Krakowianie zajmują ostatnie miejsce w tabeli. Sytuacja krakowian byłaby niemal beznadziejna, gdyby nie wczorajsza wygrana z GKS-em 2:1.. - Remis nic nam nie dawał, a dzięki wygranej możemy spokojnie patrzeć na tabelę - cieszył się Dariusz Pasieka, trener Cracovii. Zagłębie uległo Górnikowi Zabrze 1:4, ma tylko punkt więcej niż krakowianie.
Drużyna mięczaków
A organizacyjnie i finansowo Zagłębie jest jednym z najsolidniejszych klubów w ekstraklasie. KGHM
Polska Miedź SA nie żałuje pieniędzy na piłkarzy. Kombinat ze swoich funduszy wybudował już nowoczesny stadion i przekazuje na zespół duże środki, tak aby piłkarzy byli dobrą wizytówką i reklamą giełdowej spółki.
Przed tym sezonem wydano blisko milion euro na transfery nowych zawodników, pozostawiając trenerowi Janowi Urbanowi wolną rękę w budowaniu zespołu. Szkoleniowiec ściągnął, kogo chciał (Sernas, Kowalczyk, Hanek, Telichowski, Małkowski, Rachwał), gdyż drużyna miała być jego autorskim dziełem. Jednak słaba gra i seria porażek doprowadziły do dymisji Urbana, którego zastąpił Czech Pavel Hapal, który z malutką słowacką Żyliną awansował kiedyś do Ligi Mistrzów.
Słaba gra drużyny i dopiero przedostatnie miejsce w tabeli szokują właścicieli klubu, tym bardziej że na kontrakty piłkarzy Zagłębie nie żałowało pieniędzy. W Lubinie nieoficjalnie mówi się, że we władzach KGHM doszło do konsternacji, gdy okazało się, że pierwszy raz w historii tej giełdowej firmy prezes zarabia mniej niż jeden z nowych piłkarzy.
W Zagłębiu z grupki bardzo dobrze opłacanych indywidualistów nie udało się stworzyć zespołu. Drużyna jest kompletnie bezbarwna, brakuje w niej charyzmatycznego przywódcy, który potrafiłby poderwać innych do walki. Mentalnie Zagłębie jest drużyną zagubionych mięczaków, piłkarzy niepotrafiących odwrócić losów meczu, jeśli dla lubinian źle się on układa.
Poza tym zawodnicy wcale nie czują się winni, wychodząc z założenia, że kryzys ma inne przyczyny. Po kompromitacji na własnym boisku w meczu ze Śląskiem Wrocław, kiedy Zagłębie przegrało aż 1:5, kapitan zespołu Szymon Pawłowski przyszedł do trenera Hapala i w imieniu zespołu poprosił go o dwa dni wolnego dla wszystkich. Czeski trener wściekł się i zarządził nie dwa dni wolnego, ale po dwa ciężkie treningi dziennie.
Wiadomo że zimą w klubie może dojść do kolejnej rewolucji. Ale tym razem głową nie zapłacą już kolejni trenerzy, często zwalniani przez zawodników. Tym razem na cenzurowanym znajdą się lubińscy gracze.
Skazani na grę o utrzymanie
Cracovia co pół roku nie szczędzi pieniędzy na wzmocnienia, a od trzech lat cudem ratuje się przed spadkiem. A jeszcze kilka lat temu prezes Janusz Filipiak nie szastał pieniędzmi. Mimo tego drużyna była solidnym średniakiem, a w sezonie 2006/07 zajęła czwarte miejsce. Filipiak zaczął więc snuć plany o mistrzostwie, a nawet Lidze Mistrzów, i otworzył portfel z pieniędzmi. Zdarzało się, że w jednym oknie wydawał więcej pieniędzy niż zespoły z czołówki (np. 700 tys. euro za Saidiego Ntibazonkizę i 400 tys. euro za Mariana Jarabicę), a mimo tego drużyna pałętała się po dole tabeli.
Być może byłoby inaczej, gdyby w Krakowie został trener Orest Lenczyk, który utrzymał zespół, ale nie dogadał się z Filipiakiem i musiał odejść. Doświadczony szkoleniowiec przeniósł się do Śląska Wrocław, w którym z niewiele lepszymi zawodnikami walczy o mistrzostwo.
Pod Wawelem gorzko żartują, że kłopoty zaczęły się już po zakończeniu sezonu 2008/09, gdy Cracovia utrzymała się tylko dzięki braku licencji dla ŁKS-u. Wtedy na klub miała zostać rzucona klątwa, która skazuje go na ciągłą walkę o utrzymanie. Niektórych rzeczy w Cracovii rzeczywiście nie da się wytłumaczyć racjonalnie, jak na przykład fatalnej skuteczności napastników. Koan van der Biezen w poprzednim sezonie zdobył 16 bramek na zapleczu holenderskiej ekstraklasy, a
Andrzej Niedzielan w Koronie
Kielce do ostatniej kolejki walczył o koronę króla strzelców. Dla Cracovii obaj jesienią zdobyli jednak tylko po jednej bramce.
My też mamy zdanie! Dzielimy się nim na Facebook/Sportpl »