Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Reprezentacja. Boruc: Chcę porozmawiać ze Smudą i grać na Euro

- Moglibyśmy porozmawiać o tym, co się wydarzyło, co się dzieje. Być może to byłoby jakimś lekarstwem na całe zło, które dzieje się w całej tej historii - powiedział w rozmowie z TVP Sport Artur Boruc, bramkarz włoskiej Fiorentiny, będący w konflikcie z selekcjonerem reprezentacji Polski Franciszkiem Smudą.
- Nie chcę się po prostu denerwować, każdy z nas rozmyśla o tym, do czego doszło, co jest i co się stanie - mówił w TVP Sport Boruc. - Ja w reprezentacji Polski chcę grać, także i na Euro 2012 - dodał. Spełnił tym samym warunek, jaki niedawno postawił prezes PZPN Grzegorz Lato, który powiedział, że "pierwszy krok należy do Artura".

Jest to diametralna zmiana stanowiska polskiego bramkarza, który jeszcze niedawno, m.in. w rozmowach z telewizjami nSport i Canal+, twierdził, że w reprezentacji Smudy nie zagra i nie chce do tego tematu wracać.

Pytanie, jak na całą sprawę spojrzy Smuda, który niejednokrotnie zapewniał już, że bramkarz Fiorentiny w jego reprezentacji nie zagra. Nie jest tajemnicą, że obaj panowie się nie znoszą. - Trener nie przebiera w słowach, wulgaryzmy łatwo mu przychodzą - mówił Boruc w nSport. - W Legii byłem trzecim czy czwartym bramkarzem, trener mi naubliżał na zajęciach. Nie jestem osobą, która pozwoli bezkarnie kopać się w d... Wtedy nakładłem sobie do głowy, że trener Smuda nie umie z ludźmi rozmawiać, słuchać ich, a przede wszystkim zrozumieć, co chcą powiedzieć. Jego prawda jest jedyną.

- Wydaje mi się, że trener Smuda szukał dziury w całym dotyczącej mojej osoby. Byłem obserwowany bardziej niż inni. W kadrze są równi i równiejsi, ja byłem w grupie tych mniej równych - dodawał Boruc. - Gdybym przekroczył granicę, schyliłbym głowę i byłby koniec. Mam wrażenie, że trener nie radzi sobie z osobami, które mają coś do powiedzenia, choć nikogo przy tym nie obrażają. Ja nigdy nie będę udawał innego, niż jestem. Bardzo się nagiąłem przy trenerze Smudzie. Zmieniłem styl życia dla reprezentacji. Nie chcę powiedzieć, że dla pana Dyzmy... ups... Smudy. Boli mnie ta rozdmuchana afera jako osobę prywatną, jako człowieka. Wszystko, na co ciężko pracowałem przez te miesiące, poszło się j...ć - twardo komentował zawodnik Fiorentiny.



Smuda o Borucu

Smuda nie pozostawał byłemu golkiperowi Legii i Celticu mu dłużny. - Peszce mogłem odpuścić, bo zdarzyło mu się tylko raz. Artur Boruc? Dla niego w kadrze miejsca nie ma. On jest jak ci recydywiści co siedzą w więzieniu - mówił. Chodziło mu o to, że został on już wcześniej, wraz z Radosławem Majewskim i Dariuszem Dudką, karnie usunięty z kadry przez Leo Beenhakkera za libację we Lwowie po meczu z Ukrainą. - Jeśli kiedyś taka postawa była standardem, to u mnie nie będzie. Wykarczowałem ją toporem - dodawał były trener m.in. Widzewa i Lecha.

- Uważam, że nie zrobiłem nic złego, nie padłem na pysk - ripostował Boruc. - W czwartek o 17 trenowałem we Florencji. Lecąc siedem godzin, trzeba wyprostować nogi. Każdy, jeśli znajduje się w dobrym towarzystwie, jest wyluzowany i zachowuje się głośniej niż normalnie. Trenerowi może nie pasowało, że bawimy się lepiej od niego. Nie przekroczyliśmy granicy - bronił siebie i Żewłakowa.

Po całym zdarzeniu Smuda wyjątkowo tylko raz powołał do kadry Żewłakowa, dając mu rozegrać pożegnalny mecz przeciwko Grecji. Przed Borucem cały czas drzwi były zamknięte.

Boruc w kadrze

Artur Boruc regularnie gra w meczach włoskiej Serie A i zbiera bardzo dobre recenzje za występy w bramce Fiorentiny. W reprezentacji rozegrał 46 spotkań, był bohaterem kadry na Mistrzostwach Świata 2006 i Euro 2008. Potem jednak zawalił kluczowe mecze eliminacji ostatnich MŚ, popełniał błędy w klubie. Najpierw z kadry wyrzucił go Beenhakker, a, po krótkim powrocie, stracił także zaufanie Smudy.

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ