Gdy legioniści polecieli do Antalyi na drugie zimowe zgrupowanie, Ljuboja przechodził rehabilitację w Paryżu. Do Turcji doleciał w piątek, kiedy Legia, według pierwotnego planu, miała wracać do Polski. Zgrupowanie przedłużono jednak z powodu mrozów w Polsce, a w klubie uznano, że Serb powinien jeszcze dwa dni trenować z drużyną. W niedzielę zagrał ostatnie pół godziny w
sparingu z RNK Split (4:2). Dlaczego opłacało się na dwa dni treningów ściągać Serba z Polski do Turcji? Bo Ljuboja to wciąż kluczowy piłkarz Legii. Warszawskiej drużyny nie wzmocnił zimą żaden napastnik. Trener
Maciej Skorża domagał się go od jesieni. W poprzedniej rundzie Ljuboja był jedynym napastnikiem Legii, bo
Michal Hubnik leczył kontuzję, a Michał Żyro dopiero zaczynał grać w pierwszym składzie. Teraz Hubnik jest zdrowy, ale zanim dojdzie do formy minie kilka tygodni. Gdy Ljuboja się leczył, Skorża na środku ataku wystawiał Żyro, ale 20-latek do tej pory grał zwykle na lewej pomocy.
W niedzielę również Żyro zagrał w pierwszym składzie, ale Ljuboja wszedł na boisko w 60. minucie. Skorża przyznaje, że Serb ma miejsce w podstawowym składzie. Kilka dni temu powiedział, że jeśli będzie zdrowy, zagra z Wisłą i ze Sportingiem
Lizbona. - Nie wiem czy będzie miał siły na 90 minut, czy tylko na 45, ale jeśli będzie w stanie to zagra - stwierdził.