Nigeryjski napastnik Hutnika Warszawa pobity przez pseudokibiców Jagiellonii

Podczas gdy cała Polska życzyła szczęścia Emmanuelowi Olisadebe z okazji ślubu, inny nigeryjski napastnik - Adeniyi Agbejule z Hutnika Warszawa - został na boisku w Białymstoku obrzucony bananami, opluty i pobity przez pseudokibiców Jagiellonii. To kolejny rasistowski atak na tego piłkarza.
Mecz w Białymstoku miał być dla kibiców, piłkarzy i działaczy Jagiellonii fetą z okazji wywalczenia awansu do II ligi. 20-letni Agbejule - król strzelców III-ligi - zepsuł jednak gospodarzom uroczysty nastrój. Zagrał świetnie - zdobył gola i asystował przy kolejnym, a jego Hutnik wygrał 2:0. Już podczas meczu poleciało w niego kilka bananów. A kiedy mecz się skończył, kibicom w ramach fety pozwolono wbiec na murawę. Kilkunastu z nich zaatakowało ciemnoskórego piłkarza. Kopano go, opluwano, dostał pięścią w twarz. Napastników przegonił dopiero dziennikarz Radia Białystok. Opuchnięty Agbejule, ze łzami w oczach, pobiegł do szatni.

- Sytuacja jest o tyle śmieszna, że Jagiellonia starała się o pozyskanie Agbejule na nowy sezon w II lidze. Ale ci kibice nic o tym nie wiedzieli. No ale po takim występie naszej hołoty nie ma już o czym mówić - opowiada dziennikarz z Białegostoku. - U nas wszyscy czarni piłkarze traktowani są w ten sposób. Jak tylko jakiś przyjedzie, nasza dzicz szaleje. Kiedy ostatnio grał tu Jeziorak Iława, jego czarnoskórego zawodnika obrzucono pomarańczami.

- Owszem, płakałem w szatni - mówi "Gazecie" Agbejule. - Kiedy 2,5 roku temu wyjeżdżałem z Nigerii do Europy, do Polski, myślałem, że złapałem Pana Boga za nogi. Właśnie skończyłem szkołę średnią, grałem w amatorskim klubie. Myślałem, że teraz dopiero zacznie się dla mnie życie. Takiego traktowania zupełnie się nie spodziewałem.

To nie pierwszy rasistowski incydent z udziałem tego nigeryjskiego piłkarza. Gdy przyjechał do Polski w pierwszym klubie - Okęciu Warszawa - koledzy z drużyny nie zaakceptowali koloru jego skóry. Mimo że zawodnik bardzo spodobał się trenerowi Paweł Dawidczyńskiemu, który mówił, że podziwia jego szybkość, zadziorność, "ciąg" na bramkę.

- Na każdym treningu strasznie kopali mnie po nogach. Po prostu nie było akcji, żebym nie oberwał. Od jednego, co kopał najbardziej, próbowałem się dowiedzieć, jaki ma problem. Doszło do bójki - opowiada Nigeryjczyk. Znokautował rywala i zażądał od menedżera, żeby przeniósł go do innego klubu. Trafił do Hutnika.

W marcu podczas jednego z meczów, gdy leżał na murawie po brutalnym faulu, sędzia zapytał go: "Wstaniesz, czy mam ci dać najpierw banana?" Oburzony piłkarz opowiedział o wszystkim prasie. PZPN wszczął śledztwo, ale już je umorzył.

- Problemy Agbejule biorą się stąd, że on naprawdę jest dumny ze swojej czarnej skóry. Nie ukrywa tego. Gdy go ktoś obraża, źle traktuje, nie kładzie uszu po sobie w przeciwieństwie do większości czarnoskórych piłkarzy w polskiej lidzie, którzy nie chcą żadnych problemów. Walczy o swoje - mówi menedżer Nigeryjczyka, były rzecznik PZPN Jarosław Kołakowski. - Martwię się o niego, bo to chłopak z bardzo dobrej rodziny, a nie z jakichś tam slumsów Lagos. Jeden brat w USA, drugi jest aptekarzem w Londynie. Rodzice chcieli, żeby kontynuował naukę, ale on uparł się, żeby zostać piłkarzem. I rzeczywiście jest dobry. Jak tylko dostanie piłkę, nie patrzy, czy ma jednego obrońcę przed sobą, czy trzech, tylko kiwa i ciągnie z piłką na bramkę. Zdobył już 19 goli. Dwa lata temu po sparingu z kadrą Polski Janusza Wójcika, w którym Agbejule zagrał w barwach Świtu Nowy Dwór, walczący z nim na boisku bark w bark Piotr Świerczewski w nagrodę za bardzo dobrą grę dał mu w prezencie reprezentacyjną koszulkę. No i jest chyba najbardziej faulowanym zawodnikiem w III lidze. W tym sezonie wywalczył aż dziewięć karnych. Szkoda takiego talentu. W tym sezonie powinien trafić do I ligi.

- Mama zawsze mi powtarzała, żebym był sobą bez względu na sytuację - mówi Agbejule. - Nie mam pretensji do Polaków, wiem, że ci, co mnie obrażali, to tylko margines. Chciałbym tu grać najlepiej jak umiem. Powtarzam sobie, że przecież nie wszyscy na świecie muszą mnie lubić. Ale marzy mi się, żeby oceniano mnie i traktowano nie na podstawie koloru skóry, ale tego, jak gram.

Skomentuj:
Nigeryjski napastnik Hutnika Warszawa pobity przez pseudokibiców Jagiellonii
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje