Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Żewłakow ma kłopot, ale o przyszłość nie musi się martwić

Michał Żewłakow ma być centralną postacią defensywy reprezentacji Franciszka Smudy. Selekcjoner twierdzi, że jeśli 34-letni obrońca będzie grał w klubie, dotrwa jako kapitan kadry do Euro 2012. Ale od trzech tygodni Żewłakow jest tylko rezerwowym Olympiakosu.
Po raz ostatni zagrał w zespole mistrza Grecji 10 stycznia z Larissą. Później opuścił trzy mecze. W identycznej sytuacji był rok temu, ale szybko wrócił na boisko z powodu urazów kolegów.

Teraz też musi jak najszybciej zacząć grać. - Będzie miał miejsce w klubie, to dotrwa w kadrze do finałów Euro 2012 - powiedział w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" Smuda. Selekcjoner nie wyobraża sobie reprezentacyjnej obrony bez Żewłakowa, mianował go kapitanem. Także dlatego, że obok gracza Olympiakosu próbuje piłkarzy mniej doświadczonych: Łukasza Mierzejewskiego, Łukasza Piszczka, Kamila Glika, Macieja Sadloka, Tomasza Jodłowca, Marcina Kowalczyka albo Adama Kokoszkę. Żaden z nich nie gra w lepszym klubie niż Żewłakow, żaden z nich nie był na dwóch mundialach, mistrzostwach Europy, nie mówiąc o regularnych występach w Lidze Mistrzów.

Żewłakow to 97-krotny reprezentant Polski. Mimo problemów w Pireusie na pewno zostanie powołany na sparing z Bułgarią w Warszawie (3 marca). - O tym zadecyduje trener Smuda, ale jesteśmy w kontakcie z Michałem i wiemy, jaka jest jego sytuacja w klubie. W tej fazie budowy drużyny narodowej na Euro jest on nam niezbędny ze względu na swój autorytet i doświadczenie. Na środku defensywy nie mamy wielkiego wyboru - mówi nam Hubert Małowiejski, który w sztabie reprezentacji odpowiada za bank informacji.

Na razie Żewłakow przeżywa ciężkie chwile. Dwa tygodnie temu Olympiakos zwolnił trenera Zico. Legendarny piłkarz reprezentacji Brazylii pracował w Pireusie od połowy września, gdy zastąpił Gruzina Temura Kecbaję.

Zico zmienił Bożidar Bandović i odesłał Polaka na ławkę. - Ale to wciąż ważny piłkarz. W Pireusie bardzo cenią go za wszechstronność. W każdym sezonie zalicza wszystkie pozycje w defensywie i na żadnej nie zawodzi. Wkrótce dostanie propozycję przedłużenia umowy o kolejny rok - mówi nam grecki dziennikarz piszący o Olympiakosie. Kontrakt kończy się Polakowi w czerwcu. W ubiegłym sezonie kończącą się po sezonie umowę Żewłakow przedłużył dopiero w maju. Wtedy jednak Olympiakos wywalczył jedenaste w ostatnich 12 latach mistrzostwo Grecji. A teraz ma aż sześć punktów straty do Panathinaikosu i w perspektywie marcowy mecz z "Zielonymi Koniczynkami" na ich stadionie. Po porażce z drugoligowym Panserraikosem odpadł z krajowego pucharu.

W Grecji nikt nie ma złudzeń: Bandović to opcja tymczasowa, latem władze Olympiakosu znów zmienią szkoleniowca. - Dlatego Żewłakow dostanie kolejną szansę, by grać i walczyć o miejsce w składzie. Lada chwila zaczną się problemy z kontuzjami i kartkami. Za dwa tygodnie drużynę czekają mecze z Bordeaux w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Polak może być w nich niezbędny - mówi nam grecki dziennikarz.

Kilka tygodni temu Żewłakowa chciało kupić tureckie Ankaragücü. Warta pół miliona euro oferta za wiekowego obrońcę została odrzucona. Gdyby Polak nie dostał nowej oferty od Olympiakosu lub jej nie zaakceptował, na pewno zgłosiłyby się do niego inne zespoły z ligi greckiej oraz z Europy. To jego czwarty sezon w greckim klubie - dłużej nie grał nigdzie (w Anderlechcie tez cztery).

Sam piłkarz nie chce komentować swojej sytuacji. Ze Smudą rozmawiał podczas listopadowego zgrupowania reprezentacji i wie, że aby być w reprezentacji, musi grać w klubie. Dlatego już w grudniu poprosił władze Olympiakosu, by nie rozpatrywały zima żadnej oferty transferowej. Powiedział, że chce do końca wypełnić umowę z klubem i zrobić wszystko, by jednak Olympiakos wyprzedził Panathinaikos w tabeli. Wiążące decyzje podejmie latem. Logiczne wydaje się, że jeśli dalej będzie tylko rezerwowym, po sezonie poszuka nowego klubu. Ofert z różnych stron Europy nie będzie brakować - w poprzednich latach pytały o niego m.in. kluby z Niemiec. Chętnie widziałby go w Polonii Warszawa jej właściciel Józef Wojciechowski, ale piłkarz wyklucza powrót do polskiej ligi.

32
mecze w fazie grupowej i pucharowej Ligi Mistrzów zagrał Żewłakow. Wśród Polaków więcej ma tylko Jerzy Dudek, który wystąpił w 46 spotkaniach.

Smuda jedzie do Niemiec po Eugena Polanskiego »


Więcej o: