Jesienią widzewiakom wyjątkowo to nie szło. Chociaż po 17 meczach zajmują siódme miejsce, czyli są niemal w środku ligowej stawki, to pod względem zdobytych bramek są jednymi z najgorszych w
T-Mobile Ekstraklasie. Drużyna trenera Radosława Mroczkowskiego zdobyła 14 goli (średnia na mecz 0,8). Mniej strzelili tylko piłkarze ligowych słabeuszy - ŁKS, Cracovii i Lechii Gdańsk. O jedną bramkę więcej na koncie ma nawet ostatnie w tabeli
Zagłębie Lubin. Cztery więcej... Artiom Rudniew z Lecha
Poznań, który jest najlepszym strzelcem ligi.
Widzewscy napastnicy - Przemysław Oziębała, Piotr Grzelczak i Nika Dzalamidze - ustrzelili jesienią w sumie sześć bramek (3, 2, 1). Przesłanek, że z ich skutecznością będzie lepiej, nie ma. Wręcz przeciwnie. Gruzin już w Widzewie nie zagra, Piotr Grzelczak od lipca będzie piłkarzem Lechii Gdańsk i trudno przypuszczać, że wiosną będzie napastnikiem nr 1 w drużynie z al. Piłsudskiego. Pozostaje Oziębała, ale w sparingach grał mało, a do tego zwykle nie w ataku. Gola w zimowych meczach też nie strzelił żadnego.
Kto więc wiosną będzie strzelał gole dla Widzewa? Na pewno nie ma sensu za dużo oczekiwać od 16-letniego Mateusza Stępińskiego i dwa lata starszego Mariusza Rybickiego. Oni co prawda w sparingach bramki zdobywali: Stępiński - 2, Rybicki - 1, ale tylko w drużynie złożonej z młodych widzewiaków przeciwko drugiemu zespołowi Omegi Kleszczów i rezerwom Club Sportif Sfaxien.
No więc kto? Na pewno nie Luka Rotković, którego trenerzy Widzewa testowali przez niemal miesiąc. 24-letni napastnik z Czarnogóry wrócił co prawda z drużyną do Polski, ale... - Jednocześnie kończy testy. Trenerzy zdecydowali, że nie podpisze kontraktu - mówi Michał Kulesza, rzecznik prasowy Widzewa. I dodaje, że niewykluczone, że klub zaprosi do
Łodzi młodych Brazylijczyków, których trenerzy testowali w Tunezji.
Wychodzi na to, że gole dla łódzkiej drużyny strzelać ma... Mehdi Ben Dhifallah. Co prawda 28-letni Tunezyjczyk nie przyleciał z drużyna do Polski (wczoraj widzewiacy wrócili ze zgrupowania w Tunezji), ale... - Jeśli wszystkie formalności zostaną załatwione, to najprawdopodobniej będzie graczem Widzewa - mówi Kulesza.
Ben Dhifallah dołączył do drużyny już w La Marsie, zagrał w dwóch sparingach (w sumie niespełna 100 minut), gola nie strzelił żadnego. Na jego korzyść przemawia co prawda
CV, bo zagrał w 16 meczach reprezentacji Tunezji i zdobył w nich 7 goli, a w lidze swojego kraju strzelił 65 bramek. Pytanie, kiedy Ben Dhifallah do Polski dotrze i kiedy zaaklimatyzuje się do warunków atmosferycznych. Liga rusza za tydzień i potrwa wyjątkowo krótko, bo tylko dwa i pół miesiąca. Czy jest sens liczyć na Tunezyjczyka?
Sprowadzenie napastnika było priorytetem Widzewa, ale na deklaracjach się skończyło. Albo trenerowi (który przy okazji pełni funkcję dyrektora sportowego) i jego współpracownikom zabrakło rozeznania na piłkarskim rynku i dobrego napastnika po prostu nie znaleźli, albo nie mieli pieniędzy na takiego gracza. Jest też jeszcze jedna możliwość - w klubie uznali, że sytuacja Widzewa w tabeli jest na tyle dobra, że i bez ekstrawydatków uda się utrzymać.
Ciekawe, czy przy al. Piłsudskiego są przygotowani na coraz niższą frekwencję na meczach w Łodzi. Oziębałą i perspektywą gry o środek tabeli kibiców nie przyciągną na pewno.