Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Autoportret - felieton z 2002 roku

Kiedy byłem młodym dziennikarzem, a Zbigniew Boniek jeszcze młodszym piłkarzem, pojechałem do Bydgoszczy, by zrobić z nim wywiad.
Starsi koledzy ze "Sportowca" Krzysztof Wągrodzki i Maciej Biega (nie ma już ani tego tygodnika, ani tych dziennikarzy) mówili tak: - Tobie, sportowcowi, będzie łatwiej nawiązać szczery kontakt, a ten rudy z krzywymi nogami już niedługo będzie rządził całą reprezentacją Polski. Niebawem okazało się, że mieli całkowitą rację.

Zbyszek spotkał się ze mną w klubowej kawiarence Zawiszy, ale sama rozmowa była jedną z najdziwniejszych w mojej karierze. Robiłem wywiady z wieloma sławami, również piłkarzami, np. Gerdem Muellerem, Gianni Riverą czy Roberto Baggio, ale nigdy nie zdarzyło mi się coś podobnego. To Boniek, choć był dopiero na początku kariery, przejął inicjatywę, to on zadawał pytanie za pytaniem, a następnie sam na nie potoczyście odpowiadał. Już wtedy miał jasno wytyczony cel i receptę, jak go zrealizować. Wygląda na to, że ta cecha została mu również i teraz, kiedy jest dorosły, sławny i bogaty.

Nowy trener reprezentacji Polski, zanim jeszcze rozpoczął pracę, udziela tylu wywiadów, że powinno mu się przyznać złoty medal za cierpliwość. Z powodzi słów wyłania się autoportret człowieka nieuleczalnie szczęśliwego, który ma tak znakomite zdanie o sobie samym, że nic i nikt nie jest w stanie spowodować choćby przelotnej refleksji i cienia wątpliwość, co do własnej doskonałości.

"Jestem częścią historii polskiej piłki, jedną z najważniejszych" - powiada często Boniek i ma do tego pełne prawo, choć są granice narcyzmu.

Ale zdumiałem się, gdy w jednym z wywiadów telewizyjnych, bodajże w Pulsie, zapytany o to, co będzie, jeżeli mu się nie powiedzie, odpowiedział: - To jest wasz problem. Ja sobie na pewno w życiu poradzę.

Bo taka deklaracja brzmi zdumiewająco, szczególnie ze strony człowieka, który skądinąd tyle mówi o patriotyzmie, stuprocentowych Polakach, ojczyźnie etc. Sądzę w dodatku, że jest nie tylko prawdziwa, ale i obezwładniająco szczera. Boniek mówi otwarcie, że gdyby jego reprezentacyjna misja miała się nie powieść, to my zostaniemy z całym tym piłkarskim bałaganem, bo on, Boniek, jak zawsze spadnie na cztery łapy. Chyba nigdy przedtem obiegowa piłkarska drwina, że "wygramy ten mecz, bez względu na wynik", nie miała tak dosłownego, osobistego charakteru.