Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

3. kolejka T-Mobile Ekstraklasy. Zwycięstwa Wisły, Legii, Polonii i Lecha

W najciekawszym meczu 3. kolejki Wisła Kraków nie bez trudu pokonała Zagłębie Lubin. W piątkowych meczach Górnik wyraźnie uległ Legii w Warszawie, a Śląsk wydarł rzutem na taśmę trzy punkty w Chorzowie. Swoje mecze wygrały też Polonia, dla której gola znowu strzelił Bruno i Lech, dla którego trzy bramki zdobył Rudnevs.
Piątek

Ruch Chorzów - Śląsk Wrocław 0:1

Po rozczarowującym i niezbyt atrakcyjnym meczu Śląsk Wrocław pokonał na wyjeździe Ruch Chorzów 1:0. Gola na wagę trzech punktów zdobył na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Omar Diaz.

Legia Warszawa - Górnik Zabrze 3:1

Ligowa inauguracja przy Łazienkowskiej wypadła po myśli podopiecznych trenera Macieja Skorży. Legioniści kontynuują bardzo dobrą passę w nowym sezonie. Po wyeliminowaniu w trzeciej rundzie kwalifikacji LE tureckiego Gaziantepsporu i wyjazdowej wygranej z Cracovią 3:1, w piątkowy wieczór pokonali Górnika Zabrze 3:1, a zwycięstwo znów zapewnili obcokrajowcy - Serbowie: Danijel Ljuboja i Miroslav Radovic.

Sobota

Polonia Warszawa - ŁKS Łódź 2:0

- Bez Bruno mielibyśmy trzy gole mniej - uśmiechał się w przerwie spotkania Łukasz Trałka. Brazylijczyk po raz kolejny przejął na siebie obowiązki lidera drużyny. W pierwszej połowie Bruno całkiem umiejętnie dyrygował swoją ekipą w środku pola, a co ważniejsze po raz kolejny strzelił gola. Pomocnik Polonii po podaniu Jeża pokonał Bogusława Wyparłę, którego na dodatek zmylił rykoszet. czarne Koszule przez długo okres nie dominowały nad ŁKS-em jak poprzedni rywale łodzian. Piłkarze trenera Bratkowskiego wyszli na to spotkanie z trzema napastnikami, ale praktycznie nie stworzyli sobie żadnej dogodnej sytuacji do strzelenia choćby jednego gola.





W drugiej połowie Polonia kontrolowała przebieg meczu, choć trzeba zaznaczyć, że momentami ŁKS potrafił przejąć inicjatywę. Grająca dość niemrawo w ataku Polonia bardzo długo szukała kolejnego gola. Tempo spotkania nie pozwalało jej graczom na swobodne rozgrywanie akcji - piłkarze często faulowali się w środku pola. Dopiero w końcówce spotkania Robert Jeż dograł piłkę w pole karne, tam do główki skoczył Łukasz Trałka i szczęśliwie, delikanie zmienił tor lotu dośrodkowania. Zmylony Adamski próbował wybić piłkę, ale wcześniejszy rykoszet spowodował, że stoper ŁKS-u... pokonał własnego bramkarza.

Jagiellonia Białystok - Korona Kielce 1:1

W drugiej połowie Jagiellonia bardzo długo biła głową w mur. Piłkarze Korony byli nastawieni wyłącznie na grę defensywną i piłkarzom Michniewicza ciężko było przedostać się pod bramkę rywali. Gospodarze zaczęli konstruować swoje akcje skrzydłami, wykorzystując potencjał Kupisza i wprowadzonego w przerwie Seratlicia. Trud Jagiellonii został nagrodzony dopiero w doliczonym czasie gry. Dawid Plizga przedryblował rywala, podał do Tomasza Frankowskiego, który niezwykle precyzyjnym strzałem zza pola karnego umieścił piłkę w siatce przeciwnika.

Wisła Kraków - Zagłębie Lubin 1:0

W drugiej połowie Wiśle wciąż grało się ciężko. Bez Meliksona akcje Białej Gwiazdy nie były tak przebojowe i pełne polotu. W 50. minucie szczęście uśmiechnęło się do graczy mistrza Polski. Po jednym z dośrodkowań ręką w polu karnym zagrał Michal Hanek. Zdaniem arbitra ta sytuacja kwalifikowała się do podyktowania rzutu karnego. Jedenastkę pewnie wykorzystał Dudu Biton. Wisła miała jeszcze jeden rzut karny. Isailović faulował w polu karnym Kirma. Sam poszkodowany podszedł do egzekwowania jedenastki, ale sersbki bramkarz doskonale wyczuł intencje Kirma. Do końca spotkania Wisła kontrolowała przebieg meczu i odniosła pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.

Niedziela

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Widzew Łódź 0:0

Pierwszy bezbrmkowy remis w T-Mobile Ekstraklasie padł na stadionie beniaminka. Obie drużyny muszę więc poczekać na premierowe trzy punkty w rozgrywkach przynajmniej do następnej kolejki. Dla Widzewa byl to już trzeci podział punktow od początku ligi.

Lechia Gdańsk - Cracovia 1:1

Druga połowa należała do gości. Cracovia nadal nękała Lechię długimi podaniami w kierunku Niedzielana. Były reprezentacyjny napastnik marnował jednak sytuację za sytuacją. Wreszcie w 69. minucie wyręczył go rezerwowy Visniakovs. Po stracie gola gospodarze całkowicie opadli z sił. Jedynym piłkarzem gdańszczan, który nadawał ton akcjom w ofensywie był Ivans Lukjanovs. To jednak było za mało na grającą uważnie w defensywie Cracovię. Mecz na otwarcie PGE Areny zakończył się podziałem punktów. Piłkarze Lechii przekonali się po spotkaniu jak wymagająca będzie wobec nich gdańska publiczność. Schodzących do szatni piłkarzy pożegnały gwizdy.

Poniedziałek

GKS Bełchatów - Lech Poznań 0:3

W drugiej połowie Lech nadal imponował konsekwencją. Cierpliwie rozgrywane akcje przyniosły skutek bardzo szybko. W 52. minucie niewidoczny w pierwszej odsłonie Artjom Rudniew udowodnił, że jest klasowym snajperem. Po świetnym podaniu o Stilicia pokonał Sapelę, ale nie bylo to jego ostatnie słowo. W przeciągu kolejncyh 11 minut wpakował piłkę do siatki jeszcze dwukrotnie. Najpierw znów wykorzystał dogranie Stlicia, a później po indywidualnej akcji pokonał bramkarza GKS-u mocnym strzałem z pola karnego. Do końca spotkania goście w pełni kontrolowali wynik. Determinacja podopiecznych Pawła Janasa spadla do zera w momencie, gdy sędzia Tomasz Musiał nie podyktował ewidentnego rzutu karnego po faulu Kotorowskiego na Nowaku.

Najlepsi strzelcy Ekstrakalsy, cztyli kogo ściga Frankowski »




Który z meczów najbliższego weekendu zapowiada się najbardziej emocjonująco?
Więcej o:
Największym prymusem 17. kolejki był: