Porównanie do defensywnego pomocnika, na którym Legia zarobiła 2 mln euro nie jest przypadkowe. I Rybus, i Borysiuk trafili do zespołu z Warszawy w tym samym czasie - w sezonie 2007/08. Obaj przebojem wdarli się wtedy do pierwszej drużyny (19-letni Rybus strzelił wtedy m.in. dwa gole w ligowym meczu z Wisłą
Kraków, który Legia wygrała 2:1). Obaj potem grali w kratkę, ale w tym sezonie należeli do najlepszych w Legii i obaj przedłużyli kontrakty z klubem. Obaj mają wreszcie tego samego menedżera - Mariusza Piekarskiego - a Rybus tej zimy też miał oferty z zagranicznych klubów.
Rybus tej jesieni strzelił cztery gole (dwa w lidze, jeden w Lidze Europejskiej i jeden w Pucharze Polski), ale miał aż osiem asyst, najwięcej w lidze. Pod koniec rundy Danijel Ljuboja i Miroslav Radović, którzy do tej pory zwykle w ataku rozgrywali piłkę między sobą, "dopuścili" do swojego duetu Rybusa. Ta trójka potrafiła rozegrać bardzo efektowne akcje, np. w listopadowym meczu z Zagłębiem w
Warszawie.
Niewykluczone, że latem szefowie Legii znów będą musieli zastanowić się czy oddać za spore pieniądze piłkarza podstawowego składu. Zimą nie zawahali się oddać Borysiuka, choć nie zdążyli kupić nikogo na jego miejsce. Naturalnym zastępcą dla Rybusa wydaje się być lewonożny wychowanek Michał Żyro. 20-latek już jesienią grał w pierwszym składzie warszawskiej drużyny.