Sport.pl

Rozmowa z Adamem Nawałką. Socjotechniką w reprezentację

Rozmawiali Rafał Stec i Michał Szadkowski
12.11.2013 06:00
A A A
Adam Nawałka

Adam Nawałka (Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta)

- Uwielbiam zawodników wszechstronnych, grających na najwyższym poziomie na dwóch-trzech pozycjach. Niezależnie od tego, co każe im się zrobić, robią to przyzwoicie. Taki piłkarz to skarb, zawsze bym go wziął do drużyny - mówi nowy trener Polaków Adam Nawałka. Opowiada też o współpracy z Leo Beenhakkerem. Relacja na żywo z meczu Polska - Słowacja w piątek od 20.45.

15.11.2013, godzina 20:45

Polska

  • na żywo
RAFAŁ STEC, MICHAŁ SZADKOWSKI: Na otwarciu szkoły trenerów PZPN w Białej Podlaskiej szkoleniowiec Franco Ferrari mówił, że nie mieści mu się w głowie, że z piłkarzy, jakich ma Polska, nie da się stworzyć klasowej reprezentacji. Awans na Euro 2016 to nie powinien być nadzwyczajnie ambitny cel, lecz minimum przyzwoitości?

ADAM NAWAŁKA: Wciągają mnie panowie w polemikę z analizą włoskiego trenera, a ja nie mam zamiaru zaczynać pracy od mówienia o tym, na co nas stać i co było złe. Nie chcę szastać słowami, rozliczany będę z czynów. No i nie może być też tak, że najpierw o strategii dowiedzą się dziennikarze i kibice, a dopiero później piłkarze.

Nie pytamy o strategię. Mamy tylko wrażenie, że od kilku lat polscy piłkarze grają w reprezentacji poniżej możliwości...

- ...proszą mnie panowie o ocenę pracy poprzedników. Odmawiam.

Zauważyliśmy też, że dotąd na mistrzostwach kontynentu lub świata Europa dzieliła między siebie 13, 14, 15 lub 16 miejsc. A teraz zaproszone zostaną aż 24 drużyny...

- Skoro to takie łatwe, wciąż mają panowie szanse, by tę robotę wykonać. Ale jeszcze nie teraz, bo ja ją właśnie wykonuję.

Cały czas wpadamy ze skrajności w skrajność. Po porażkach odsądzamy piłkarzy od czci i wiary, a przed następnymi eliminacjami uznajemy, że awans nam się należy. Nie oceniamy realnie możliwości. Przegraliśmy Euro 2012 i eliminacje mundialu w Brazylii, więc awans na Euro 2016 z pewnością nie będzie bułką z masłem. Trzeba być przygotowanym, że znajdziemy się w trudnych sytuacjach.

Potrzebujemy strategii. Nie zmienimy organizacji gry w defensywie i ofensywie dzięki godzinom pracy na treningach, nie będziemy mieli tyle czasu. By maksymalnie go wykorzystać, potrzebne są taktyka i dobór odpowiednich środków treningowych. Tylko w ten sposób możemy wypracować automatyzm, zrozumienie między zawodnikami. Zależy mi na skuteczności i w defensywie, i ofensywie. Musimy być skonsolidowani, funkcjonować jako zespół. I tyle. Wejście w szczegóły oznaczałoby ujawnienie mojego programu. Przed spotkaniem mówiłem, żebyście nie liczyli na głęboką rozmowę. Możemy się umówić za pół roku i oceniać moją robotę na bazie tego, jak gra drużyna. Będziemy po wstępnej selekcji i meczach, które wykorzystam na eksperymenty. W połowie 2014 roku chcę mieć już gotową kadrę. Choć pamiętajmy, że z jednej strony czasu jest mało, a z drugiej - do pierwszego spotkania eliminacji zostało dziewięć miesięcy. Nie możemy wykluczyć, że w pewnym momencie eksploduje jakiś talent, którego się nie spodziewamy.

Ma pan trenerski wzór?

- Jednego nie. W Polsce są świetni fachowcy. Zaczynając od mojego pierwszego szkoleniowca Adama Grabki, który fantastycznie wynajdywał talenty, przez Lucka Franczaka, który potrafił je szlifować, mnie prowadził praktycznie od dziecka. W reprezentacji pracowałem z Jackiem Gmochem, który na owe czasy był jak Mourinho. Mourinho polskiej piłki. Innowator, zarówno jeśli chodzi o strategię, jak i podejście do zawodników. Dla wielu jego metody były za trudne.

A pan co robi, by swoje stale rozwijać?

- Lubię rozmawiać, poszerzać horyzonty. I analizować pracę innych szkoleniowców, często jeżdżę na staże. Praktycznie co rok po zakończeniu rundy jesiennej odwiedzam Włochy, z pożytkiem dla ciała i ducha. W tamtejszej piłce podoba mi się zarówno prowadzenie drużyn, jak i podejście do zawodników. Struktury organizacyjne i szkoleniowe mają wzorcowe.

Przez cały rok bazuję na swoim atlasie ćwiczeń i doskonalę strategię. Po rundzie wyjeżdżam, by nabrać powietrza, odzyskać świeże spojrzenie. Ładuję akumulatory, wpadają mi do głowy nowe pomysły. I zawsze się czegoś dowiaduję. Niedawno byłem dwa razy w Chievo Werona. Za każdym razem zespół prowadził inny szkoleniowiec. Pierwszy stawiał na zindywidualizowane zajęcia, dzielił piłkarzy tylko na formacje. Drugi pracował praktycznie z całą drużyną jednocześnie. Obaj zupełnie inaczej przygotowywali piłkarzy fizycznie. Jeden przykładał dużą wagę do szybkości, drugi stawiał na koordynację. Zupełnie różni fachowcy, od każdego można coś wyjąć - tylko ode mnie zależy, na co się zdecyduję.

Wcześniej byłem na stażach w Empoli, Udinese, Lazio, w Romie trzy razy. I w hiszpańskich Realu Sociedad, Osasunie Pampeluna i Barcelonie. Na Camp Nou trenerem był wówczas Louis van Gaal, a z bramkarzami pracował Frans Hoek, z którym później spotkałem się w kadrze Leo Beenhakkera. Nawiasem mówiąc, rozmawiałem niedawno z Fransem. Gratulował mi objęcia posady. To człowiek świetnie przygotowany teoretycznie, który dziś pomaga van Gaalowi w reprezentacji Holandii i odpowiada za taktykę oraz wykonywanie rzutów rożnych i wolnych. U nas dla wielu jest nie do pomyślenia, żeby trener bramkarzy zajmował się takimi sprawami.

Z Beenhakkerem też utrzymuje pan kontakt?

- Ostatnio rozmawialiśmy kilka razy. Cieszył się, że zostałem selekcjonerem. Wielu polskich zawodników występuje w Holandii, jego opinie na ich temat są dla mnie ważne.

Każdy trener ma swój punkt zwrotny - moment, w którym zaczyna zauważać rzeczy wcześniej niewidzialne. Dla mnie była nim współpraca z Leo. Jeszcze przed rozpoczęciem pracy z Holendrem byłem świetnie przygotowany, zwracałem uwagę na szczegóły, wydawało mi się, że nic nie może mi umknąć. Myliłem się. I zrozumiałem, że można patrzeć na drużynę jeszcze szerzej. Nie chodzi tylko o podpatrywanie Leo, bardziej o to, jak funkcjonował cały sztab. Mogłem spojrzeć na zawód trenera z zupełnie innej perspektywy.

Byłem już zahartowany, prowadziłem kilka klubów, ale w reprezentacji zostało to ugruntowane. Od tego momentu zacząłem pracować efektywniej.

Co dokładnie pana odmieniło?

- U Leo zobaczyłem, jak ważne są taktyka, umiejętność wydobycia z piłkarzy potencjału, organizacja pracy. W kadrze można też dostrzec, jak istotna jest umiejętność kierowania ludźmi i współpracy w sztabie. To nieuchwytne szczegóły, ale ja dzięki nim zacząłem piąć się w górę. A na stanowisku selekcjonera muszę mieć nie tylko pomysł na grę - muszę dzięki doświadczeniu dostrzegać rzeczy, których inni nie widzą.

Wiele jest takich drobiazgów, w których ustępujemy krajom wysoko rozwiniętym futbolowo?

- Włosi i Hiszpanie dużą wagę przywiązują do szczegółów, w Polsce na zajęciach jest za dużo bałaganu. Jeśli chcesz przez odpowiednie prowadzenie treningu maksymalnie wykorzystać swój potencjał - wydobyć od zawodników to, czego od nich oczekujesz - ważne jest nawet to, gdzie kto stoi. Dosłownie. W Zabrzu każde zajęcia były wcześniej precyzyjnie zaplanowane, wysyłałem asystentom program tygodniowy - ramowy i szczegółowy, rozpisany co do minuty. Półtorej godziny przed zajęciami spotykaliśmy się iustalaliśmy, gdzie kto ma stać przy każdym ćwiczeniu. Dzięki temu byliśmy efektywniejsi.

Jestem pod wrażeniem, jak zawodnicy Górnika potrafili się dostosować do moich metod. Ale osiągnięcie poziomu skupienia na treningach, jakiego wymagam, trwało kilka lat. I polegało także na cierpliwej selekcji, bo jednemu chciało się bardziej niż drugiemu. Niektórych się trzeba pozbywać jak zgniłych jabłek - by jeden nie zarażał drugiego. Ale ostatnie półtora roku to była już praca na najwyższym poziomie, jeśli chodzi o zaangażowanie i koncentrację. Sposób gry, który narzuca Górnik rywalom, nie brał się z niczego. To efekt pomysłu, ciężkiej pracy i fantastycznego dostosowania się zawodników do standardów, które wprowadziliśmy.

W reprezentacji będzie pan miał na wszystko tylko niewielki ułamek czasu, którym dysponował w klubie. To minus. Ale za to piłkarze, przynajmniej teoretycznie, powinni szybciej się uczyć. To plus.

- Piłkarz utalentowany natychmiast przyswaja nowinki taktyczne, u innych trwa to dłużej, to fakt. Dlatego najważniejsze, bym dobrał ćwiczenia, dzięki którym maksymalnie wykorzystamy treningi. Na każdym zgrupowaniu musimy zregenerować siły zawodników po kolejce ligowej, pracować nad koncentracją i taktyką. Musimy bazować na tym, że kadrowicze natychmiast złapią, o co mi chodzi, nie będziemy mogli schematów powtarzać godzinami.

Chcę wypracować trzy schematy w ofensywie, sprawić, by piłkarze złapali automatyzm w odbudowywaniu formacji po stracie piłki. W Górniku mnóstwo meczów sobie "ustawialiśmy", bo szybko odbieraliśmy piłkę i strzelaliśmy gole - choć czasami trzeba było na to czekać do 60., a czasami do ostatniej minuty. Piłkarze muszą mieć jednak we krwi, że po stracie należy doskoczyć do przeciwników. Ten sposób gry ma jeszcze jedną zaletę - jeśli na prowadzenie wyjdą rywale, mamy atut, by odwrócić losy spotkania.

Są trenerzy, którzy wywołują twórcze awantury, inni zawsze po prostu wydają rozkazy, a pan?

- Choć awantur trenerzy nie lubią, to sytuacja ich czasami wymaga - zdarza się, że jest za spokojnie, drużyna potrzebuje impulsu, więc trzeba stworzyć sztuczny problem. Socjotechnika jest bardzo ważna, by ożywić piłkarzy. W klubie trzeba ich cały czas pobudzać, nie można dopuścić do monotonii, pozwolić, by zawodnicy popadli w rutynę. W reprezentacji strategia musi być inna, stwarzanie sztucznych problemów mogłoby odnieść odwrotny skutek. Tam ważna jest harmonia.

Jest typ piłkarza, który wyjątkowo pan lubi?

- We współczesnym futbolu ważna jest specjalizacja, a ja uwielbiam zawodników wszechstronnych, grających na najwyższym poziomie na dwóch--trzech pozycjach. Często zresztą źle traktowanych, nazywanych w mediach zapchajdziurami.

Obaj jesteśmy fanami Johna O'Shea, który w Manchesterze United zwiedził sześć pozycji, a może i więcej. Nawet w bramce stawał...

- Dla mnie uniwersalni zawodnicy przedstawiają najwyższą wartość. Zawsze kogoś takiego bym wziął do drużyny. Niezależnie od tego, co każe mu się zrobić, robi to przyzwoicie. Skarb.

Jaką najbardziej znaczącą zmianę zaobserwował pan w futbolu w ostatnich latach?

- Stale zyskuje na wadze przygotowanie motoryczne. Nie ma już wahnięć, forma zawodników nie zależy od tzw. dyspozycji dnia, jak w popularnym banale. Zdarza się, że eksperci wyjaśniają porażkę złym przygotowaniem motorycznym albo brakiem chemii między trenerem i zawodnikami. A problem zazwyczaj jest bardziej złożony.

Nie da się biegać przez 90 minut na maksymalnych obrotach, dlatego ważne, by nie marnować sił i nie pozwalać rywalom na narzucanie stylu gry. Zwykle dąży się do kontrolowania przebiegu meczu dzięki posiadaniu piłki. Ale można też trzymać przeciwnika w szachu, gdy on ma piłkę, do tego trzeba potrafić stawiać wysoki, średni lub niski pressing. Ważne, by natychmiast po odbiorze być gotowym do ataku. Nie może być tak, że dopiero po przechwycie zastanawiamy się, w jaki sposób skontratakować.

W sensie taktycznym gra której europejskiej drużyny najbardziej się panu podoba?

- Barcelony. Oglądając ją, zwracamy uwagę na gole, a powinniśmy docenić także grę defensywną. To, jak jest przygotowana do wysokiego i średniego pressingu. Dzięki temu, że potrafi utrzymywać się przy piłce, do perfekcji doprowadziła też szybki odbiór. Borussia Dortmund też jest świetnie zorganizowana. We wtorek przegrała z Arsenalem, ale to zespół, który potrafi zastosować wiele środków taktycznych.

Której drużyny z tych, które - podobnie jak Polska - nie awansowały na mundial, chciałby pan uniknąć w walce o Euro 2016?

- Nie ma takiej. Słabych naprawdę już nie ma, popatrzmy na wyniki, które ostatnio osiąga Armenia. Liczymy się tylko my, tylko o polskich piłkarzach myślę. Plan jest taki, żebyśmy my decydowali o tym, jak wygląda mecz, a nie rywale.

Zobacz więcej na temat:

Zobacz także
Komentarze (13)
Zaloguj się
  • alp61

    Oceniono 23 razy 15

    Przy okazji zmiany trenera i całej dyskusji z tym związanej, postawiłem sobie pytanie dlaczego nie mamy kadry. Przepraszam, kadrę mamy. Dlaczego nie mamy drużyny narodowej, jeżeli nie na miarę naszych ambicji, to przynajmniej na miarę możliwości naszych piłkarzy?
    Bo potencjalne możliwości piłkarzy może nie są na miarę pierwszej dwudziestki światowego rankingu, ale na pewno nie na miejsce pod koniec siódmej dziesiątki.
    Oczywiście media pełne są ocen dziennikarskich, eksperckich i naszych kibicowskich, ale w mojej ocenie wszystkie one mieszczą się w kategorii szeroko rozumianej patologii świata celebrytów. Myślę, że nawet jeżeli zjawisko to dotyczy pojedynczych zawodników, to nie ma ono większego wpływu na postawiony problem.
    Jak zwykle, nie ma jednej prostej odpowiedzi, a zjawisk i przyczyn jest wiele, a niektóre pozornie mogą się nawet wykluczać. Jedna z przyczyn nasunęła mi się przy okazji czytania wywiadu.
    Żeby jej poszukać wystarczy się wybrać do przedszkola i zobaczyć od czego przedszkolak zaczyna wznosić budowlę z klocków. Otóż w zdecydowanej większości wypadków od zburzenia tego co zaczął budować jego poprzednik. Przedszkolak oczywiście nie zna jeszcze zasady, że to LEPSZE wrogiem DOBREGO, ale trener reprezentacji powinien tę fundamentalną zasadę znać. Jak się przyjrzymy pracy ostatnich kilku trenerów, to wszyscy zaczynali od zburzenia pracy poprzedników i zanim poukładali lepiej lub gorzej klocki, przedszkolanka je im odebrała i przekazała następcy.
    Dlaczego odniosłem takie wrażenie czytając ten wywiad (zresztą nie tylko ten) a ponadto że w dziele układania wszystkiego od nowa, trener Nawałka może liczyć na zaangażowany doping mediów - nie wiem. Może dlatego, że chętniej usłyszałbym na początek co jest w naszej kadrze dobre i co trener zamierza kontynuować. To coś jasno zdefiniowane byłoby punktem wyjścia do dalszej pracy. Dawałoby nadzieję na efekty.
    P.S. Przypominam, że trener Smuda odchodząc zostawił ówczesnemu Zarządowi PZPN raport ze swojej pracy i ocenę naszej kadry na Euro, który został odrzucony bez czytania. Czy trener Nawałka zapoznał się z nim i czy otrzyma podobny dokument od trenera Fornalika?

  • sceptyk1234

    Oceniono 4 razy 2

    Panie trenerze, to co Pan ma sens, ale jak to bedzie w panskiej praktyce to zobaczymy.
    Pragne tez panu podpowiedziec, chociaz moze pan to juz wie, ze "piłkarska elta ma wyższe wyniki niz inni na tescie na inteligencje.
    www.huffingtonpost.com/2012/04/06/soccer-player-smart-executive-function_n_1405938.html
    www.eurekalert.org/pub_releases/2012-04/plos-stb040212.php
    Naukowcy, po kierunkiem Predrag Petrovica z Karolinska Institute w Sztokholmie, Szwecja, zmierzyli zdolnosci kierownicze, kreatywnośc i poznawcza elastycznośc piłkarzy, kobiet i mezczyzn, oraz tych co nie uprawiaja pilki noznej. Okazało się, że piłkarze wypadaja lepiej niż nie-grajacy w pilke, a ponadto wyższe wyniki osiagali najlepsi pilkarze. Te wyniki podkreślają znaczenie wiekszej zdolnosci do uczenia sie oprócz fizycznych zdolnosci motorycznych, w celu osiągnięcia wysokich wyników sportowych."

    Niech to Pan sprobuje stosowac przy wyborze nowych mlodych zawodnikow. Na ogol takimi sa tzw. wszewchstronni pilkarze, na ktorych ma zamiar Pan stawiac.

  • maciek2456

    0

    Jasna sprawa, że Nawałce trzeba dać szansę, a nie zwalniać na samym początku.

    Ciężko jednak oczekiwać cudów jeśli nie ma potencjału piłkarskiego. Gdyby taki był, to Smuda, czy Fornalik zrobiliby lepsze wyniki. Jeśli przykładowa "szkapa" jest słaba, to nawet najlepiej tresujący woźnica nie da rady furmanką (suma potencjału wszystkich naszych zawodników) prześcignąć przeciętnego samochodu (potencjał przyzwoitych drużyn europejskich, czy z z innych kontynentów)... Sorry za porównanie, ale to chyba oddaje obecną sytuację.

  • szesnastusynowbenka

    Oceniono 8 razy -2

    najlepszego dla pana, panie Adamie....

    podpal ten potecjal swoim optymizmem,

    podpal ta beczke prochu...!!!!

  • aanty

    Oceniono 6 razy -6

    Wicie, rozumicie Nawałka, bo jak się tak wespniecie wysoko na szczyt to sobie główkę zbijecie jak spadniecie na zbitą buzię....

  • boul81

    Oceniono 10 razy -6

    Piłka nożna powinna być w naszym kraju zabroniona, bo jest rozsadnikiem agresji i jej dzieci wypływają w takim dniu jak wczorajszy.

  • mark6

    Oceniono 39 razy -13

    Podoba mi OBIEKTYWNA ocena pracy Gmocha!!!
    To dzięki niemu a nie Panu Kazimierzowi piłka nożna wzniosła się na szczyty!!!
    Pana Kazimierza było jedynie stać na niebywale odkrywcze spostrzeżenie, że "piłka jest okrągła a bramki są dwie"". Niech spoczywa w spokoju!!
    Moja recepta na sukcesy Kadry:
    Biegać, biegać, biegać!!!!!
    Myśleć, myśleć, myśleć!!!
    Zrywać "kopytami" murawę i nie oddawać żadnej piłki za darmo
    wtedy sukces Reprezentacji gwarantowany nawet bez selekcjonera!!!

  • bbr1989

    Oceniono 41 razy -17

    To wszystko nie wróży polskiej piłce nic dobrego. Ale pozostaje nam wierzyć, że się mylę..

    - -
    futbolowewiesci.blox.pl
    facebook.com/FutboloweWiesci1

  • scierplaminoga

    Oceniono 71 razy -41

    no i już wzorem poprzednika, zaczyna się głupia gadka z dziennikarzami. Chłopie, jak Ci się niechce odpowiadać na proste pytania, to nie udzielaj wywiadów. Nawałka nie awansuje na ME i takie będą fakty, zapamiętacie moje słowa

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX