Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Peszko utopił Euro 2012

Kolejna afera alkoholowa w polskiej kadrze. Po awanturze z taksówkarzem skrzydłowy FC Koeln spędził noc w izbie wytrzeźwień. Na mistrzostwach nie zagra. Co z Marcinem Wasilewskim, który był razem z nim?
Według Expressen.de, w nocy z soboty na niedzielę 27-letni Sławomir Peszko zażądał kursu do Duesseldorfu. Rozwścieczyło go ponoć to, że kierowca nie włączył nawigacji, więc piłkarz uderzył ręką w taksometr. Gazety twierdzą, że taksówkarz pojechał na komisariat w Kolonii. Peszko był pod wpływem alkoholu i został zatrzymany.

Niemieckie media podały, że razem z nim przebywał Marcin Wasilewski, inny kadrowicz reprezentacji Franciszka Smudy. Słowem jednak nie wspomniały, by 31-letni obrońca także się awanturował, był pijany czy został zatrzymany. Selekcjoner zareagował jednak impulsywnie. - Kiedy w niedzielę po południu wyszedłem z kościoła i włączyłem telefon, nie mogłem uwierzyć w to, co się dzieje - opowiadał portalowi Interia.pl. - Dostałem kilkadziesiąt SMS-ów, choć życzenia składa się w Wielką Sobotę, później ludzie spędzają święta w gronie rodzinnym. Okazało się, że dzwonili niemieccy dziennikarze. Powiedzieli, że z Peszką pił też Wasilewski. Nie puszczę im płazem tej sytuacji. Obu skreślam z kadry na Euro 2012. Nie ma szans, aby znaleźli się w 23-osobowej ekipie. Czy nie jest im wstyd? Znowu o Polakach mówi się w Niemczech negatywnie, w kontekście alkoholu czy awantur.

Minęły godziny i sytuacja się zmieniła.

W Wielki Piątek Wasilewski z Anderlechtu zagrał ze Standardem Liege (0:0). Był to jego przedostatni występ przed odcierpieniem czteromeczowej dyskwalifikacji (za uderzenie rywala łokciem w twarz). W sobotę pojechał na spotkanie Peszki - z Brukseli do Kolonii jest 214 km.

- Potem obaj poszli na kolację - opowiada "Gazecie" Tomasz Rząsa, dyrektor kadry ds. mediów. - Po niej wsiedli do taksówki i trafili na komisariat. Marcin został wypuszczony bez zarzutów. Rozmawialiśmy, nam mówił, że po incydencie wsiadł w samochód i wrócił do Belgii. Zapewniał, że sam prowadził auto. To oznaczałoby, że był trzeźwy. We wtorek trener Smuda i dyrektor kadry Konrad Paśniewski lecą obejrzeć występ Adama Matuszczyka w II-ligowej Fortunie Duesseldorf, w środę zobaczą mecz Borussii Dortmund z Bayernem. Przede wszystkim jednak dowiedzą się, co wydarzyło się w Kolonii. Dlatego nie podjęliśmy żadnych decyzji.

W niedzielę Smuda zarzekał się, że dla balowiczów "nie będzie żadnej litości". Słowa Rząsy potwierdza Anderlecht. "Według naszych informacji, Marcin Wasilewski pojechał do Kolonii na zaproszenie kolegi z kadry, ale jego zachowanie nie było niewłaściwe. Nie został zatrzymany przez policję, zaraz po zajściu był na wolności, na czas wrócił do Brukseli" - brzmi komunikat klubu. Dyrektor Herman Van Holsbeeck dodał, że Wasilewski podkreślał, że nie ma sobie nic do zarzucenia i był feralnej nocy nie świadkiem, lecz uczestnikiem.

Los Peszki w kadrze jest przesądzony, jego wina nie podlega dyskusji. FC Koeln usunął go z kadry na wtorkowy mecz z Mainz i ukarał 25 tys. euro grzywny. "Znalazłem się w niewłaściwym czasie w złym miejscu i zachowałem nieprofesjonalnie. Taki jest fakt. Popełniłem błąd i bardzo tego żałuję" - oświadczył Peszko, który we wrześniu 2010 roku, po sparingu Polski z Australią w Krakowie, upił się i wraz z innym kadrowiczem Maciejem Iwańskim awanturował się o czwartej rano oraz zwymyślał też Jacka Zielińskiego, asystenta Smudy. Selekcjoner Peszce wybaczył, choć wcześniej mówił, że "u niego picia i żadnych wybaczanek nie będzie". Słabo grającego Iwańskiego już nie powołał.

W ulubieńca Peszkę wierzył, w ostatnim meczu przed powołaniami na Euro (z Portugalią) wystawił go w podstawowym składzie. Piłkarz wydawał się pewniakiema, ale jego będzie łatwiej zastąpić niż Wasilewskiego. Do gry na skrzydle gotowi są Maciej Rybus (Terek Grozny) i Kamil Grosicki (Sivasspor). Gorzej z obroną.

Smudzie kruszą się filary.

Półtora roku temu za pijaństwo trener wywalił Michała Żewłakowa z Legii i zarzekał się, że go nie powoła. Szykowany na następcę Arkadiusz Głowacki jest notorycznie kontuzjowany, więc Smuda wpadł na pomysł, by z prawego obrońcy Wasilewskiego uczynić stopera. Na Euro miał być partnerem Damiena Perquisa z Sochaux, ale ten złamał rękę i nie wiadomo, czy wykuruje się na mistrzostwa. A nawet jeśli, to wiosną nie rozegra już meczu. Grzegorz Wojtkowiak, Tomasz Jodłowiec czy Kamil Glik to opcje mocno rezerwowe, które nie dają gwarancji bezpieczeństwa przed bramką Wojciecha Szczęsnego.

Peszko zawiódł selekcjonera, który - wybaczając mu picie w Krakowie - wykazał się niespotykaną u siebie niekonsekwencją. Wasilewskiego długo nie chciał powołać. Znali się z Lecha, gdzie Smuda zarzucał piłkarzowi, że zamiast bronić biega do ataku i z tego powodu drużyna traci za dużo bramek. Powołał go we wrześniu na mecze z Meksykiem i Niemcami. Wstawili się za nim kadrowicze, bo zdyskwalifikowanego wtedy za korupcję Łukasza Piszczka miał zastąpić Łukasz Broź (wykluczyła go kontuzja). Przypomnieli, że Wasilewski włoży w kadrę całe serce. Smuda długo miał wątpliwości, nie chciał w kadrze kolejnej "grupy bankietowej". Przystał na prośbę piłkarzy, dziś chyba żałuje.

Wasilewskiego nie usunie, jeśli okaże się, że jedyną jego winą było wejście do taksówki z podpitym Peszko. "Porozmawiamy, ale nie teraz" - wysłał smsa gracz Anderlechtu.

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ