Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Przed Ligą Mistrzów - grupy C i D

Broniący trofeum piłkarze Realu rozgrywki drugiej rundy zainaugurują na stadionie przy Elland Road w Leeds. To właśnie Anglicy w pierwszej fazie Champions League wyeliminowali Barcelonę - odwiecznego rywala ekipy z Madrytu
Broniący trofeum piłkarze Realu rozgrywki drugiej rundy zainaugurują na stadionie przy Elland Road w Leeds. Właśnie Anglicy w pierwszej fazie Champions League wyeliminowali Barcelonę - odwiecznego rywala ekipy z Madrytu.W niedzielnym meczu ligi hiszpańskiej Real pokonał na wyjeździe Villareal 1:0. Ta zwyżka formy bardzo ucieszyła trenera Vicente del Bosque. Tym bardziej że prowadzeni przez niego gracze ostatnio nie mieli najlepszej passy. - To dobry prognostyk, chociaż zupełnie inaczej gra się na własnym podwórku, a inaczej na arenie międzynarodowej. To, że Leeds wyeliminował Barcelonę, daje nam wiele do myślenia. Chcę jednak zwrócić uwagę, że w bezpośrednich spotkaniach Katalończycy byli lepsi od Anglików. Musimy więc być skoncentrowani przez całe rozgrywki. Równa forma to klucz do sukcesu. Remis w Leeds też nas zadowoli - mówił szkoleniowiec Realu.Do bramki ekipy z Madrytu wraca 19-letni Iker Casillas, którego zabrakło na zakończenie pierwszej fazy eliminacji grupowych. Po miesiącu przerwy spowodowanej kontuzją na prawej obronie miejsce Kameruńczyka Geremiego Nijtapa zajmie Michel Salgado. W pomocy Realu pewny miejsca jest Luis Figo, niewykluczone, że szansę dostanie Anglik Steve McManaman. Kłopoty bogactwa ma del Bosque w ataku. Miejsce na ławce rezerwowych zajmą prawdopodobnie Savio i Pedro Munitis. W pierwszej linii powinni wystąpić Fernando Morientes i Raul, choć według słów dyrektora sportowego klubu Jorge Valdano ten ostatni od dwóch miesięcy walczy z kontuzją.Trener Leeds David O'Leary bardzo liczył, że na drugą fazę Ligi Mistrzów wykuruje się Howard Kewell, który w ubiegłym sezonie tworzył australijską linię ataku z Markiem Viduką. Kontuzja piłkarza wybranego na najlepszego młodego zawodnika ubiegłego sezonu w Anglii okazała się jednak groźniejsza, niż przypuszczano. Kewell wróci do gry nie wcześniej niż za trzy tygodnie. Ponadto kontuzjowani są jeszcze David Batty, Michael Bridges i bramkarz Nigel Martyn (choć zmiennik Paul Robinson ostatnio spisywał się znakomicie).Leeds w Premiership zajmuje dopiero 11. pozycję i ma coraz mniejsze szanse na to, by także w przyszłym sezonie zaprezentować się na europejskich stadionach. - Gramy zbyt dużo spotkań. Pora, aby pomyśleć nad skróceniem rozgrywek. Liga Mistrzów jest stanowczo zbyt rozbudowana - powiedział O'Leary.W drugim meczu tej grupy Anderlecht podejmuje Lazio. Do tej pory Belgowie wygrali na swoim stadionie wszystkie spotkania - 1:0 z FC Porto w eliminacjach, a następnie w grupie 1:0 z Dynamem Kijów, 4:2 z PSV Eindhoven i 2:1 z Manchesterem United. Teraz wystąpią osłabieni, bo ze względu na urazy nie zagrają Lorenzo Staelens, Yves Vanderhaeghe i Glen de Boeck.Pomimo bolącego kolana w składzie znajdzie się za to czeski wieżowiec (202 cm) Jan Koller i najskuteczniejszy ostatnio zawodnik Anderlechtu Tomasz Radzinski. - Lazio będzie pokonać najtrudniej - stwierdził Polak z kanadyjskim paszportem. W tym meczu po raz 68. w europejskich pucharach zagra bramkarz Filip de Wilde. Wyrówna w ten sposób klubowy rekord należący do Franky'ego Vercauterena.W drużynie z Rzymu nie wystąpią Argentyńczycy Claudio Lopez i Juan Veron (będzie pauzować przez dwa tygodnie), a ich rodak Hernan Crespo zapewne rozpocznie spotkanie na ławce. W przodzie trener Sven-Goran Eriksson zechce postawić na Simone Inzaghiego i Marcelo Salasa. - Anderlecht to zespół do pokonania. Jesteśmy wystarczająco silni, by wygrać nawet na jego terenie - stwierdził Fabrizio Ravanelli, niegdyś reprezentant Włoch, a obecnie rezerwowy w rzymskim zespole.

Uli Hoeness, generalny menedżer Bayernu Monachium, którego drużyna w ramach rozgrywek grupy C podejmuje Olympique Lyon, uważa, że Liga Mistrzów jest zbyt rozbudowana. - Jestem za tym, aby piłkarze mniej zarabiali, bo i tak obecnie ich konta bankowe są bardzo pokaźne. 17 meczów potrzebnych do wygrania Ligi Mistrzów to stanowczo zbyt wiele. Moim zdaniem wystarczyłoby 13 spotkań. A po ostatnich występach naszym gwiazdom przydałby się materiał do głębszych przemyśleń - stwierdził Hoeness. Miejscowa prasa ze względu na mnogość gwiazd określa Bayern mianem "FC Hollywood". Tymczasem gwiazdy w Bundeslidze w trzynastu kolejkach zanotowały już pięć porażek, w ostatnią sobotę ulegając u siebie 1:2 Eintrachtowi Frankfurt. - Liga Mistrzów to jednak co innego, a z Francuzami akurat gra nam się dobrze - powiedział Stefan Effenberg, nawiązując do wygranej 2:0 z PSG na inaugurację pierwszej fazy tegorocznych rozgrywek LM. - Dopiero po tym meczu będziemy mogli stwierdzić, czy dotknął nas kryzys - powiedział Karl-Heinz Rummenigge, wiceprezydent monachijskiego klubu. W zespole Ottmara Hitzfelda nie wystąpi kontuzjowany francuski obrońca Bixente Lizarazu. Olympique we francuskiej ekstraklasie ostatnio nie radzi sobie dobrze, ale ludzie tam pracujący nie tracą nadziei. - Przed wygraną z Valencią ulegliśmy w lidze Guingamp, teraz przegraliśmy z Lille - wypowiedział się prezes Jean-Michel Aulas. W OL zabraknie kontuzjowanego Jacka Bąka, ale do tego już wszyscy się przyzwyczaili.W drugiej parze grupy C spotykają się Spartak z Arsenalem. W 1983 roku Rosjanie wyeliminowali Anglików z Pucharu UEFA. W drużynie Arsene Wengera nie będzie Patricka Vieiry, do składu wraca natomiast Thierry Henry. Stadion na Łużnikach ma odwiedzić komplet 84 tysięcy osób. - Nie mamy nic do stracenia - powiedział Wiaczesław Grozny, asystent trenera moskiewskiej drużyny. - Zagramy nie tylko o nasz prestiż, ale i o honor całego rosyjskiego futbolu - stwierdził Oleg Romancew, pierwszy szkoleniowiec Spartaka. Dzisiejsze mecze. Grupa C: Bayern Monachium - Olympique Lyon, Spartak Moskwa - Arsenal LondynGrupa D: Leeds United - Real Madryt, Anderlecht Bruksela - Lazio Rzym