El. MŚ 2014. Okoński: Dlaczego nie my? Psychoanaliza polskiego piłkarza i kibica

2 : 0
Informacje
Eliminacje MŚ 2014 - Grupa H
Wtorek 15.10.2013 godzina 21:00
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Anglia
1
1
2
Polska
0
0
0
Składy i szczegóły
Anglia
Bramki:Rooney (41.), Gerrard (88.)
Kartki:Lampard, Rooney - żółta
Skład:Hart - Smalling, Jagielka, Cahill, Baines - Carrick (71. Lampard), Gerrard - Townsend (87. Milner), Rooney, Welbeck - Sturridge (82. Wilshere)
Polska
Kartki:Jędrzejczyk - żółta
Skład:Szczęsny - Celeban, Jędrzejczyk, Glik, Wojtkowiak - Krychowiak, M.Lewandowski (46. Klich) - Błaszczykowski, Mierzejewski (75. Zieliński), Sobota (65. Peszko) - R.Lewandowski
Mecz Anglia - Polska. Leighton Baines kontra Piotr Celeban

Mecz Anglia - Polska. Leighton Baines kontra Piotr Celeban (Fot. Matt Dunham AP)

Bośnia może awansować na mundial, a Islandia zapewnić sobie miejsce w barażach. Dlaczego nie my? Psychoanalizę polskiego piłkarza i kibica proponuje Michał Okoński, dziennikarz "Tygodnika Powszechnego" i autor bloga "Futbol jest okrutny".
Nie wiem, czy też tak macie, jak tak mam na pewno, i zdaje mi się, że dlatego tak nie lubię oglądać meczów polskiej reprezentacji z rywalami z teoretycznie najwyższej półki. Co więcej: obawiam się, że piłkarze, których oglądam, też tak mają, i że mają tak ich trenerzy: Waldemar Fornalik w równym stopniu co, powiedzmy, Janusz Wójcik, Henryk Apostel albo - nie daj Bóg - Dariusz Wdowczyk. Patrzę na biegających po boisku Polaków i jedyne, co mnie interesuje, jedyne, czym się przejmuję i na co zwracam uwagę, to czy uda się im uniknąć kompromitacji. Spędzam dziewięćdziesiąt minut w stanie dość masochistycznym; próbuję się rozluźnić nie tyle przy każdym w miarę udanym podaniu czy strzale, ale, szczerze mówiąc, przy każdym w miarę nieobciachowym przyjęciu piłki. Byle się z nas nie śmiali, cedzę przez zęby, próbując rozmasować spięte ramiona. A potem kolekcjonuję wszystkie dowody na to, że przynajmniej umieli zachować się przyzwoicie: że rękę rywalom podali, że grzecznie wybili na aut po faulu, że pięknie hymn zaśpiewali i że hymnu rywala nie wybuczeli za głośno, że oprócz rac wnieśli na trybuny także flagę upamiętniającą piękny epizod wspólnej historii, a na murawę w trakcie spotkania wybiegł tylko jeden kibic.

Polish jokes

I dopiero kiedy wszystko to próbuję potem ogarnąć, kiedy zastanawiam się nad związkiem między mną, kibicem, a reprezentującą mnie drużyną, przychodzi mi na myśl, że może to moja wina. Że mnie też tak wychowano, że ja też wsiadałem do autobusu pełnego gastarbeiterów, byłem wysadzany jako ubogi student na granicy z Europą, a potem już nie potrafiłem poczuć się w niej tak naprawdę u siebie, o podbijaniu czegokolwiek nie wspominając. Statystyczny polski piłkarz na wielkim stadionie w ostatnim ćwierćwieczu? Pokornie ustawia się w kolejce do sklepu z pamiątkami, prosi kolegów, żeby zrobili mu zdjęcie, a w trakcie meczu myśli głównie o tym, by uprosić największą gwiazdę rywali o koszulkę. Istnieje, oczywiście, i drugi wariant: tego, który poczuł się u siebie i podbił - ale ten myśli wyłącznie o tym, by jak najszybciej zapomnieć, że przez ostatnich kilka dni na zgrupowaniu mówił po polsku, a potem wrócić do miejsca, gdzie może podbijać dalej. Dziś miał, owszem, tę jedną jedyną okazję, ale spudłował. Jutro nie będzie już o tym pamiętał.

Może to jest jeden z powodów, dla których roję o jeszcze jednym trenerze z zagranicy? Słucham tych opowieści o szatni Leo, w której ponoć nie padały żadne rewelacje, ale sam fakt, że to był Leo, i że nie mówił po polsku, wystarczał, by zacząć wierzyć w siebie. Może to jeden z tych powodów, dla których tak łatwo uwierzyłem Bońkowi? "Pamiętam z czasów, gdy grałem w Widzewie Łódź, kiedy po wyeliminowaniu w Pucharze UEFA Manchesteru City czekaliśmy na wiadomości z losowania kolejnego przeciwnika - opowiadał kiedyś w wywiadzie dla "Tygodnika Powszechnego". - Nie było faksów i komórek, więc po treningu zgromadziliśmy się wszyscy w gabinecie prezesa: siedziało tam ze dwudziestu chłopa... Wreszcie dzwoni telefon, odbiera go świętej pamięci Stefan Wroński i robi się biały jak ściana: » Panowie... Juventus Turyn... «. A my wszyscy jednym głosem: » Gdzie gramy pierwszy mecz? «On: » U siebie «. My: » No to mamy ich! «". Może za taką postawą głodnego wilka tęsknię? Może już nigdy więcej nie chcę słyszeć o tym, że wyszliśmy na ten mecz sparaliżowani strachem, że przytłoczyła nas odpowiedzialność, że nie udźwignęliśmy presji albo nie wytrzymaliśmy tempa dłużej niż trzydzieści minut - niechby nawet alternatywą miało być to śmiertelnie nudne greckie 1:0.

Angielski pacjent

Napisałem wyżej zdanie o rywalu "teoretycznie" z najwyższej półki, no bo, cholera jasna, to nie był rywal z najwyższej półki. Słusznie pisał przed meczem Paweł Wilkowicz, że akurat tegoroczne Wembley powinno było raczej masować polskie ego, niż przerażać. Żadna polska reprezentacja nie była tam witana z taką atencją i tyloma pochwałami, skrywającymi przecież gigantyczną niepewność. Kogo się mieliśmy obawiać? Ruchliwych, ale pod bramką równie jak my sparaliżowanych ciężarem odpowiedzialności Welbecka i Sturridge'a? Jednonogiego i stosującego wiecznie jeden schemat rozegrania akcji Townsenda? Harta, którego pozycję w angielskiej bramce podważa się od miesięcy? Cahilla i Jagielki, w Premier League niemieszczących się w pierwszej dziesiątce najlepszych stoperów? Smallinga (wytęż wzrok i znajdź różnice z Wojtkowiakiem)?

Cokolwiek napiszą jutro angielskie gazety, nie wierzcie w ani jedno słowo: mieliście do czynienia z najsłabszą od lat reprezentacją Anglii, co więcej - boleśnie świadomą tej słabości, chłostaną przez media i wyśmiewaną przez wielkich poprzedników. Dlaczego nie umieliśmy tego wykorzystać?

Terapeuta z zagranicy

Prawie każdy z opisywanych przeze mnie przegranych meczów z Anglią zaczynał się tak jak wtorkowy. I prawie każdy kończył się jak ten wtorkowy. Liczba składnych akcji? Zero. Liczba udanych kontrataków? Dwa. Liczba świetnych interwencji bramkarza? Około dziesięciu. Liczba minut, podczas których przeciwnicy naprawdę przyłożyli się do gry? Około dwudziestu. Liczba sesji terapeutycznych, których wymagałoby ogarnięcie naszej zbiorowej traumy? Tych ostatnich lepiej nie liczyć, ale jedno powiedzieć można już teraz: własnymi siłami tego nie ogarniemy. To nie jest rozmowa o zapleczu technicznym, banku informacji, organizacji treningów i taktycznych niuansach, tylko o tym, co dzieje się w naszych polskich głowach. Tak, w kwestiach związanych z piłką nożną pozostaję homo sovieticus. Ja, kibic, dokładnie tak samo, jak piłkarz i trener.

Panie prezesie, niech sekretarka łączy tylko rozmowy międzynarodowe.

Zobacz także
  • Wayne Rooney strzela gola w meczu z Polską El. MŚ 2014. Zachodny: Grzechy główne kadry
  • Joe Hart i Robert Lewandowski El. MŚ 2014. Oceny za mecz z Anglią: Najsłabszy Celeban, najlepszy Szczęsny
  • Robert Lewandowski El. MŚ 2014. Anglia nie do pokonania. Na Wembley 0:2
Komentarze (22)
El. MŚ 2014. Okoński: Dlaczego nie my? Psychoanaliza polskiego piłkarza i kibica
Zaloguj się
  • kratinho83

    Oceniono 88 razy 74

    Panie Michale, jak zwykle świetny tekst. Zgadzam się w każdym akapicie :)

  • bombadilwlocie

    Oceniono 58 razy 54

    Nic dodać, nic ująć. Ale atak polskiej myśli szkoleniowej trwa, niestety. Oby plotki okazały się tylko plotkami...

  • easy-jerzy

    Oceniono 34 razy 34

    Ale przynajmniej Anglikom nie udało się dziś powtórzyć zwycięskiego remisu sprzed 40 lat.

  • ya_bolek

    Oceniono 23 razy 15

    Ten artykul ociera sie o cos co ja uwazam ze sedno: polskie zakompleksienie, brak poczucia dumy narodowej.
    Kazdy kto choc troche sie na sporcie zna wie, ze w meczu licza sie nie tylko umiejetnosci ale i psychika. Jak my ku..wa chcemy wygrac z Anglikami, Niemcami Rosjanami skory wychodzimy na boisko jako mali, zakompleksieni maloliterowi polaczkowie?

  • zdun66

    Oceniono 6 razy 6

    Trudno się nie zgodzić z autorem artykułu.
    Największy problem polskiej reprezentacji ma podłoże psychiczne.
    Ci ludzie nie potrafią grać nawet z drużynami ewidentnie słabymi.
    Pozostaje wielki żal, że polska reprezentacja po raz kolejny nie mogła
    nie tylko wygrać, ale nawet zremisować na Wembley.
    Reprezentacja Anglii jeszcze nigdy nie była tak słaba
    i taka okazja może się szybko nie powtórzyć.

  • mao111

    Oceniono 5 razy 3

    Bo Bośnia ma więcej klasowych piłkarzy. Ma lewego obrońcę i parę stoperów...

  • maly_obibok

    Oceniono 9 razy 1

    Pan Okoński niestety kompletnie nie rozumie współczesnej piłki i nie dostrzega podstawowego problemu piłki polskiej. 30-35 lat temu piłkarze Widzewa posiadali umiejętności piłkarskie, powiedzmy na poziomie 70-80 %, umiejętności piłkarzy MC czy Juventusu i wtedy można było mówić o nadrabianiu ambicją, ''jajami'', walką, o wykorzystywaniu dogodnych okazji. Powiedział wczoraj Szczęsny, że mało kto z Polaków załapałby się na ławkę w angielskiej reprze. Ja uważam, że cala nasza defensywa - obrona plus defensywni Lewandowski i Krychowiak, nie załapaliby się do gry nawet w 2 lidzie angielskiej. Ich czysto piłkarskie umiejętości - posługiwanie sie piłką, stoją na tragicznym poziomie. Dziś umiejętności naszych reprezentantów ( z wyjątkiem może R. Lewandowskiego, Błaszczykowskiego, bramkarzy, Mierzejewskiego i nieobecnego Piszczka) to ok. 20% umiejętności Anglików (też nie będących wirtuozami). Ambicja niestety nic tu nie pomoże, tu potrzeba by znaleść dla każdego piłkarza ok. 3-4 lat na katorżnicze treningi i podnoszenie umiejętności technicznych. Ambicją to oni i tak się wykazali ogromną, bo tylko dzięki niej przegrali 0:2 a nie 1:8 jak Węgrzy z Holandią. A trzeba uczciwie zauważyć, że prawdziwym odzwierciedleniem różnicy umiejętności byłaby właśnie siedmio-ośmiobramkowa porażka.
    Jeśli chcemy miec piłkę na solidnym poziomie( a chyba musimy chciec po tym, jak zainwestowaliśmy tyle siana w piłkarską infrastrukturę) to musimy wdrożyć gigantyczy wręcz program - obejmujący i działania związku i rządu, abyśmy za 10 lat nie musieli na Wembley wstydzić się, że 38 milionowy kraj, wystawia do gry tak żenująco słabych graczy jak Krychowiak, Celeban, Sobota czy Glik.

  • korponaracja

    Oceniono 15 razy 1

    dlatego że jest z nami zły duch...
    www.facebook.com/STOP.Szpakowski

  • kiksem

    0

    Świetny tekst trafia w sedno sprawy. Odbudowę polskiej piłki trzeba zacząć od dzieciaków 6-7 letnich, którym pseudo-trenerzy nie będą wbijali do głowy schematów gry i myślenia tzw. polskiej myśli szkoleniowej. Grasz słabiej - jesteś obrońcą, a zadaniem obrońcy jest wydupczyć piłkę byle dalej od swojej bramki. Tam gdzieś z przodu będzie czekał kolega, który w piłkę gra trochę lepiej, może uda mu się coś z tego wykopu na oślep zrobić... Jesteśmy Polakami, dlatego z Niemcami, Hiszpanami i Anglikami z góry zakładamy, że mecze będą ciężkie bo... - no właśnie, bo jesteśmy Polakami, a oni są lepsi. Przez takie pieprzenie dzieciaki od najmłodszych lat przejmują stare nieudaczne wzorce... A tymczasem malutka Bośnia jedzie do Brazylii...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

  • Liga Narodów A - Gr 1

    R Por. Zw. Drużyna lp. M Pkt Br.
    1 Francja 3 7 4:2 2 1 0
    2 Holandia 2 3 4:2 1 0 1
    3 Niemcy 3 1 1:5 0 1 2

    • Awans do półfinału
    • Spadek do Dywizji B
  • Liga Narodów A - Gr 2

    lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
    1 Szwajcaria 3 6 9:3 2 0 1
    2 Belgia 2 6 5:1 2 0 0
    3 Islandia 3 0 1:11 0 0 3

    • Awans do półfinału
    • Spadek do Dywizji B
  • Liga Narodów A - Gr 3

    lp. Drużyna M Br. Zw. R Por. Pkt
    1 Portugalia 2 6 4:2 2 0 0
    2 Włochy 3 4 2:2 1 1 1
    3 Polska 3 1 3:5 0 1 2

    • Awans do półfinału
    • Spadek do Dywizji B
  • Liga Narodów A - Gr 4

    lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
    1 Hiszpania 3 6 10:4 2 0 1
    2 Anglia 3 4 4:4 1 1 1
    3 Chorwacja 2 1 0:6 0 1 1

    • Awans do półfinału
    • Spadek do Dywizji B