Na zakończenie pierwszego przedsezonowego zgrupowania w Maladze piłkarze Arki przegrali z ukraińskim Metalurgiem Zaporoże 1:2. Wciąż nie zapadła decyzja o przyszłości testowanych Josepha Mawaye i Joela Tshibamby.
Podobnie jak podczas pierwszego sparingu z Hajdukiem Split (wygranego przez gdynian 2:1) trener Dariusz Pasieka podzielił drużynę na dwie jedenastki. Cały mecz rozegrał tylko bramkarz Andrzej Bledzewski. Do przerwy 1:0 prowadzili Ukraińcy, ale swoje szanse miała też Arka. Najlepsze zmarnowali Tadas Labukas oraz niezwykle aktywny Kameruńczyk Mawaye. Zdając sobie sprawę, że to ostatnia szansa, aby przekonać do siebie trenera Pasiekę, Mawaye dwoił się i troił, ale gola, mimo dwóch dogodnych okazji, zdobyć nie zdołał. Po przerwie zmienił go Tshibamba i z miejsca wypracował gola dla gdynian. Jego atomowy strzał jakimś cudem odbił bramkarz Metalurga, jednak wobec dobitki Przemysława Trytki był już bezradny. Była to bramka kontaktowa, gdyż wcześniej na 2:0 podwyższyli rywale. Do końca spotkania nie działo się już zbyt wiele i ze zwycięstwa mogli cieszyć się Ukraińcy. - Wykorzystali nasze błędy, ale wygrali przede wszystkim lepszą formą fizyczną, którą imponowali - ocenił trener Pasieka. - My prezentowaliśmy się lepiej piłkarsko, oni siłowo. Na tym etapie przygotowań każda konfrontacja jest pożyteczna. Zaangażowanie zespołu oceniam pozytywnie - dodał.
W niedzielę po porannym treningu (trener Pasieka zaordynował swoim podopiecznym intensywny trening biegowy: każdy zawodnik przebiegł 7 razy 320 metrów) ekipa Arki wyruszyła w drogę powrotną do Gdyni. Piłkarze dostali dwa dni wolnego (poniedziałek i wtorek), a w tym czasie trener Pasieka zadecyduje o dalszych losach Mawaye i Tshibamby. Wciąż trwają też rozmowy w sprawie wcześniejszego przyjazdu już zakontraktowanego (od lipca) Słowaka Miroslava Bożoka.