol Stano.
Ale Korona ogryzła się najlepiej jak mogła. W 30.min. kielczanie długo i cierpliwie rozgrywali akcję przed "szesnastką" gości, w końcu Paweł Golański znalazł przed bramką Jamorza, a ten szybko odwrócił się z piłką, łatwo zgubił krycie Luki Gusicia i w swym debicie nie dał szans Sandomierskiemu! A to nie był koniec... Jedenaście minut później trybuny po raz drugi skandowały nazwisko młodego napastnika. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Vukovicia dobrze główkował żegnający się z Koroną Hernani, tak że Sandomierski odbił piłkę przed siebie, a Jamróz z bliska wpakował ją do siatki.
Po zmianie stron gospodarze nie zamierzali zwalniać tempa. Korona dalej dominowała, choć nie angażowała już takich sił w ofensywę. Piłkarze Ojrzyńskiego starali się długo utrzymywać przy piłce, grać daleko od własnej bramki. A gdy nadarzyła się okazja przyśpieszać. Nękanie Sandomierskiego rozpoczął nie kto inny jak Jamróz (52 min.), bliski szczęścia po strzale głową był również Stano (69.). A w 83 min. chwilę po wejściu na boisko i swoim debiucie w Koronie o krok od powodzenia był Daniel Gołębiewski, który huknął zza pola karnego i pomylił się nieznacznie. Podobnie jak w samej końcówce z rzutu wolnego Vuković.