Mecz Wisły z Legią na otwarcie Stadionu Narodowego 11 lutego się nie odbędzie - taką decyzję ogłosiła dziś Ewa Gawor, szefowa miejskiego biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego, które wydaje zgody na organizację imprez masowych. - Wciąż mamy trzy negatywne opinie dotyczące tej imprezy. Zastrzeżenia mają
policja, straż pożarna i sanepid - powiedział nam Mirosław Szymanek, naczelnik miejskiego wydziału imprez masowych i zgromadzeń publicznych.
Czy to oznacza że spotkanie zostało definitywnie odwołane? - Będziemy się odwoływać - deklaruje Waldemar Gojtowski ze spółki Ekstraklasa S.A, organizatora meczu. Procedura jest tu podobna, co w przypadku niedawnej imprezy na otwarcie stadionu. Miasto może zmienić decyzję odmowną nawet dzień przed meczem, jeśli tylko organizator rozwiąże wszelkie problemy. - Dołożymy starań by tak się stało. Chccemy dać szansę kibicom, by mogli objerzeć to widowisko na nowym Stadionie Narodowym - deklaruje Gojtowski.
Odwiedzających stronę
ekstraklasa.org wciąż wita zapowiedź meczu o Superpuchar i zegar odliczający czas do jego rozpoczęcia. W przyszłą sobotę o godz. 20 na przygotowywaną właśnie murawę Stadionu Narodowego mają wybiec jedenastki Wisły Kraków (zeszłoroczny mistrz Polski) i Legii
Warszawa (zdobywca Pucharu Polski). Pierwszą piłkarską imprezę ma tu oglądać przynajmniej 30 tys. widzów.
Mnóstwo braków Najwięcej zastrzeżeń do organizacji meczu dostrzegła policja, która negatywną opinię wyraziła 27 stycznia. - Od tego czasu nic się nie zmieniło - usłyszeliśmy od podkom. Joanny Węgrzyniak z południowopraskiej policji. Nie sposób wymienić listy niedociągnięć, jakie wskazała. Zacytujmy więc podsumowanie: "Na podstawie lustracji obiektu przeprowadzonej 26 stycznia należy stwierdzić, że Stadion Narodowy w
Warszawie jest w dalszym ciągu placem budowy".
Jednak największym problemem dla mundurowych jest brak gwarancji, że uda się skutecznie rozdzielić zwaśnionych kibiców obu drużyn. Ekstraklasa S.A. uznała, że wystarczy, by zasiedli na przeciwległych krańcach trybun, w sektorach za bramkami. Zdaniem policji to jednak za mało, bo stadion jest tak zbudowany, że można bez problemu przemieszczać się między sektorami. Prezes Narodowego Centrum Sportu Rafał Kapler przekonywał, że tego nie da się zmienić, bo obiekt z założenia ma być "otwarty".
- To świetny stadion na mecze międzynarodowe, bo gromadzą zupełnie inną publiczność niż spotkania ligowych drużyn - komentują to policjanci. - Oczywiście trzeba go przetestować przed
Euro 2012, ale dlaczego w warunkach ekstremalnych? - pytają.
W maju 2011 r. władze
Bydgoszczy zgodziły się na finałowy mecz Pucharu Polski mimo negatywnej opinii policji i doszło do zamieszek. W Warszawie nikt nie chce powtórki z Bydgoszczy, bo oznaczałoby to kompromitację na skalę międzynarodową.
Bez Superpucharu? Jeśli imprezy nie uda się zorganizować na Narodowym, to nie odbędzie się ona w ogóle. Zarówno Wisłę, jak i Legię czekają wkrótce mecze w europejskich pucharach, a później zaczyna się runda wiosenna. Nie wchodzi w grę zmiana lokalizacji spotkania, bo wniosek o zgodę na mecz trzeba składać 30 dni wcześniej.
A Stadion Narodowy pełną parą szykuje się do meczu otwarcia. Płytę boiska, na której jeszcze w niedzielę bawiło się kilka tysięcy ludzi, wczoraj na większości jej powierzchni pokryła ziemia. Tonami przywoziła ją wywrotka za wywrotką. Po wyrównaniu ziemi przez spychacze pojawi się na niej murawa. Trawa będzie naturalna, rozwijana z rolki. Na stadion ma dotrzeć niemal w ostatniej chwili.
Za to już wczoraj na stadionie pojawiła się sztuczna trawa. Przykryła powierzchnię z boku boiska wyłożoną dotąd kostką bauma. Dzięki niej będą się tu mogli np. rozgrzewać piłkarze rezerwowi.