Co grozi nieuczciwym piłkarzom?

Od trzech miesięcy do pięciu lat - odpowiada rzecznik prokuratury okręgowej w Warszawie.
- Przed lipcem 2003 r. nie można było pociągnąć do odpowiedzialności osób, które w sposób nieuczciwy wpływały na wynik meczu. Ani w kodeksie karnym, ani w innych ustawach nie było takiego przepisu - mówi Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. PZPN prowadził więc wyłącznie postępowania wewnętrzne.

Teraz art. 296 b par. 1 i następne kodeksu karnego odnoszą się do korupcji w sporcie. - Kto organizuje profesjonalne zawody sportowe lub w nich uczestniczy (piłkarze, trenerzy i sędziowie) i przyjmuje korzyść majątkową (np. pieniądze) lub osobistą (np. towarzystwo pań lekkich obyczajów - jak w "Piłkarskim pokerze") w zamian za nieuczciwe zachowanie mogące mieć wpływ na wynik zawodów, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat - wyjaśnia Kujawski. Dotyczy to zarówno tych, którzy chcieli kupić mecz, jak i tych, którzy chcieli go sprzedać. W przypadkach tzw. mniejszej wagi górna granica kary to dwa lata. - Ale druga liga piłkarska to nie jest przypadek mniejszej wagi - podkreśla prokurator.

Nowe przepisy łamią też solidarność biorącego łapówkę z dającym. - Jeśli nieuczciwi piłkarze zgłoszą się na policję lub do prokuratury, zanim zrobi to ktoś inny (np. PZPN), mogą liczyć na tzw. premię. Nie będą ukarani - wyjaśnia prokurator Kujawski.

Jeśli w sprawie nie ma mocnych dowodów, np. nagrania audio, to prokuratura i tak może sobie poradzić. - Przede wszystkim prokurator kierujący sprawą decyduje, komu da wiarę w przesłuchaniach. Nie wykluczam możliwości powołania biegłego, eksperta piłkarskiego, który mógłby obejrzeć zapis meczu na wideo i odnieść się do spraw sportowych. Jakich? Np. nadmiernej liczby kiksów, niecelnych podań i fauli - mówi Kujawski. Co poza tym? - Jeśli nieuczciwe oferty były składane przez telefon, można zbadać billingi.

Skomentuj:
Co grozi nieuczciwym piłkarzom?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje