Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Holandia - Argentyna. Leo Messi i jego ulubiona ośmiornica

0 : 0
Informacje
Mistrzostwa Świata 2014 - Półfinały
Środa 09.07.2014 godzina 22:00
Wyniki szczegółowe
Wynik
Holandia
0
Argentyna
0
"Messi, "Szef" przyjeżdża" - pisano w Argentynie, gdy przenosił się do Barcelony Javier Mascherano - "big boss", w swojej branży piłkarz doskonały
O przyjeździe "Szefa" zawiadamiał Messiego argentyński dziennik "Ole", gdy 27 sierpnia 2010 roku władze Liverpoolu dały za wygraną i postanowiły ulec życzeniu Mascherano.

Plaga kontuzji wśród stoperów sprawiła, że Katalończyk zmienił pozycję Mascherano na boisku. Eksperymentował też z Sergio Busquetsem, ale Argentyńczyk bardziej się do tego nadawał. Mimo 174 cm wzrostu został stoperem, co trener Barcelony uznał za jeden ze swoich życiowych wynalazków. Javier potrafi odebrać piłkę i zacząć akcję bardziej inteligentnie niż ktokolwiek inny. Dlatego tak pasował do ideału Guardioli.

- To najlepszy transfer Barçy w ostatnich latach. Nie oddałbym go za żadne pieniądze - mówił Pep już po pół roku wspólnej pracy. Po dziesięciu miesiącach Mascherano zdobył z Barceloną Puchar Europy po zwycięstwie na Wembley 3:1 nad Manchesterem United. To był jego drugi finał Ligi Mistrzów, pierwszy przegrał trzy lata wcześniej, gdy grał w Liverpoolu (1:2 z Milanem).

Mimo sukcesów na Camp Nou rodacy Mascherano przeżywali chwile konsternacji. "Mały szef", jak nazywano go w hołdzie dla "Szefa", czyli Rubéna Astrady, jego poprzednika w River Plate na pozycji defensywnego pomocnika, miał się zmienić w obrońcę w wieku 26 lat?

Liverpool otrzymał za niego od Barçy 24 mln euro, mniej, niż zapłacił w lutym 2008 roku (35 mln dol.). Dla Javiera zaczął się nowy etap, ale jest przecież piłkarzem pożerającym wyzwania. W ojczyźnie uważany za wzór poświęcenia i oddania drużynie. - Ten chłopak to absolutny wyjątek, symbol Argentyny. Drogowskaz dla ludzi, którzy dochodzili do wszystkiego wysiłkiem i entuzjazmem młodości. On zawsze ma w głowie jedno: dobro drużyny - mówił trener mistrzów świata z 1978 roku César Luis Menotti. Guru wielu szkoleniowców Marcelo Bielsa dodał, że dojrzałość i inteligencja Mascherano to coś genetycznego. Coś, do czego inni dojrzewają i nad czym pracują latami, a on się z tym urodził. Dlatego widzi więcej na boisku, dlatego potrafi szefować innym bez podnoszenia głosu.

Poza boiskiem było różnie. Kiedy po zdobyciu mistrzostwa Argentyny z River Plate przeniósł się w 2005 roku do Corinthians za 15 mln dol., przeżył ciężkie chwile. Najpierw poważna kontuzja wykluczyła go z gry na siedem miesięcy, a potem, gdy się wyleczył i zdobył tytuł mistrza Brazylii, klub zatrudnił Émersona Leao, który po prostu nie znosił i karczował piłkarzy z Argentyny. A jeszcze później okazało się, że razem z Carlosem Tévezem wplątali się w aferę Media Sports Investment, funduszu, który w skomplikowanych związkach z innymi dziwnymi firmami handlował piłkarzami za pieniądze "trzeciego podmiotu" (tu padały nazwiska Romana Abramowicza i Borysa Bierezowskiego) w zamian za prawa właścicielskie do graczy.

W ramach umowy MSI z Corinthians Mascherano i Tévez w pakiecie przenieśli się do Premier League - do West Hamu United - co spowodowało kolejne sądowe reperkusje. Obaj zeznawali przed sądem w Sao Paulo, WHU został ukarany 5,5 mln funtów w sądach londyńskich za ukrywanie "trzeciego podmiotu". Fatalny okres dla Mascherano trwał też na boisku, bo trener nie widział go w składzie. W tej sprawie wybawieniem okazał się Hiszpan Rafael Benitez, szkoleniowiec Liverpoolu, który uwielbiał Javiera, jakby był Argentyńczykiem.

Jakoś te zawirowania klubowe nie przeszkadzały mu w tym, aby być szefem na boisku w reprezentacji.

Słynne i kontrowersyjne były słowa Diego Maradony, gdy zostawał selekcjonerem przed mundialem w RPA. Powiedział, że jego zespół to będzie Javier Mascherano i dziesięciu innych. Wzburzenie w Argentynie dotyczyło potraktowania Leo Messiego. Jak można było postawić geniusza na równi z dziewięcioma bezimiennymi piłkarzami?

Znaczenie Mascherano w reprezentacji Argentyny można zaobserwować po każdym jej meczu. Także w Brazylii. W strefie wywiadów największa grupa dziennikarzy czeka na niego. On żadnych pytań się nie boi, odpowiada pewnie, ze swadą, zachowując jednak wszystkie oznaki skromności. - Nie dajmy się ponieść euforii, bo ona jest jak choroba - mówił po ćwierćfinale z Belgami. - Przywróciliśmy Argentynę tam, gdzie jej miejsce, do czwórki najlepszych na świecie, tam powinna być co cztery lata, a nie raz na 24. Gdybyśmy teraz zaprzepaścili szansę na grę o złoto na Maracanie, całe to dzisiejsze zwycięstwo zmieni się w porażkę i kompleks pokolenia.

Argentyńczycy nazywają Mascherano także "Ośmiornicą". Rzeczywiście na boisku wygląda, jakby miał więcej kończyn niż normalny człowiek. Statystyki mistrzostw w Brazylii pokazują, że poza Tonim Kroosem żaden piłkarz nie wykonał więcej podań niż Javier (465). Ale z 90 strzałów Argentyny aż 42 wykonali Messi i Ángel Di Maria. To jedyna wada Mascherano, w 103 meczach dla albicelestes zdobył tylko trzy bramki.

Charakter Javiera sprawia, że nie ma w drużynie kłopotów z podziałem kompetencji. Messiego traktuje jak młodszego, genialnego brata, dla którego trzeba zrobić wszystko, by osiągnął swój cel. Mascherano zawsze widzi korzyść drużyny, rozpoznaje ją instynktownie, nawet w chwilach, gdy inni mają z tym kłopot. Zdaniem Bielsy nigdy nie zrobił na boisku nic, co by miało przynieść pożytek wyłącznie jemu. Dlatego niemal wszyscy trenerzy go uwielbiali. Gdy miał 19 lat, Bielsa powołał go do kadry. - To nic, że jestem najmłodszy w drużynie. Jeśli będzie trzeba, oddam życie za te barwy - powiedział wtedy. - Gdyby wszyscy piłkarze kochali kadrę Argentyny tak jak Mascherano... - wzdychał kilka lat później Diego Maradona.

Największe sukcesy w barwach narodowych łączą się dla Javiera z igrzyskami olimpijskimi - zdobył złoto w Atenach i obronił je w Pekinie. To, co najważniejsze - mistrzostwa świata - na razie bez sukcesu, wiadomo. Ale kiedy w 2006 roku José Pékerman zabrał go na mundial do Niemiec, gdzie wychodził w podstawowej jedenastce we wszystkich meczach, Zbigniew Boniek uznał go za gracza numer 1 mistrzostw. Mimo porażki Argentyny w ćwierćfinale z Niemcami po serii rzutów karnych. Także Niemcy i także w ćwierćfinale storpedowali marzenia Mascherano w RPA. Brazylia dała mu trzecią szansę.

Najbogatsi piłkarze na świecie [TOP 10]


Więcej o: