Nowego trenera poznamy w czwartek - słyszeliśmy w ubiegłym tygodniu (we wtorek zrezygnował Ryszard Tarasiewicz). Później zmieniały się dni i nazwiska kolejnych kandydatów, a drużyna trenowała pod kierunkiem Krzysztofa Adamowicza. I z dnia na dzień kurczyła się, bo kolejni piłkarze rozwiązywali kontrakty. Wczoraj przed południem Tomasz Arteniuk - jak się wydawało, pewny kandydat - dostał informację, że ŁKS z niego rezygnuje. - Powiedział mi o tym Jarosław Turek [przewodniczący rady nadzorczej - przyp. red.] - opowiadał szkoleniowiec.
Okazało się, że już w ubiegłym tygodniu szefowie klubu z al. Unii negocjowali ze Świerczewskim. Według naszych informacji jego zatrudnienie to transakcja wiązana. Podczas podpisywania umowy na budowę stadionu miejskiego prezydent Hanna Zdanowska zapowiedziała, że wkrótce będzie mieć dobre wieści dla fanów ŁKS-u. Prawdopodobnie chodzi o przejęcie władzy w spółce przez Voigta, biznesmena z Warszawy, znanego ze współpracy z Orłami Górskiego. Mediatorem były władze
Łodzi. Nasz rozmówca twierdzi, że postawił on jeden warunek - zatrudnienie wskazanego przez niego trenera - Świerczewskiego.
Jest jednak poważny problem, bo były ełkaesiak nie ma wymaganej licencji. Dlatego oficjalne potwierdzenie było wczoraj odwlekane. Późnym wieczorem pojawiła się tylko wiadomość, że doszło do zmian w zarządzie spółki i sztabie szkoleniowym.
Dowiedzieliśmy się jednak, że Świerczewski zostanie menedżerem drużyny z zadaniem uratowania jej przed spadkiem. Na stanowisku prezesa Jakuba Urbanowicza zastąpi Voigt. Trzeba jednak znaleźć kogoś, kto ma licencję na prowadzenie zespołu w ekstraklasie i zgodzi się być figurantem. Podobno kandydatem jest Andrzej Pyrdoł, który - przypomnijmy - wprowadził ŁKS do ekstraklasy, ale po porażce z Lechem
Poznań został zmieniony przez Dariusza Bratkowskiego.
We wtorek o godz. 13 w Gutowie Małym ŁKS rozegra sparing z MKS-em Kluczbork.