Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

T-Mobile Ekstraklasa. Franek - łowca 150 bramek

Po tym sezonie chyba skończę karierę, choć jeśli będę strzelać tak jak teraz, to kto wie... - mówi najlepszy polski napastnik, który w sobotę zd-był 150. gola w polskiej lidze. Dał Jagiellonii zwycięstwo nad Lechią, uderzając piłkę piętą.
2 : 1
Informacje
T-Mobile Ekstraklasa 2011/12 - 2. kolejka
Sobota 06.08.2011 godzina 15:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Jagiellonia Białystok
2
Lechia Gdańsk
1
Robert Błoński: Znudzi ci się kiedyś to strzelanie?

Tomasz Frankowski: Nigdy. Dopóki wpada, to... jest fajnie. A ten sobotni gol to wisienka na torcie. Jeden z ładniejszych, jakie strzeliłem. Wcześniej nie miałem szczęścia do jubileuszowych bramek. Pierwsza z karnego, pięćdziesiąta - z karnego. Setna w Wodzisławiu, pod brzuchem Mariusza Pawełka.

Gonisz najskuteczniej-szych polskich piłkarzy.

- Jeśli jest okazja, to nie wypada z niej nie skorzy-stać. Po powrocie do polskiej ligi aż tak ambitnych planów nie miałem. A tu proszę [kiedy w 2009 roku Frankowski wracał do Jagiellonii, miał 116 bramek i w klasyfikacji najskuteczniejszych był dwunasty, dziś jest siódmy- rb].

Dobijesz do pierwszej trójki?

- Nie ma szans. Jeśli w tym sezonie uda się do-gonić Włodzimierza Lubańskiego [Frankowskiemu brakuje pięciu goli - rb], to będę zadowolony.

Do trzeciego Gerarda Cieślika brakuje ci 17 trafień.

- Wiem. Na razie piłka sprawia mi dużą frajdę, mamy fajną grupę. Ale czas wychować następcę. Kilku kandydatów już było, ale zaprzepaścili swoją szansę. Mam nadzieję, że Janek Pawłowski nie popełni ich błędów. To obiecujący napastnik. Poza tym Jagiellonia żyje z transferów i czasem trzeba kogoś sprzedać. Na mnie już nie zarobi. Sądzę, że w przyszłym roku skończę karierę.

Żartujesz.

- Nie. Niestety, nie jestem coraz młodszy. Chociaż, jeśli skończę, tak jak zacząłem, to może jeszcze pokopię piłkę w następnym sezonie. Dziś nie chcę składać żadnych deklaracji.

A ja chciałem pytać o reprezentację...

- Teraz ty żartujesz. Nie zmienię zdania, niech grają młodsi. Nie ma potrzeby wrzucania piasku w dobrze działające tryby. Strzela Robert Lewandowski, naciska go Paweł Brożek. Mam nadzieję, że zdrowy będzie Irek Jeleń. Są młodzi Michał Kucharczyk z Legii i Maciej Jankowski z Ruchu.

O co gra Jagiellonia w tym sezonie?

- O miejsce w górnej połowie tabeli. Każde powyżej szóstego będzie sukcesem. Chcemy jak najszybciej wywalczyć 32 punkty i zapewnić sobie utrzymanie, a wszystko co więcej, to będzie bonus. W Warszawie, Poznaniu i Krakowie są kluby z większymi budżetami. Przed sezonem działacze uznali, że chyba wyczerpała się formuła współpracy z Michałem Probierzem i zmienili trenera. Porażka z Irtyszem Pawłodar nie powinna się zdarzyć, nie przystoi.

Nie za późno ta zmiana?

- Nie. Ligę zaczęliśmy dobrze, mamy cztery punkty. Żal pucharów, ale nie ma gwarancji, że z innym trenerem byśmy awansowali. Mamy taki zespół, a nie inny. 75 procent drużyn ma większe pieniądze niż Jagiellonia.

Trudniej o gole niż kiedyś?

- Zależy od meczu. W pierwszej kolejce w Bielsku-Białej w miarę łatwo dwie strzeliłem. Z kolei w sobotę było bardzo ciężko. Przez cały mecz nie oddałem żadnego strzału. Aż do 90 minuty.

Liga jest dziś lepsza?

- Atrakcyjniejsza. Są ładne stadiony i coraz lepsi piłkarze. Dziś najlepsi zarabiają w euro tyle, co ja kiedyś w Wiśle w złotówkach.

Walczysz o koronę króla strzelców?

- Chyba już nie. Jesienią może jeszcze pogram, ale w następnej rundzie trener pewnie zacznie wystawiać Jasia Pawłowskiego, Bartka Grzelaka, Trytkę czy Maicona.

Masz trzy gole. Tyle, co Rudniew...

- I Popek. Nie zapominajmy o Jacku Popku z Bełchatowa.

W życiu nie strzelił trzech goli w meczu.

- Następnego pewnie w kwietniu.

Rozmawiał Robert Błoński

Dla Gazety

Czesław Michniewicz

trener Jagiellonii

Powiedziałem "Frankowi", że u mnie będzie grał tak długo, jak będzie chciał. Zdejmę go dopiero wtedy, gdy sam poprosi o zmianę. On jest nieszczęśliwy, kiedy nie gra albo schodzi z boiska. W każdym momencie jest zagrożeniem dla rywala. Imponuje mi jego ustawienie na boisku, precyzyjny strzał, to jak dużo widzi i wie, gdzie i kiedy wyjść do podania. Na przykładzie Tomka uczyłem ustawiania się na boisku napastników Widzewa. Nawet przy tej sobotniej bramce "Franek" czekał do momentu, aż Seratlić nie ułoży sobie piłki na nodze. Dopiero wtedy zrobił ruch. Praca z nim to przyjemność. Ma swoje zdanie i je mówi. Na zajęciach nie wylewa litrów potu, oszczędza energię. Grzesiek Szamotulski, który kiedyś był w Jagiellonii, żartował, że "Franek" pierze koszulkę raz na tydzień, bo nigdy nie jest przepocona.

Moim zdaniem przydałby się reprezentacji nie jako trener, ale jako zawodnik.

Więcej o: