To już kolejna, ale zdecydowanie najostrzejsza, odsłona polemiki pomiędzy Adamowiczem, a spółką Lechia-Operator, która zarządza PGE Areną. Prezydent Gdańska już od kilku tygodni wypomina spółce fatalne zarządzanie stadionem, który jest wizytówką
Euro 2012 w Polsce. Na PGE Arenie, z wyjątkiem meczów Lechii, nic się nie dzieje, brakuje też planów na przyszłość. W pewnym momencie Adamowicz zasugerował nawet, że miasto rozważa zmianę operatora stadionu.
Teraz, w rozmowie z Radiem Gdańsk, prezydent Gdańska powiedział, że na kilka miesięcy przed Euro nie chciałby wypowiadać umowy obecnemu operatorowi, ale... wszystko może się zdarzyć. Swoimi słowami chce zmobilizować osoby odpowiedzialne za obecny stan do wytężonej
pracy nad poprawą sytuacji. Póki co PGE Arena przynosi bowiem straty, a spółka Lechia-Operator jest zadłużona.
- To nie jest tak, że w Gdańsku taki stadion jak PGE Arena nie może się utrzymać - mówi w rozmowie z Radiem Gdańsk Adamowicz. - Oczywiście, że może, ale muszą nią zarządzać zawodowcy i profesjonaliści, a nie ignoranci i hobbyści. Stadion ma swoje walory, ma loże, powierzchnie handlowe, ma przestrzenie, które trzeba skomercjalizować, ale trzeba umieć to wszystko sprzedać. Problem polega na tym, że zarządzaniem zajęły się osoby, które nie zajmowały się w życiu sprzedażą czegokolwiek. Nawet skarpetek - nie przebiera w słowach Adamowicz.
Prezydent Gdańska wyraził równocześnie nadzieję, że właściciel Lechii Andrzej Kuchar oraz akcjonariusze spółki Lechia S.A. (Lechia-Operator to jej spółka-córka) znajdą kompetentne osoby, w kraju lub nawet zagranicą, które znają się na zarządzaniu takimi obiektami i będą potrafić go sprzedać.
Na mogącej pomieścić 42 tys. ludzie PGE Arenie swoje mecze w ekstraklasie rozgrywa Lechia, we wrześniu odbył się też na niej towarzyski mecz
Polska -
Niemcy.