Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Władimir Boljević i piękny sen Czarnogóry o mundialu

- Pamiętam Stevana Joveticia z juniorów. W sezonie strzelał ponad 60 goli - opowiada Władimir Boljević, obrońca Cracovii, przed dzisiejszym meczem Polska - Czarnogóra.
W Warszawie drużyna Waldemara Fornalika zmierzy się z liderem grupy H w eliminacjach do mistrzostw świata w Brazylii. Czarnogóra przyjedzie do Warszawy w najsilniejszym składzie z napastnikami Stevanem Joveticiem (Manchester City) i Mirko Vuciniciem (Juventus Turyn).

Przed dwoma laty Boljević wymieniany był przez czarnogórskich dziennikarzy w gronie kandydatów do reprezentacji, ale dotąd nie został powołany. Nie pomogło też to, że trener Wojciech Stawowy zmienił mu pozycję z pomocnika na napastnika, a Czarnogórzec strzelił 15 goli w I lidze.

O wiele bliżej pierwszej reprezentacji jest kuzyn piłkarza Cracovii. Niespełna 18-letni Aleksandar Boljević też stawiał pierwsze kroki w klubie Zeta Golubovci i rok temu został powołany do kadry na mecz z Polską, ale ostatecznie nie zadebiutował.

Rozmowa z Władimirem Boljeviciem

piłkarzem Cracovii

Szymon Opryszek: Szykuje się piłkarskie święto w pana kraju?

Władimir Boljević: Które? Kiedy grają? (śmiech ) Oczywiście żartuję, będę kibicował Czarnogórze. Mam nadzieję, że wygramy. Ale szanse są wyrównane. Jeśli przegramy lub zremisujemy, to skomplikujemy sobie sprawę awansu. A każdy Czarnogórzec chce zobaczyć naszą drużynę w Brazylii.

Dzwonili do pana dziennikarze z ojczyzny?

- Tylko wczoraj kontaktowało się ze mną trzech, czterech. Pytali, jaka jest atmosfera w polskiej kadrze, jaki styl preferuje wasza reprezentacja. Co zdradziłem? Powiedziałem, że najgroźniejsi są Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski. Na nich trzeba zwrócić najwięcej uwagi.

To co zdradzi pan na temat reprezentacji Czarnogóry?

- Nic, nie mogę o tym mówić (śmiech ). Nie jest tajemnicą, że liderami kadry są Jovetić i Vucinić, którzy grają w czołowych klubach i należą do najlepszych napastników w Europie. Wszystko będzie zależeć od ich dyspozycji. Jeśli są w formie, to będzie o wiele łatwiej wygrać.

Paradoksalnie zmiana pozycji w Cracovii raczej nie pomaga panu w walce o powołanie do reprezentacji.

- W ataku nie mam szans na grę w kadrze. Mamy zbyt wielu świetnych napastników. Jeśli będę dobrze grał, to może kiedyś dostanę szansę w sparingu. Prędzej jako środkowy pomocnik niż najbardziej wysunięty gracz.

Na czym polega fenomen Czarnogóry? W kraju mieszka tylko 600 tys. ludzi, a zajmujecie 28. miejsce w rankingu FIFA [Polska jest 72. - przyp. red.].

- Duże znaczenie ma szkolenie młodzieży. Piłkarze z Czarnogóry bardzo szybko wyjeżdżają za granicę. Jeśli tylko pojawia się okazja do zmiany klubu, to nikt nie ma z tym problemu. Przykładem są Jovetić i Vucinić, którzy wyjechali jako nastolatkowie. Potem trenowali w świetnych klubach, wybili się i należą do europejskiej czołówki.

Kogo z kadry zna pan najlepiej?

- W Zeta Golubovci występowałem z trzema piłkarzami, którzy teraz są rezerwowymi reprezentacji. Pamiętam też z czasów juniorskich mecze przeciwko drużynie Joveticia. Zawsze wygrywaliśmy, ale już wtedy był to nietuzinkowy gracz. Strzelał ponad 60 goli w sezonie.

W pana ojczyźnie zapanowała euforia w związku z historyczną szansą awansu na mundial?

- Tak, wszyscy w Czarnogórze żyją piłką i mówią, że taka okazja się nie powtórzy. Jeśli wygramy z Polską, będziemy mieli 80 proc. szans na spełnienie marzeń. O meczu pisze się dużo, kibice wybierają się do Warszawy. Nawet moi znajomi dzwonili, że przyjeżdżają, ale ja zamierzam obejrzeć spotkanie w telewizji.

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ