Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Dariusz Wołowski: Dzień i noc

Dwa bezbramkowe remisy polskich klubów w II rundzie Pucharu UEFA były jak dzień i noc. Po autentycznym sukcesie Groclinu, który w pasjonującym meczu wyeliminował Manchester City, wydawało się, że pierwszy raz od niepamiętnych czasów będziemy mieć na wiosnę dwa kluby w europejskiej rywalizacji. O ile Groclin miał prawo odpaść z czołowym angielskim zespołem z gwiazdami takimi jak Anelka, Fowler czy McManaman, o tyle Wisła nie miała prawa przegrać z Valerengą, która tylko dzięki barażom utrzymała się w norweskiej ekstraklasie. Gdyby spojrzeć na możliwości kadrowe i finansowe to Groclin chcąc skutecznie walczyć z Manchesterem musiał pokonać taki dystans jak Valerenga chcąc nawiązać walkę z Wisłą. I jednym i drugim się udało. Trudno przecenić mądrość, dojrzałość, odpowiedzialność i spokój piłkarzy Groclinu, który był od Manchesteru zespołem lepszym, mimo że wczorajszego meczu nie wygrał. Satysfakcję jaką sprawił polskim kibicom można porównać tylko z rozgoryczeniem spowodowanym przez Wisłę. Patrząc jak piłkarze Kasperczaka przewracali się o własne nogi lub jak dzieci we mgle zderzali się ze sobą w kluczowych chwilach nie można było uwierzyć, że Wisła i Groclin to zespoły porównywalnej klasy.

Wczoraj jedni i drudzy upodobnili się do swoich przeciwników. Groclin się wzniósł, Wisła zniżyła do poziomu wręcz wstydliwego. Jak widać w naszej piłce za dobrze po prostu nie może być.