POLECAMY! Banici wracają do pierwszej drużyny ŁKS We wtorek Piotr Świerczewski został nowym menedżerem ŁKS. - Zajmę się przede wszystkim budowaniem drużyny i nadzorowaniem treningów - opowiada o swoich zadaniach były reprezentant Polski. Zdradza, że mimo zakończenia kariery piłkarskiej zamierza brać udział w treningach ŁKS: Lubię sport, a z piłką nożną jestem związany od dzieciństwa. Przez wiele lat byłem piłkarzem, grałem zagranicą i w reprezentacji. Nie chciałbym więc, żeby ta przyjemność z trenowania mnie teraz ominęła - tłumaczy.
Oprócz brania udziału w treningach Świerczewski będzie także przesiadywać na ławce rezerwowych ŁKS podczas ligowych spotkań. - Nie wyobrażam sobie, żeby nie być na ławce. Na tyle, na ile będę mógł, będę żył spotkaniami. Mam nadzieję, że szybko na trybuny mnie nie wyrzucą - śmieje się nowy menedżer ŁKS.
Świerczewski nie będzie jednak pierwszym trenerem ŁKS, bo nie ma wymaganej licencji. Rolę tę będzie pełnić więc Andrzej Pyrdoł, który prowadził drużynę do ekstraklasy, a ostatnio był koordynatorem Młodej Ekstraklasy. Kto podczas meczów będzie więc rządził drużyną zza linii bocznej? - Jakoś podzielimy role. Z tego co wiem tylko jedna osoba może wychodzić do linii bocznej podczas spotkań, więc jakoś będzie trzeba to ustalić - odpowiada Świerczewski.
Andrzej Voigt, nowy prezes ŁKS, stojacy za sprowadzeniem Świerczewskiego: - Taki klub to nie jest one man show. To musi być sztab ludzi, którzy nie tylko mają odpowiednie papiery, ale też się doskonale rozumieją. To, co m.in. zadecydowało o zatrudnieniu Piotrka, to fakt, że z większością tych zawodników grał i ich zna. I jest dla nich po prostu kimś. Z kolei pan Andrzej jest od lat związany z klubem,, a do tego ma odpowiednie papiery.
Voigt opowiedział także anegdotkę związaną z... wnuczkiem Pyrdoła. - Wnuczek pana Pyrdoła zasilił naszą drużynę dziecięcą UKS Lolek [Voigt przez kilka lat był jej prezesem oraz sponsorem - przyp. red.] rok temu, gdy jechaliśmy do Barcelony i ku zdziwieniu wszystkich zajęliśmy czwarte miejsce w wielkim turnieju międzynarodowym. Młody Pyrdoł strzelił siedem z 13 bramek naszej drużyny. Oczywiście jak się domyślacie gra w niej także mój syn. Strzelił nawet wówczas jedyną bramkę w meczu z drużyną z Paryża - wychwala swojego potomka nowy prezes ŁKS.