Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Tomasz Frankowski: Wolę Piecha od Jelenia czy Brożka

Jak dziś ocenić umiejętności Brożka. Jelenia czy Sobiecha. Oni gwarantują formę, ale tylko wtedy, gdy co weekend grają przynajmniej 15-20 minut - mówi w rozmowie ze Sport.pl Tomasz Frankowski, czterokrotny król strzelców polskiej ekstraklasy, asystent selekcjonera Franciszka Smudy.
Robert Błoński: Dziwi cię to, że oprócz Roberta Lewandowskiego nie ma w Europie polskiego piłkarza, który strzeliłby więcej goli niż ty?

Tomasz Frankowski: - To przygnębiające. Byłem przekonany, że w tej rundzie ktoś zaskoczy i zacznie Robertowi "podgryzać" zelówki. Ale ani ci najbliżej kadry, ani reprezentanci młodzieżówki, ani inni ligowcy się nie objawili.

Trudno więc sobie wyobrazić kadrę bez Roberta Lewandowskiego.

- Prezentuje poziom światowy i oby dotrwał do Euro w zdrowiu. Jego kontuzja byłaby ogromną stratą. Robertowi zbędna jest trwająca w mediach dyskusja jego menedżera z władzami klubu na temat nowego kontraktu.

Jego potencjalni zastępcy Ireneusz Jeleń z Lille, Paweł Brożek z Celticu czy Artur Sobiech z Hannoveru nie byli nawet rezerwowymi.

- Nie mamy wyboru, będziemy musieli sięgnąć po tych, którzy grają. I tyle. Chyba że trener Smuda myśli inaczej.

Ireneusz Jeleń odmówił ostatnio wyjścia w rezerwach Lille.

- Nie rozumiem go i nie wiem, dlaczego tak postąpił. Na ostatnim zgrupowaniu widziałem, że brakuje mu błysku.

Kto więc jest napastnikiem numerem dwa kadry?

- Wolałbym nie odpowiadać na to pytanie. Zarówno w przypadku numeru dwa, jak i trzy, cztery mamy kłopot. Są osoby o mniej znanych nazwiskach - o nich rozmawiam z trenerem Smudą. Mam nadzieję, że do końca rundy potwierdzą skuteczność i pojadą z nami na majowe zgrupowanie.

O kim mowa?

- O młodych, jak Arek Piech.

W czerwcu skończy 27 lat.

- Naprawdę? Wygląda dużo młodziej.

Gra w lidze dopiero dwa sezony, nigdy nie strzelił więcej niż dziesięć bramek. Nie ma doświadczenia w meczach z silnymi rywalami.

- Do wszystkiego można się przyczepić. Nadal gram w piłkę zawodowo i wiem, ile się zyskuje, wychodząc na boisko co tydzień, a ile traci, nie wstając z ławki rezerwowych. Wolę grających Piecha czy Jankowskiego z Ruchu od Jelenia, Brożka albo Sobiecha, którzy nie grają.

Piech był w grudniu na zgrupowaniu kadry w Turcji. Wydał ci się wtedy piłkarzem, który udźwignie odpowiedzialność?

- W grudniu wydało mi się, że nie, ale jeśli nie dostanie szansy, to się nie przekonamy i będziemy teoretyzować.

Ale tak źle z napastnikami dawno nie było.

- Wiem to sam po sobie. W latach 2000-04 strzelałem 15-20 bramek w sezonie, a w kadrze i tak grali inni. Dziś taki wynik byłby uznany za wielki sukces i w reprezentacji miałbym stałe miejsce. Być może rozegrałbym 60 meczów i został wybitnym reprezentantem Polski. Teraz szukamy chłopaka, który strzeliłby choć dziesięć bramek.

I wyboru nie ma.

- Musimy więc uznać, że jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.

Powołanie Piecha czy Macieja Jankowskiego na Euro nie jest ryzykiem?

- Moim zdaniem żadnym. Są najskuteczniejszymi polskimi napastnikami. Jak dziś ocenić umiejętności Brożka. Jelenia czy Sobiecha. Oni gwarantują formę, ale tylko wtedy, gdy co weekend grają przynajmniej 15-20 minut. Wiem po sobie, w jakiej byłem dyspozycji, gdy w klubie nie wstawałem z ławki rezerwowych.

Ale Brożek, kiedy przyjeżdżał na mecze kadry, strzelał gole Argentynie i Meksykowi. Wypracował karnego z Niemcami.

- Pamiętam. "Brozio" to mój dobry młodszy kolega. Wtedy wchodził na boisko, ale styczeń, luty i marzec ma nieudane. Nie wiem, czy w sumie uzbierał godzinę gry. I tu jest znak zapytania: ryzykujemy i bierzemy chłopaków, którzy prezentowali poziom, ale nie wiadomo, czy odbudują formę między 9 maja a 8 czerwca, czy jednak stawiamy na ligowców, którzy grali. Ja jestem zwolennikiem drugiej opcji. Ale decyduje trener Smuda.

Jest pomysł, by na środkowego napastnika przekwalifikować skrzydłowego Kamila Grosickiego.

- Nie jestem zwolennikiem tego rozwiązania. Z Portugalią wszedł do ataku na ostatnie dziesięć minut, ale jest groźniejszy, gdy gra z głębi pola. Nie czuje się najlepiej, gdy gra jako zawodnik ustawiony tyłem do bramki.

Czemu nie mamy wybitnych strzelców?

- Polskie kluby grają najczęściej jednym napastnikiem i na tę pozycję zatrudniają gwiazdy, jak Rudniew z Lecha, Biton z Wisły czy Ljuboja z Legii. Młodzi nie bronią się wynikami i giną. Niespełna 20-letni Jakub Świerczok błysnął w I-ligowej Polonii Bytom i wyjechał do Kaiserslautern. Nie zdążył nawet sprawdzić się w ekstraklasie. A były kluby, które go chciały. Ostatnio w Niemczech jest rezerwowym.

W sobotę zdobyłeś 157. bramkę w lidze. Czekałeś na nią od października. Minęło długie 625 minut.

- Końcówka poprzedniej rundy i początek tej były słabe w wykonaniu Jagiellonii. Licząc sześć-siedem ostatnich meczów, byliśmy zespołem, który najgorzej atakował. Zbiegło się to z dymisją trenera Michniewicza i początkami trenera Hajty.

Do Gerarda Cieślika, trzeciego w klasyfikacji wszech czasów strzelców polskiej ligi, brakuje ci dziesięciu goli.

- W tej rundzie jest nierealne, bym go dogonił. Nie napinam się. Nie wiem, czy w następnym sezonie wciąż będę grał w piłkę. Niedługo powiększy mi się rodzina. Stąd znaki zapytania. Czasu na podjęcie decyzji będę miał sporo. Liga kończy się w maju, zaczyna w sierpniu. Jeśli futbol wciąż będzie sprawiał mi radość, to czemu nie?

Jak ci się układa współpraca z trenerem Tomaszem Hajtą? Był zły, że w lutym wyjechałeś na zgrupowanie reprezentacji. Mówił o skandalu.

- Wydaje mi się, że trener był niedoinformowany, nie wiedział o ustaleniach między klubem a PZPN. Po niepotrzebnych dywagacjach medialnych zażegnano konflikt. Trener miał trudny początek, w czterech meczach nie strzeliliśmy gola, ale z Lechem zostawiliśmy na boisku kawał zdrowia. I wygraliśmy pierwszy mecz w rundzie. Ciągniemy wózek w jedną stronę.

Muszę zadać to pytanie: jest jakiś argument, który by cię przekonał, żeby dres trenera zamienić na koszulkę reprezentanta?

- Nie ma, chyba żeby trener Smuda mnie do tego zmusił. Ale nie widzę takiej potrzeby. Mam nadzieję, że jak nie Robert, to inny napastnik da nam gola w meczu z Grecją.

Który?

- Czasem na wielkich imprezach dzieją się nieprzewidziane rzeczy. Gwiazdą może zostać ktoś wcześniej nieznany.

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ
Komentarze (1)
Tomasz Frankowski: Wolę Piecha od Jelenia czy Brożka
Zaloguj się
  • przemek32_1

    0

    A ja nie widzę żadnych przeciwwskazań aby zastępcą dla Lewandowskiego albo jego wsparciem był sam Frankowski. Zmysł strzelecki pozostał, technika bardzo przyzwoita, zdrowie, skuteczność, doświadczenie. To wszystko u Franka jest i powinno być wykorzystane! Poza tym mało, który z czynnych piłkarzy zasłużył sobie na występ na euro jak właśnie on! Nie oszukujmy się. cudów na Euro nie zwojujemy, wielkich piłkarzy nie mamy tak więc powołanie i skorzystanie z Franka nie będzie ujmą a może być korzyścią!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX