Madera to widzewiak z najdłuższym stażem. Do klubu z al. Piłsudskiego trafił już siedem lat temu, a mimo to ani razu nie zagrał w derbach
Łodzi. Wszystko przez poważne kontuzje, z jakimi się borykał, m.in. z dwukrotnym złamaniem nogi. Pod znakiem zapytania stoi też występ 26-letniego obrońcy w zaplanowanym na najbliższy poniedziałek (godz. 18.30) meczu z ŁKS. Madera ma krwiak w okolicach kolana, który podczas specjalnych zabiegów jest rozbijany. Piłkarz nie wie jeszcze, czy na derby będzie gotowy. - Lekarze robią wszystko, bym mógł normalnie trenować. Dziś będę na treningu. Jeśli znów pojawią się bóle, będziemy musieli się zastanowić co dalej -
mówi Madera "Przeglądowi Sportowemu". ?Na szczęście to nie jest poważny uraz, wymagający zabiegu. W najgorszym wypadku nie będę ćwiczył z drużyną przez kilka dni.
Piłkarz martwi się, że znów może nie wystąpić w meczu z ŁKS. - Niestety, odkąd jestem w Widzewie nie poznałem smaku derbów Łodzi. Zawsze na przeszkodzie stawały kontuzje. Mogę jedynie powiedzieć, że bardzo tego żałuję, bo to pewnie niesamowite uczucie. Jeśli nie zagram, na pewno zasiądę na trybunach. Wcześniej spotkania z ŁKS oglądałem tylko w telewizji.
Piłkarz przyznaje, że w szatni czuć już atmosferę derbów. - Na pewno rozmawia się o tym meczu częściej niż o pozostałych. Ale staramy się nie pompować balona - mówi.
Pytamy o specjalne premie za wygrane derby, mówi: - Nie mamy obiecanych żadnych dodatkowych pieniędzy. Również nie spodziewamy się, że tuż przed meczem wejdzie do szatni prezes i powie: chłopaki gracie o dodatkową kasę.
Więcej w "Przeglądzie Sportowym"
Derby Łodzi - piłkarskie święto czy kibolska wojna? [SONDA]