Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Polska - Niemcy 2:0. Rafał Stec: Niemcy po drugiej stronie lustra!

Wreszcie obaliliśmy największe tabu polskiego futbolu, przekonując samych siebie, że na boisku nie ma nietykalnych, że nawet gromowładnym Niemcom można skopać tyłki, i to nie w byle sparingu, i to bez potrzeby demonstrowania stylu gry zapierającego dech - pisze po wygranej 2:0 z Niemcami dziennikarz ?Wyborczej? i Sport.pl Rafał Stec.
2 : 0
Informacje
Euro 2016 - eliminacje - Grupa D
Sobota 11.10.2014 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Polska
0
2
2
Niemcy
0
0
0
Składy i szczegóły
Polska
Bramki: Milik (51.), Mila (88.) Kartki: Szukała, Lewandowski, Piszczek - żółta Skład: Szczęsny - Piszczek, Glik, Szukała, Wawrzyniak (84. Jędrzejczyk) - Grosicki (71. Sobota), Jodłowiec, Krychowiak, Rybus - Milik (77. Mila), Lewandowski
Niemcy
Kartki: Boateng, Bellarabi - żółta Skład: Neuer - Ruediger (83. Kruse), Boateng, Hummels, Durm - Kramer (71. Draxler), Kroos - Bellarabi, Goetze, Schuerrle (77. Podolski) - Mueller
Wreszcie odczarowaliśmy też Narodowy, dotąd piękny pałac dla łachmaniarzy, smutny duchem stadion, na którym Polacy nigdy nie rozegrali świetnego meczu, a w dziewięciu próbach pokonać zdołali jedynie RPA (towarzysko) i San Marino. Teraz przeżyliśmy już tu wieczór niezapomniany, który będziemy wspominać latami, niezależnie od tego, czy we wtorek oberwiemy od Szkotów czy przeciwnie, już wszystkich następnych rywali rozszarpiemy na strzępy.

A jeśli nam się poszczęści, to być może zrodził się też dzisiaj mit założycielski nowej drużyny - niekoniecznie sięgającej po medale, ale przynajmniej trzymającej przyzwoitość i sunącej po awans na Euro 2016 jak po swoje.

"Jak tu nie uprawiać kibicowskiej metafizyki"

To był kolejny mecz, który przypomniał, że piłka bywa irracjonalna, że nawet obrona długimi minutami przeraźliwie zdezorganizowana może wystarczyć do rozbicia ataku mistrzów świata, że kibice są do myślenia magicznego absolutnie uprawnieni. Spójrzcie: 11 października 2006 r. Polacy rozegrali najznakomitszy mecz w XXI wieku - przyskrzynili Cristiano Ronaldo, rozprawili się z Portugalią, ruszyli sprintem po historyczny awans na Euro. 11 października 2008 r. rozegrali ostatni do soboty świetny mecz o stawkę - w kwalifikacjach mundialu pokonali Czechów. 11 października 2014 r. wygrali z mistrzami świata, i to mistrzami świata tradycyjnie nienasyconymi, przyzwyczajonymi do eliminacyjnego tłuczenia punktu za punktem, łaskawie oddającymi rywalowi remis raz na kilka lat. I jak tu nie uprawiać kibicowskiej metafizyki, nie wierzyć w gusła, nie wierzyć, że istnieją mecze rozgrywane po drugiej stronie lustra?

Oczywiście wszystko działo się wbrew logice wydarzeń na boisku. Pierwsza połowa sugerowała, że będzie przewidywalnie - najżarliwsi kibice namodlą się, żeby było historycznie, a będzie bez historii, Niemcy wcale nie wyprowadzą szybkiego śmiertelnego pchnięcia, wybiorą raczej powolne rozkrajanie wroga, trochę chirurgiczną operację wykonywaną według precyzyjnego planu, który poprzedziła drobiazgowa znajomość anatomii naszej reprezentacji. Rywale wiedzieli, że na środku polskiej obrony stoją niezbyt ruchliwi drągale, więc woleli niepokoić ich prostopadłymi podaniami, niż atakować dośrodkowaniami - wyczekiwali, aż wieżowce Glik i Szukała zawalą się od wirujących pomiędzy nimi niemieckich atakujących. A jeśli już nacierali skrzydłem, to prawym - w Wawrzyniaku chyba zdiagnozowali zahukanego futbolowego prowincjusza, więc napierali przy każdej próbie wyprowadzenia przez niego piłki, czego na przeciwległej flance, gdzie biegał Piszczek, nie próbowali. I do przerwy oddali 15 strzałów, przy jednym polskim - beznadziejnym, niecelnym kopnięciu Grosickiego. Ba, nasi piłkarze dotknęli piłki w cudzym polu karnym ledwie dwukrotnie.

"Faworyta dobił Mila, zwykły ligowiec"

A jednak wystarczyły dwa cudowne epizody - błąd niemieckiej obrony, rzetelna wrzutka Piszczka, wyskok Milika, klasa Lewandowskiego - i potworna nieskuteczność gości, by biało-czerwoni skazańcy, przez kibiców już głównie wyszydzani, wywołali na razie największą sensację jesieni w europejskiej piłce. Faworyta dobił Mila, zwykły ligowiec, którego klubowy trener beształ niedawno za nieprofesjonalne prowadzenie się i 8 kg nadwagi. 70. drużyna światowego rankingu pobiła lidera tego rankingu. Piłkarze zdolni ostatnio tylko do wygrywania z Mołdawią, San Marino i Gibraltarem pobili mistrzów świata, rozsławionych wychłostaniem Brazylii w półfinale mundialu. Generalnie w bieżącym roku nasi grali z Niemcami 180 minut. I ich bramka pozostała nietykalna.

To miał być mecz do odfajkowania. Mieliśmy się po planowej porażce uspokajać, że nasi zderzali się na razie z ekstremami futbolu - leżącymi na dnie hierarchii amatorami Gibraltaru oraz prężącymi się na szczycie rankingu FIFA mistrzami świata. Pierwsi nie stanowią wszak żadnego zagrożenia i zapewne nie odbiorą w eliminacjach punktów nikomu, a drudzy są zazwyczaj w eliminacjach wielkich turniejów nietykalni i punkty odbiorą prawdopodobnie wszystkim. Słowem, oba mecze powinny być w zasadzie bez znaczenia, a właściwy wyścig na Euro 2016 powinien rozpocząć się we wtorek. I we dopiero we wtorek chcieliśmy sprawdzić, co Adam Nawałka wykuł przez niespełna rok dłubaniny w reprezentacji. Na razie wiedzieliśmy tyle, że "przetestował" horrendalną liczbę 68 piłkarzy (w 9 spotkaniach! To selekcjonerski rekord wszech czasów), że stroił sobie żarty z obsadzaniem środka pola egzotycznym duetem Pazdan-Mączyński, że niezgrabnie działał w sprawie Obraniaka i Polańskiego, a przede wszystkim -- że jego ludzie nie rozegrali żadnego w pełni satysfakcjonującego meczu.

W sobotę zachowali się jak wszyscy nasi wielcy atleci, którzy odrywają się od ziemi przez cały rok 2014. Przeszli do historii zimowi olimpijczycy, przeszli kolarze, przeszli siatkarze. A teraz jeszcze piłkarze. Nie zastanawiajmy się, co dalej, chwytajmy chwilę. Powtórki nie będzie - pierwszy raz z Niemcami można wygrać tylko raz.

Dyskutuj z autorem na jego blogu

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ
Komentarze (3)
Polska - Niemcy 2:0. Rafał Stec: Niemcy po drugiej stronie lustra!
Zaloguj się
  • dfda

    Oceniono 16 razy 10

    THIS IS POOOOLAAAAND.

    dosyc tego filozofowania - trzeba wierzyc we wlasne sily. wyjdziemy z grupy pierwsi i zdobedziemy medal. trzeba w to wierzyc, bo jest to mozliwe. nasi pilkarze musza tylko sumiennie pracowac i wierzyc w zwyciestwo

  • junk92508

    Oceniono 1 raz 1

    Akurat to że nam się udaje w październiku parzystych lat ma bardzo proste wyjaśnienie.

    Inne zespoły są wtedy PO mistrzostwach Europy lub Świata na które szykowały szczyt formy.
    My się przeważnie nie dostawaliśmy albo szybko odpadaliśmy.

    Ważne jest nie to jak się eliminacje zaczyna (1:1 z Anglią) tylko jak je kończuy (1:1 z Mołdawią)

  • slawomir_wolek

    Oceniono 1 raz 1

    Porównanie z siatkarzami nie na miejscu - siatkarze są mistrzami - ale fakt, że w Polsce piłka kopana stoi wyżej od innych dyscyplin, więc wygrana z Niemcami przeważa wszystko, choć Mika rules.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX