- Zostałem wynajęty, aby wspomóc ŁKS wszelkimi swoimi możliwościami. Jednak nie tylko ze strony finansowej, ale też z tej praktycznej - mówi Voigt.
Nowy prezes zaznaczył, że znalazł się w łódzkim klubie dzięki Mirosławowi Bulzackiemu, jednej z ikon ŁKS. - Dziękuję Mirkowi za to, że do mnie zadzwonił i zachęcił, abym rozpoczął nowy etap w moim życiu - mówił.
Dodał, że zamierza prowadzić klub z na zasadzie "kontynuacji". - Na pewno nie dojdzie do żadnych rewolucji - zapewnił. - W ogóle nie zapominajmy, że drużyna nie jest w strefie spadkowej, mimo że klub posiada najniższy
budżet w ekstraklasie.
Nowy prezes ŁKS przyjechał do
Łodzi razem z Piotrem Świerczewskim, który będzie prowadził drużynę. - Wejście do ŁKS traktuję jako projekt inwestycyjny. Podchodzę jednak do tego bez większych emocji. Wierzę w korzystny naszej współpracy, ale będziemy go mogli osiągnąć dzięki kompetentnym osobom. Piotrek w swojej karierze nieraz udowodnił, że potrafi dyrygować drużynami i to na najwyższym poziomie - stwierdził
I dodał: - Proszę czasem nie myśleć, że jesteśmy bogatymi wujkami z Zachodu, ale zawodowcami, którzy wykorzystując swoją wiedzę i doświadczenie, postaramy się postawić ten klub na nogi.
Voigt nie ukrywa, że kluczowym argumentem do jego wejścia w ŁKS była decyzja o budowie nowego stadionu. - Nie da się budować wielkiego klubu bez odpowiedniej infrastruktury. Głównie dzięki nowoczesnemu stadionowi, budżet Legii w tym roku będzie wynosił 80 mln zł! To jest wzór - opowiadał.