Zamknięty trening Trener
Maciej Skorża znany jest z tego, ze często zamyka treningi. Tuż przed meczem jest to wręcz regułą. Kilka dni temu w grzecznych słowach poprosił dziennikarzy, by nie przychodzili na poniedziałkowy, popołudniowy sparing, gdzie będzie ćwiczone ustawienie przez wtorkowym meczem ze Steauą. - Oczywiście nie zabronię państwu przyjść, ale bardzo proszę byście może zrobili sobie wolne - powiedział z uśmiechem. A Steaua to najważniejszy zimowy rywal - mocny i będący podobnie jak Legia bliżej końca przygotowań do sezonu.
Steaua i Legia bez tajemnic Tak się składa, że Legia i Steaua rano trenują ostatnio obok siebie. Mogą więc wzajemnie się podgladać. Steaua jest w podobnej sytuacji co Legia. Też czekają ją mecze w 1/16 finału Ligi Europejskiej (zmierzą się z grupowym rywalem Wisły -
Twente Enschede). Rumuni zdecydowanie więcej biegają, a mają mniej zajęć z piłkami. Legioniści, poza rozgrzewką, ćwiczą prawie wyłącznie z piłką.
Trening w wersji damskiej W poniedziałek piłkarze Legii przyjechali na boiska treningowe nieco wcześniej i musieli poczekać, aż swoje zajęcia skończy drużyna Young Boys Berno. Choć nazwa nie jest zbyt adekwatna, bo... ćwiczył zespół żeński. Legia raczej by w ewentualnym meczu wygrała. Umiejętności techniczne młode szwajcarki maja porównywalne, ale fizycznie nieco odstawały. Zwłaszcza od Dicksona Choto, który od prawie każdej z nich był dwa razy wyższy i na oko dwa razy cięższy. Jedna z bramkarek, wyłapująca dośrodkowania, skuliła się gdy piłka szybowała na słupek jej bramki. Duszan Kuciak by się nie zawahał.
Kto im da skrzydła W Antalyi na treningach legioniści bardzo dużo czasu poświęcają grze skrzydłami. Ćwiczą stałe fragmenty
gry wykonywane z boku, a w poniedziałek raz za razem próbowali ataków na bramkę, których elementem było odegranie na skrzydło i dośrodkowanie. Ewidentnie trener Skorża właśnie w takiej grze widzi możliwość strzelenia bramki Sportingowi, ale też takiej gry się obawia z jego strony. Nerwów było mnóstwo. Skorża krzyczał zarówno na napastników, którzy niedokładnie odgrywali piłkę, jak i na obrońców, który zostawiali niepilnowanego rywala w polu karnym.
Bramkarze bez odpoczynku Najbardziej pracowicie czas na zgrupowaniu spędzają bramkarze. Gdy piłkarze z pola spacerowali kilka dni temu po plaży, bramkarze ćwiczyli. Legijni bramkarze uprawiają zresztą trochę inny sport. Trenują oddzielnie, chyba, że pozostali grają mini-mecz i trzeba pobronić. Trener Krzysztof Dowhań nie daje im chwili wytchnienia, a treningi wymyśla najrozmaitsze. Jeden przykład: trzeba zrobić fikołka, zatrzymać piłkę turlającą się do bramki przy lewym słupku, a potem rzucić się do obrony strzału lecącego w prawe okienko. Normalnemu człowiekowi zakręciłoby się w głowie, potknąłby się albo wpadł na słupek. A oni bronią. Nawet Jakub Szumski, którego w poniedziałek coś bolało w boku.
T-Mobile Ekstraklasa. Legia zamknęła się przed sparingiem
W poniedziałek w Antalyi pogoda znów się popsuła. Kropiło, i wiał zimny wiatr. Piłkarze po boisku biegali żwawo również dlatego, że było im zimno. A popołudniowy trening przed wtorkowym sparingiem ze Steauą, jest zamknięty.
kd, Antalya
Zamknięty trening Trener Maciej Skorża znany jest z tego, ze często zamyka treningi. Tuż przed meczem jest to wręcz regułą. Kilka dni temu w grzecznych słowach poprosił dziennikarzy, by nie przychodzili na poniedziałkowy, popołudniowy sparing, gdzie będzie ćwiczone ustawienie przez wtorkowym meczem ze Steauą. - Oczywiście nie zabronię państwu przyjść, ale bardzo proszę byście może zrobili sobie wolne - powiedział z uśmiechem. A Steaua to najważniejszy zimowy rywal - mocny i będący podobnie jak Legia bliżej końca przygotowań do sezonu.
Steaua i Legia bez tajemnic Tak się składa, że Legia i Steaua rano trenują ostatnio obok siebie. Mogą więc wzajemnie się podgladać. Steaua jest w podobnej sytuacji co Legia. Też czekają ją mecze w 1/16 finału Ligi Europejskiej (zmierzą się z grupowym rywalem Wisły - Twente Enschede). Rumuni zdecydowanie więcej biegają, a mają mniej zajęć z piłkami. Legioniści, poza rozgrzewką, ćwiczą prawie wyłącznie z piłką.
Trening w wersji damskiej W poniedziałek piłkarze Legii przyjechali na boiska treningowe nieco wcześniej i musieli poczekać, aż swoje zajęcia skończy drużyna Young Boys Berno. Choć nazwa nie jest zbyt adekwatna, bo... ćwiczył zespół żeński. Legia raczej by w ewentualnym meczu wygrała. Umiejętności techniczne młode szwajcarki maja porównywalne, ale fizycznie nieco odstawały. Zwłaszcza od Dicksona Choto, który od prawie każdej z nich był dwa razy wyższy i na oko dwa razy cięższy. Jedna z bramkarek, wyłapująca dośrodkowania, skuliła się gdy piłka szybowała na słupek jej bramki. Duszan Kuciak by się nie zawahał.
Kto im da skrzydła W Antalyi na treningach legioniści bardzo dużo czasu poświęcają grze skrzydłami. Ćwiczą stałe fragmenty gry wykonywane z boku, a w poniedziałek raz za razem próbowali ataków na bramkę, których elementem było odegranie na skrzydło i dośrodkowanie. Ewidentnie trener Skorża właśnie w takiej grze widzi możliwość strzelenia bramki Sportingowi, ale też takiej gry się obawia z jego strony. Nerwów było mnóstwo. Skorża krzyczał zarówno na napastników, którzy niedokładnie odgrywali piłkę, jak i na obrońców, który zostawiali niepilnowanego rywala w polu karnym.
Bramkarze bez odpoczynku Najbardziej pracowicie czas na zgrupowaniu spędzają bramkarze. Gdy piłkarze z pola spacerowali kilka dni temu po plaży, bramkarze ćwiczyli. Legijni bramkarze uprawiają zresztą trochę inny sport. Trenują oddzielnie, chyba, że pozostali grają mini-mecz i trzeba pobronić. Trener Krzysztof Dowhań nie daje im chwili wytchnienia, a treningi wymyśla najrozmaitsze. Jeden przykład: trzeba zrobić fikołka, zatrzymać piłkę turlającą się do bramki przy lewym słupku, a potem rzucić się do obrony strzału lecącego w prawe okienko. Normalnemu człowiekowi zakręciłoby się w głowie, potknąłby się albo wpadł na słupek. A oni bronią. Nawet Jakub Szumski, którego w poniedziałek coś bolało w boku.